Pomocnik Realu Madryt Eduardo Camavinga przerwał milczenie w sprawie intensywnej krytyki i nienawiści, jakie spotkały go ze strony fanów po czerwonej kartce w drugim meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium. Incydent miał miejsce podczas spotkania, które zakończyło się porażką Los Blancos 1-2, co skutecznie wyeliminowało ich z rozgrywek.
W meczu Camavinga otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę za faul uznany przez sędziego za niebezpieczny, co spowodowało, że Real Madrid przez znaczną część gry grał w dziesiątkę. Decyzja ta wywołała szeroką debatę wśród kibiców i ekspertów, a wielu obwiniało młodego Francuza za eliminację drużyny.
Mówiąc o następstwach, Camavinga przyznał, że piłka nożna nie wybacza błędów. Przyznał, że błąd był kosztowny, ale podkreślił, że wciąż się uczy i rozwija jako zawodnik. 21-latek wyraził zrozumienie dla frustracji fanów, ale wezwał ich do okazywania wsparcia zamiast nienawiści.
„Piłka nożna nie wybacza błędów i rozumiem to” – powiedział Camavinga. „Ale wiem też, że codziennie ciężko pracuję, aby się poprawić. Nienawiść ze strony niektórych fanów boli, ale wykorzystam ją jako motywację, by wrócić silniejszym.”
Pomocnik zastanawiał się także nad samym meczem, zauważając, że drużyna dzielnie walczyła mimo liczebnej przewagi rywali. Oddał uznanie Bayernowi Monachium za ich występ, ale utrzymywał, że Real Madryt mógłby awansować, gdyby nie jego wykluczenie.
Uwagi Camavingi pojawiają się w trakcie sezonu, w którym był on chwalony za swoją wszechstronność, ale także krytykowany za sporadyczne braki dyscypliny. Mimo tego niepowodzenia pozostaje kluczowym elementem składu Carlo Ancelottiego i oczekuje się, że w przyszłym sezonie będzie odgrywał znaczącą rolę.
Kibice od tego czasu wyrazili mieszane reakcje w mediach społecznościowych – niektórzy wspierają Camavingę, a inni domagają się większej dyscypliny. Według doniesień klub zaoferował mu pomoc psychologiczną w radzeniu sobie z presją.
Na podstawie raportów z Чемпионат.com.