Atlético Madryt stanowczo zdementowało spekulacje łączące gwiazdorskiego napastnika Juliána Álvareza z wielkim transferem do Barcelony, określając postępowanie katalońskiego klubu w tej sprawie jako 'zachowywanie się jak mały klub'. Władze Rojiblancos są wściekłe po tygodniach plotek transferowych, podkreślając, że argentyński mistrz świata nie jest na sprzedaż, a żadna oficjalna oferta ani spotkanie nie miały miejsca.
Zamieszanie wokół Álvareza nasiliło się po bolesnych odpadnięciach Atlético zarówno z Pucharu Króla, jak i Ligi Mistrzów, a doniesienia, m.in. z The Athletic, sugerowały, że Barcelona przygotowuje ofertę w okolicach 100 milionów euro i już prowadziła rozmowy z otoczeniem zawodnika. Narracja przedstawiała obraz klubu gotowego skorzystać z każdego oznaki niestabilności na Metropolitano.
Jednak źródła wewnątrz Atlético powiedziały hiszpańskiemu dziennikowi AS, że zawodnik 'nie jest na sprzedaż' i kategorycznie zaprzeczyły jakimkolwiek kontaktom z Barceloną w sprawie potencjalnego transferu. 'Klub nie otrzymał żadnej oferty za zawodnika i nie odbyło się żadne spotkanie' – oświadczyli, wprost zaprzeczając doniesieniom o zaawansowanych negocjacjach.
Frustracja sięga głęboko. Działacze klubu wyrazili zmęczenie nieustanną machiną plotkarską, mówiąc: 'Mamy dość miesięcy i miesięcy kłamstw, półprawd i wymyślonych historii.' Ten wybuch odzwierciedla rosnące niezadowolenie z tego, co postrzegają jako celową kampanię destabilizacyjną, o którą oskarżają Barcelonę w celu zakłócenia ich gwiazdy.
W szczególnie celnym przytyku klub dodał: 'Barcelona zachowuje się jak mały klub w całej tej sprawie z Juliánem.' Tak mocny język podkreśla napięte stosunki między dwoma gigantami La Ligi i sygnalizuje, że Atlético jest gotowe publicznie i agresywnie bronić swoich interesów. To rzadki przypadek tak bezpośredniej krytyki między tradycyjnymi potęgami ligi.
Aby zrozumieć, dlaczego Atlético jest tak opiekuńcze, trzeba spojrzeć na wpływ Álvareza od czasu jego przybycia latem z Manchesteru City za podobno 75 milionów euro. 24-latek okazał się objawieniem pod wodzą Diego Simeone, płynnie wpasowując się w etos ciężkiej pracy zespołu, jednocześnie dodając klinicznego wykończenia. Jego wszechstronność, łączenie gry i pressing z przodu uczyniły go niezastąpionym.
Utrata Álvareza po zaledwie jednym sezonie byłaby nie tylko sportową katastrofą, ale także ogromnym ciosem dla długoterminowego projektu klubu. Simeone zbudował tę drużynę wokół rdzenia młodych, dynamicznych talentów, a Álvarez jest klejnotem w tej koronie. Sprzedanie go teraz, zwłaszcza bezpośredniemu rywalowi, niewątpliwie sygnalizowałoby brak ambicji i mogłoby zrazić kibiców już sfrustrowanych ostatnimi odpadnięciami z europejskich pucharów.
Dla Barcelony pogoń za Álvarezem, nawet jeśli oficjalnie zaprzeczana przez klub zawodnika, mówi wiele o jej własnych potrzebach. Pomimo ograniczeń finansowych Blaugrana jest znana z poszukiwania napastnika światowej klasy, który ostatecznie zastąpi Roberta Lewandowskiego. Álvarez, ze swoim sprawdzonym rodowodem i profilem wiekowym, idealnie pasuje do tego opisu. Jednak ich podejście, jeśli jest prawdziwe, wyraźnie przyniosło odwrotny skutek w kwestii dyplomacji międzyklubowej.
Reakcja z Madrytu może być również prewencyjnym uderzeniem mającym odstraszyć przyszłych zalotników. Zajmując tak stanowcze publiczne stanowisko, nie tylko odrzucają Barcelonę, ale także wysyłają wiadomość do reszty Europy, że Álvarez jest poza zasięgiem, niezależnie od kwoty. W erze, w której nawet najważniejsi zawodnicy mają swoją cenę, Atlético rysuje niezwykle twardą linię.
Patrząc w przyszłość, ta saga prawdopodobnie na razie przycichnie, ale będzie tlić się pod powierzchnią, aż do pełnego otwarcia okna transferowego. Przekaz Atlético jest jasny, ale machina plotkarska nigdy tak naprawdę nie ustaje. Pewne jest, że każdy klub, który ma nadzieję wyrwać Álvareza, stanie przed monumentalnym zadaniem, a Barcelona może teraz dwa razy się zastanowić przed swoim następnym ruchem.
Incydent podkreśla również intensywną uwagę mediów otaczającą każde wielkie nazwisko w La Lidze, gdzie narracje pozaboiskowe często przyćmiewają boiskowe wydarzenia. Álvarez ze swojej strony pozostał profesjonalny, koncentrując się na pomocy Atlético w zapewnieniu sobie kwalifikacji do Ligi Mistrzów na następny sezon, co ma priorytet przed spekulacyjnymi nagłówkami.
Na podstawie doniesień L'Equipe.