Nadzieje Napoli na matematyczne zapewnienie sobie kwalifikacji do Ligi Mistrzów zostały rozwiane w poniedziałek, gdy na Stadio Maradona doznali dramatycznej porażki 3-2 u siebie z Bologną. Wynik ten pozostawia drużynę Antonio Conte wciąż trzy punkty przed piątym miejscem przy dwóch pozostałych meczach, ale sposób porażki wzbudził poważne pytania o konsekwencję i siłę mentalną zespołu.
Mecz rozpoczął się katastrofalnie dla gospodarzy, którzy w ciągu pierwszego półgodziny przegrywali 2-0 po golach Federico Bernardeschiego i Riccardo Orsoliniego. Napoli wykazało się charakterem, by odrobić straty, a Giovanni Di Lorenzo i Alisson doprowadzili do remisu. Jednak w momencie, gdy punkt wydawał się pewny, w doliczonym czasie gry Rowe z Bologny zdobył zwycięskiego gola, kompletnie zaskakując publiczność.
Po meczu Conte nie krył frustracji. „Podejście? Kiedy pressujesz, musisz iść na całego. Jeśli robisz to połowicznie, tylko biegasz i marnujesz energię. Powinniśmy być bardziej agresywni. Przegrywanie 2-0 nie jest pierwszym razem, więc to nie przypadek” – powiedział w rozmowie z DAZN.
Doświadczony trener dodał: „Nie jestem rozczarowany występem; chłopcy pokazali energię i chęć dokończenia dzieła. Ale czasami diabeł wtyka swój ogon i tym razem to zrobił”. To włoskie przysłowie podkreśla poczucie okrutnego losu, który często spotykał Napoli w tym sezonie.
Conte odniósł się także do indywidualnych występów, zwłaszcza środkowego napastnika Rasmusa Hojlunda. „Hojlund jest właściwie naszym jedynym napastnikiem i gra we wszystkich meczach. Powinien mieć więcej okazji do odpoczynku. Ma dopiero 23 lata i ogromne pole do poprawy, ale ciężko pracuje dla drużyny” – powiedział były trener Juventusu.
Z drugiej strony Conte chwalił postępy młodego skrzydłowego Alissona. „Rośnie z meczu na mecz. W Sportingu Lizbona nie grał regularnie, więc może się jeszcze poprawić. Radzi sobie bardzo dobrze” – zauważył Conte.
Porażka oznacza, że Napoli pozostaje na 73 punktach, trzy przed piątym Atalantą, z meczami przeciwko Lecce i Juventusowi. Jedno zwycięstwo z tych dwóch meczów wciąż gwarantowałoby miejsce w pierwszej czwórce, ale nieprzekroczenie linii mety u siebie wprowadziło niepotrzebne napięcie do finiszu.
Z taktycznego punktu widzenia drużyna Conte wyrobiła sobie niepokojący nawyk wczesnego tracenia goli. Według danych, Napoli straciło pierwszą bramkę w siedmiu z ostatnich dwunastu meczów – trend, który należy rozwiązać, jeśli mają rywalizować na najwyższym poziomie w przyszłym sezonie.
Bologna tymczasem awansuje na ósme miejsce z 52 punktami, utrzymując swoje nikłe nadzieje na europejskie puchary. Dla Napoli uwaga skupia się teraz na regeneracji i mentalnym resetcie. Liga Mistrzów wciąż jest w zasięgu, ale margines błędu zniknął.
Na podstawie doniesień Tuttosport.