Birmingham zamieniło się w morze bordo i błękitu, gdy ponad 20 000 kibiców Aston Villi zgromadziło się na Centenary Square, by powitać mistrzów Ligi Europy. Powietrze było gęste od rac, flagi powiewały dumnie, a ogłuszający ryk rozległ się, gdy podniesiono puchar. Parada zwycięstwa, zorganizowana zaledwie 24 godziny po miażdżącym zwycięstwie Villi 3:0 nad Freiburgiem w Stambule, dała miastu spragnionemu trofeów długo wyczekiwany moment zbiorowej radości.
Ostatnim razem, gdy fani Villi świętowali europejskie trofeum, był rok 1982, a klub właśnie podniósł Puchar Europy. Ta 30-letnia susza – jałowy okres od gola Petera Withe'a w Rotterdamie – zakończyła się w ciepłe czwartkowe popołudnie, gdy odkryty autobus przejeżdżał z Dzielnicy Jubilerów do centrum miasta. Dla pokolenia kibiców był to pierwszy smak sukcesu na kontynencie, i delektowali się każdą sekundą.
Menedżer Unai Emery, architekt tego odrodzenia, stał na górnym pokładzie obok swojej rozradowanej drużyny. Od czasu przybycia do Villa Park Hiszpan metodycznie odbudował zespół, który balansował na krawędzi spadku z Premier League, w drużynę zdolną do europejskiej chwały. Zwracając się do tłumu, głos Emery'ego załamał się ze wzruszenia, gdy powiedział: „Jesteśmy z was tak, tak dumni. Ta chwila jest naprawdę fantastyczna, nasze serce jest waszym sercem, wasze serce jest naszym sercem”. To był rzadki, nieskrępowany moment, który podkreślił głęboką więź między tą grupą a jej fanami.
Obrońca Tyrone Mings, który nigdy nie ukrywa swoich uczuć, przyznał, że drużyna świętowała ostro po końcowym gwizdku. „Mieliśmy niezłe przyjęcie” – krzyknął z autobusu, wywołując okrzyki. Podziękował fanom za tak liczne przybycie, dodając: „Co za baza fanów, co za grupa zawodników. Jesteśmy wam wszystkim bardzo wdzięczni”. Wyznanie to tylko dodało do atmosfery karnawału, jakby całe miasto rozumiało, że wszyscy mieli tego samego szczęśliwego kaca.
Kibice przybyli godzinami wcześniej, niektórzy wspinali się na drzewa lub siadali na przenośnych toaletach, by choć na chwilę zobaczyć swoich bohaterów. Inni tłoczyli się wokół dużego ekranu ustawionego na Centenary Square, oglądając transmisję, gdy puchar błyszczał w popołudniowym słońcu. Wśród nich był Andy, fan od 1980 roku, który pamiętał paradę z 1982 roku: „Byłem na tamtej i jestem tu teraz, więc mogę powiedzieć, że byłem na dwóch. To było wspaniałe, absolutnie niesamowite”.
Trasa parady ujawniła niezliczone osobiste powiązania. Pracownicy Krypton Jewellers na Hall Street dostali wolne popołudnie od szefa, jeden z nich powiedział BBC, że czują się „fantastycznie”. W pobliżu rodzina imieniem Marie, Ethan, Geoge i Silvie zdobyła doskonałe miejsce; Silvie, była stewardesa Villi, widniała na zdjęciu trzymającym Puchar Europy w 1982 roku – przejmujące przypomnienie, jak historia klubu przewija się przez życie jego ludzi.
Nawet rodzina królewska została porwana przez euforię. Książę William, dożywotni fan Villi, był widziany szalejąco świętującym w Stambule. Następnego dnia podczas wizyty w Kornwalii dziennikarz zapytał, czy podobał mu się mecz. Książę tylko się roześmiał – odpowiedź była wypisana na jego twarzy. Jego widoczna radość odzwierciedlała radość tysięcy, którzy pojechali do Turcji, choć dla niektórych napięty harmonogram oznaczał, że nie mogli wziąć udziału w uroczystościach w Birmingham.
Nie wszyscy mogli być częścią powrotu do domu. Czwartkowy termin parady, podyktowany logistyką weekendu i świąt bankowych, sprawił, że niektórzy podróżujący fani utknęli. Anna z Sutton Coldfield wyraziła swoją frustrację: „Wielu innych podróżujących fanów również nie zdąży wrócić na czas. Więc to trochę przygnębiające i denerwujące”. Jej rozczarowanie było małym, ale realnym kontrapunktem dla przytłaczającej celebracji.
Dla Aston Villi to zwycięstwo w Lidze Europy to coś więcej niż jednorazowe trofeum. Potwierdza ambitny projekt klubu pod rządami właścicieli Nassefa Sawirisa i Wesa Edensa, którzy wsparli Emery'ego środkami i cierpliwością. Przywraca Villę na europejską mapę, daje automatyczny awans do przyszłorocznej Ligi Mistrzów – ogromny zastrzyk finansowy i sportowy – i sygnalizuje, że klub jest gotowy konkurować na najwyższym poziomie po latach tułaczki.
Gdy konfetti spadało, a ostatnie przyśpiewki ucichły w birminghamskim niebie, ten dzień należał do miasta, które czekało na to uczucie trzydzieści lat. Słowa Emery'ego – „nasze serce jest waszym sercem” – uchwyciły jedność, która wykracza poza boisko. Zwycięstwo w Lidze Europy 2024 zostanie zapamiętane nie tylko za srebro, ale za to, jak obudziło śpiącego olbrzyma. Na podstawie relacji BBC Sport.