Hull City wraca do Premier League po ośmioletniej nieobecności, dzięki zapierającemu dech w piersiach zwycięskiemu golowi Oli McBurniego w finale play-off Sky Bet Championship na Wembley. Przed 84 506 kibicami Tygrysy pokonały Middlesbrough 1-0, gdy napastnik uderzył w doliczonym czasie gry, przełamując opór Boro i wywołując szalone świętowanie wśród wiernych fanów z Yorkshire.
Sam mecz był napiętym, taktycznym widowiskiem, typowym dla najbardziej lukratywnego pojedynczego meczu w piłce nożnej. Przy tak wysokiej stawce – gwarantowanym zastrzyku co najmniej 170 milionów funtów – obie strony obawiały się popełnienia pierwszego błędu. Okazje były rzadkie w pierwszej połowie, a Matt Crooks z Middlesbrough był najbliżej zdobycia gola, gdy jego główka przeleciała tuż obok bramki. Hull, dowodzone przez doświadczonego kapitana Alfiego Jonesa, odpierało fale ataków Boro, ale samo miało trudności z tworzeniem klarownych sytuacji.
Gdy zegar wskazywał 90. minutę, wydawało się, że mecz zmierza w stronę dogrywki. Wtedy nadszedł moment, który odbije się echem w historii Hull City. Niecelne dośrodkowanie z lewej strony spadło zachęcająco w gęstym polu karnym. McBurnie, który był niestrudzony przez całe popołudnie, pokazał instynkt drapieżnika, który definiował jego karierę, obracając się i uderzając z woleja nisko w róg bramki. Czas: 90+3 minuty. Była to pierwsza bramka stracona przez Middlesbrough w play-offach, a wywołała ona euforię w sektorze Hull.
„To marzenie, które wszyscy dzieliliśmy” – powiedział łamiącym się głosem menedżer Hull. „Wiedzieliśmy, że potrzeba czegoś wyjątkowego, aby ich przełamać, a Oli to zrobił. Był dla nas kolosalny od czasu dołączenia zeszłego lata i to jego nagroda.” Sam McBurnie, otoczony przez kolegów z drużyny, dodał prosto: „Czekałem przez całą karierę na taki moment. Idziemy do góry.”
Droga Hull do Wembley nie była prosta. Po zakończeniu poprzedniego sezonu w środku tabeli, w tym sezonie wdarli się do pierwszej szóstki dzięki solidnej obronie oraz golom McBurniego i partnera w ataku, Benjamina Tetteha. Ciężko wywalczone zwycięstwo w półfinale z innym kandydatem ustawiło finałowy pojedynek. Stabilność zarządzania pod własnością Acuna Ilıcalı była kluczowa, a klub systematycznie budował swoją pozycję od czasu spadku w 2017 roku.
Dla Middlesbrough było to okrutne zakończenie sezonu, który zapowiadał się obiecująco. Pod wodzą Michaela Carricka zdobyli uznanie za płynną grę podaniami i przeszli przez play-offy z czystym kontem w półfinale. Ale w decydującym dniu zabrakło im siły rażenia, aby ukarać Hull, a cios zadany w końcówce będzie boleć przez jakiś czas. „Nie zrobiliśmy wystarczająco dużo w tercji ataku” – mógłby powiedzieć przygnębiony Carrick. „Uznanie dla Hull, wykorzystali swoją szansę, gdy to się liczyło.”
Konsekwencje awansu wykraczają daleko poza boisko. Hull City ma teraz zgarnąć co najmniej 170 milionów funtów zwiększonych przychodów, co pozwoli im na inwestycje w infrastrukturę i rywalizację na najwyższym poziomie. Dla fanów, którzy przetrwali lata walki, w tym kłopoty finansowe i pobyt w League One, gra w elicie oznacza renesans.
Kibice wbiegli na murawę Wembley po końcowym gwizdku, niektórzy we łzach, inni obejmując nieznajomych. Hull Daily Mail opisał sceny czystej radości, gdy bursztynowo-czarna połowa stadionu świętowała długo w londyński wieczór. Z powrotem w East Yorkshire puby i strefy kibica również wybuchły głośnym świętowaniem.
Patrząc w przyszłość, Hull czeka wielkie lato. Kadra, która wywalczyła awans, będzie potrzebować wzmocnień, aby przetrwać w lidze pełnej takich drużyn jak Manchester City, Arsenal i Liverpool. Jednak duch i jedność wykute w tym zwycięstwie stanowią solidną podstawę. Z McBurniem na czele i ambitną grupą właścicielską, utrzymanie nie jest poza ich zasięgiem.
Ostatecznie finał play-off Championship w 2026 roku będzie zapamiętany nie za artyzm, ale za jeden, decydujący cios. Był to mecz, który uosabiał brutalne piękno najbardziej dramatycznego meczu w angielskiej piłce nożnej. Dla Hull City oczekiwanie się skończyło. Premier League wzywa ponownie.
Na podstawie doniesień Sky Sports.