Torino rozstało się z głównym trenerem Marco Baronim, co zakończyło gwałtownie kadencję, która początkowo zapowiadała walkę o europejskie puchary. Decyzja zapadła po demoralizującej porażce 3-0 na wyjeździe z Genoą, która pozostawiła Granatę na 27 punktach i podkreśliła dramatyczny regres drużyny.
Nominacja Baroniego na początku sezonu była sama w sobie odpowiedzią na kryzys. Klub miał fatalny start pod wodzą Roberto D'Aversy, którego pragmatyczne podejście nie zdołało rozbudzić drużyny pozbawionej pewności siebie i kreatywności. Gdy zaczęły narastać obawy przed spadkiem, prezydent Urbano Cairo zwrócił się do Baroniego, mając nadzieję, że były menedżer Lecce i Verony potwierdzi swoją reputację osoby, która potrafi ożywić słabo grające zespoły.
Początkowy wpływ był transformujący. Baroni wprowadził bardziej proaktywny styl z wysokim tempem, który uwolnił potencjał kluczowych zawodników. Torino rozpoczęło serię wyników, która oddaliła je od strefy zagrożenia, a w szczytowym momencie drużyna zdobywała średnio 1,7 punktu na mecz – tempo, które zapewniłoby kwalifikację do europejskich pucharów, gdyby zostało utrzymane. Ta liczba przewyższyła nawet średnią punktów na mecz Waltera Mazzarriego z sezonu 2018-19, kiedy Torino zajęło siódme miejsce i wróciło do rozgrywek kontynentalnych.
„Naszym celem jest osiągnięcie lepszego wyniku niż w zeszłym sezonie” – wielokrotnie powtarzał Baroni w pierwszych miesiącach, wyznaczając wyraźny punkt odniesienia. Przez pewien czas te słowa brzmiały jak prawdziwe przesłanie, a nie pusta retoryka. Drużyna wykazywała się odpornością, dyscypliną taktyczną i ostrością, której brakowało pod poprzednikiem. Kibice odważyli się marzyć o późnym ataku na górną połowę tabeli, a nawet o miejscu w Europie.
Ożywienie okazało się jednak nie do utrzymania. Gdy zima przeszła w wiosnę, zaczęły pojawiać się te same słabości, które trapiły kadencję D'Aversy. Błędy w obronie, tępy atak i niepokojąca nieumiejętność zarządzania meczami z pozycji lidera sprawiły, że wyniki gwałtownie spadły. Średnia 1,7 punktu na mecz runęła, a drużyna cofnęła się w stronę przeciętności w środku tabeli.
Punkt kulminacyjny nastąpił na stadionie Luigi Ferraris. Kompletna porażka 3-0 z Genoą obnażyła wszystkie braki Torino: brak walki, dezorganizację taktyczną i brak przywództwa na boisku. Mając zaledwie 27 punktów na koncie i dryfując bez celu, cierpliwość Cairo w końcu się wyczerpała. Baroni został zwolniony natychmiast po meczu.
Decyzja, choć zrozumiała ze względu na ostatnie wyniki, będzie krytykowana. Baroni wyraźnie poprawił wyniki przez znaczny okres, co sugeruje, że podstawowe problemy klubu sięgają głębiej niż tylko szkolenie. Torino w ciągu niespełna dwóch lat zmieniło już trzech menedżerów, co wskazuje na niestabilność strukturalną i drużynę zbudowaną na kruchych fundamentach.
Z taktycznego punktu widzenia system Baroniego opierał się w dużej mierze na intensywności napastników i kreatywności pomocników. Kiedy pojawiły się kontuzje i zmęczenie, zmiennicy nie potrafili wejść na wysoki poziom. Porażka z Genoą ukazała drużynę pozbawioną pomysłów, niezdolną do odpowiedzi na przeciwności. Był to jaskrawy kontrast z pewnym siebie zespołem, który wcześniej w sezonie odprawiał rywali.
Konsekwencje dla sezonu Torino są ponure. Wszelkie nadzieje na miejsce w górnej połowie tabeli wyparowały, a klub musi teraz skupić się na uniknięciu żenującego zjazdu do walki o utrzymanie. Poszukiwanie następcy Baroniego będzie pilne, ale pula dostępnych menedżerów gotowych podjąć się projektu z ograniczonymi zasobami jest mała. Następna nominacja Cairo będzie kluczowa nie tylko dla ratowania bieżącego sezonu, ale także dla przywrócenia optymizmu wśród rozczarowanych kibiców.
Ten epizod odzwierciedla również szerszy trend w Serie A: coraz krótszą smycz udzielaną trenerom. Nawet krótkie ożywienie nie wystarczy, aby zagwarantować bezpieczeństwo pracy, jeśli wyniki się pogorszą. Zwolnienie Baroniego, pomimo jego wczesnych sukcesów, podkreśla bezwzględny charakter współczesnego włoskiego futbolu, gdzie cierpliwość jest cienka, a margines błędu minimalny.
Gdy Torino przygotowuje się do następnego rozdziału, uwaga nieuchronnie powróci do długoterminowego planowania klubu. Bez spójnej strategii i solidniejszej kadry karuzela trenerska będzie się kręcić dalej. Kadencja Baroniego zostanie zapamiętana jako błysk światła zgaszony zbyt wcześnie – przestroga o tym, jak szybko obietnica może zgorzknieć w kotle presji Serie A.
Na podstawie doniesień Tuttosport.