Crystal Palace stoi u progu historycznego osiągnięcia, przygotowując się do rewanżowego meczu półfinału Ligi Konferencji Europy z Szachtarem Donieck. Orły przystępują do spotkania na Selhurst Park z prowadzeniem 3-1, co przybliża ich do pierwszego wielkiego finału europejskiego od ponad sześciu dekad.
Podróż klubu do tego etapu to niezwykła historia odrodzenia. Po przeniesieniu z Ligi Europy do Ligi Konferencji, Palace pokonało trudną rundę play-off, a następnie wyeliminowało Zrinjski Mostar, AEK Larnaca i Fiorentinę w fazie pucharowej. Ta kampania europejska oznacza znaczący powrót do rozgrywek kontynentalnych dla londyńskiej drużyny z południa.
Znaczenie tej chwili nie umyka historii klubu. Ostatni raz, gdy Selhurst Park gościł europejski wieczór tej rangi, miał miejsce w kwietniu 1962 roku, kiedy to nowe reflektory stadionu zostały zainaugurowane meczem towarzyskim z potężnym Realem Madryt. To spotkanie, uświetnione obecnością legendarnego Alfredo Di Stéfano, zakończyło się porażką Palace 4-3, ale pozostaje cennym wspomnieniem.
Od tamtej pamiętnej nocy europejskie przygody Palace były rzadkie, ograniczone do pojedynczego meczu Pucharu Intertoto i kilku występów w Pucharze Anglo-Włoskim. Tegoroczna kampania stanowi zatem nieznane terytorium dla współczesnego klubu i jego kibiców, oferując szansę na stworzenie nowych, trwałych wspomnień.
Postęp drużyny został osiągnięty w trakcie planów pozaboiskowych, ponieważ klub przygotowuje się na letnie odejście menedżera Olivera Glasnera. Mimo to zespół wykazał się odpornością i skupieniem na boisku, budując dwubramkową przewagę w pierwszym meczu z ukraińskim gigantem Szachtarem Donieck.
Zwycięstwo lub remis zapewni Palace miejsce w finale, wieńcząc stromą, ale udaną krzywą uczenia się w europejskiej piłce nożnej w tym sezonie. Atmosfera na Selhurst Park ma być elektryzująca, gdy kibice będą oczekiwać potencjalnego historycznego awansu.
Na podstawie raportu z Football | The Guardian.