Eddie Howe wszedł sam na boisko St James' Park na pożegnalną rundę honorową, ale wokół wciąż rozbrzmiewał okrzyk "czarno-biała armia Eddiego Howe'a". To był moment, który uchwycił dziwną dwoistość kampanii Newcastle United 2024/25 – sezon głębokich siniaków i ulotnych chwil przekory. To wsparcie z trybun przyszło po wygranej 1-0 z West Hamem, ale siedem dni później beznamiętna porażka 2-0 z Fulham przyniosła Srokom 17. ligową porażkę i 12. miejsce, najgorsze pod wodzą Howe'a. Główny trener nie ukrywał ran: „W tym sezonie było wiele siniaków” – przyznał i niewielu mogło się z tym nie zgodzić.
Liczby opowiadają historię upadku. W zeszłym sezonie Newcastle miało wspólnie najlepszy rekord utrzymywania prowadzenia, tracąc najmniej w lidze, bo tylko siedem punktów z pozycji zwycięskich. W tym sezonie roztrwonili 27 punktów z korzystnych wyników – najwięcej w lidze – i stracili 21 goli w ostatnich 15 minutach meczów. Zespół, który kiedyś słynął z hartu ducha i zarządzania meczem, stał się kruchy, niezdolny do domykania spotkań, które wcześniej definiowały ich wzlot. Po zdobyciu Pucharu Ligi Angielskiej w 2024, kończąc 70-letnią suszę trofeów krajowych, i dwukrotnym zapewnieniu sobie gry w Lidze Mistrzów, spadek do dolnej połowy tabeli był szokujący.
Za kulisami, odbyty na początku miesiąca szczyt z udziałem właścicieli, dyrektorów i kluczowych postaci w Northumberland przyniósł trzeźwiącą diagnozę. „Jesteśmy w tej chwili w pewnym momencie i oni chcą zrozumieć dlaczego, co z tym robimy i jak to naprawić” – powiedział BBC Sport wysoki rangą przedstawiciel klubu. Zamiast emocjonalnej reakcji klub zwrócił się ku chłodnej analizie. Howe jest postrzegany jako centralna postać zarówno problemu, jak i rozwiązania, a dyrektor sportowy Ross Wilson prowadzi teraz krytyczną letnią przebudowę. Główny trener przyznał, że sprawa jest pilna: „To jest coś, czym musimy się zająć i musimy to zrobić bardzo szybko.”
Przebudowa kadry już nabiera kształtu. Anthony Gordon wygląda na odchodzącego, a Bayern Monachium prowadzi rozmowy, choć różnica w wycenie pozostaje, a Newcastle sprzeda tylko „na naszych warunkach”. Uwzględniając prawdopodobne odejścia, klub będzie potrzebował absolutnego minimum bramkarza, obrońcy, pomocnika i kilku napastników. Skala resetu odzwierciedla niepowodzenie w odzyskaniu wartości z zeszłorocznych wydatków netto wynoszących ponad 100 milionów funtów, gdzie tylko obrońca Malick Thiaw okazał się bezsprzecznym sukcesem. Nowi zawodnicy przyszli za późno, wielu miało trudności z dostosowaniem się do wymagań intensywnej gry Howe'a, a brak dyrektora generalnego lub dyrektora sportowego w tym okienku sprawił, że rekrutacja była niespójna.
Odejście Alexandra Isaka do Liverpoolu w przewlekłym transferze za 125 milionów funtów zeszłego lata ciążyło na klubie. Isak był punktem centralnym, gwarancją goli – czy to otwierając wynik, wyrównując, czy powiększając prowadzenie. Bez niego siła ofensywna Newcastle osłabła. Jacob Ramsey, jeden z nowych nabytków, początkowo odczuł szok związany z intensywnością treningów po opuszczeniu Aston Villi; okres adaptacyjny, którego wielu rekrutów nigdy w pełni nie przeszło, ponieważ nieubłagany harmonogram nie zostawiał czasu na aklimatyzację.
Sezon 58 meczów w czterech rozgrywkach zebrał ogromne żniwo psychiczne i fizyczne. Dla wielu w szatni było to pierwsze doświadczenie takiego maratonu. „Cholera, to nie jest łatwe” – powiedziało źródło blisko jednego z podstawowych graczy. Sztab szkoleniowy przyznał, że rzadko mógł cieszyć się ze zwycięstw, wiedząc, że porażka zaledwie kilka dni później może odwrócić momentum. Wymowny jest fakt, że 71% ligowych porażek Newcastle kończyło się różnicą jednego gola, obnażając cienkie marginesy, które w poprzednim sezonie zostałyby odwrócone dzięki odporności.
Nastroje fanów są teraz takie, że cierpliwość się kończy. Posiadacz karnetu Liam Phillips przedstawił stawkę: „On pilnie potrzebuje dobrego początku w przyszłym sezonie. Jeśli Newcastle nie będzie w pierwszej szóstce lub siódemce w pierwszych kilku meczach, myślę, że tłum szybko się odwróci. W tym sezonie było cierpliwość i zrozumienie, ale jeśli zespół źle zacznie po wydaniu kolejnych pieniędzy na rynku transferowym, nie sądzę, żeby ludzie byli tak wyrozumiali.” Ciepło z rundy honorowej wyparowałoby, gdyby nowa kampania się potknęła.
Howe wskazywał na przykłady klubów, które dzięki jednemu mądremu okienku awansowały w tabeli, ale presja na natychmiastową poprawę rośnie z dnia na dzień. W przeciwieństwie do zaciekłych rywali Sunderlandu, którzy pokonali Newcastle u siebie i na wyjeździe, czy zwycięzców Ligi Europy Aston Villi, którzy lepiej radzili sobie z wieloma frontami, zespół Howe'a znalazł się po złej stronie praktycznie każdego wskaźnika oceny. Cykl hossy i bessy z ostatnich lat – kwalifikacja do Ligi Mistrzów, potem wygrana w Pucharze Ligi, a teraz miejsce w dolnej połowie – nie może stać się normą. Klub z takimi ambicjami wymaga konsekwencji.
Droga powrotna wymaga nie tylko nowych twarzy, ale także odkrycia na nowo krawędzi, która kiedyś czyniła Newcastle groźnym. Howe sam upierał się, że lekcje wzmocnią grupę: „Każde doświadczenie czyni cię silniejszym i pozwala docenić dobre chwile. Wszyscy postaramy się wrócić jako lepszy zespół.” Przy odpowiedniej rekrutacji i mentalnym resecie, powrót do walki o europejskie puchary jest wykonalny. Ale jeśli letnie interesy znowu się nie udadzą, poobijany trener może usłyszeć zmianę melodii zanim nadejdzie jesień.
Na podstawie raportu BBC Sport.