Paris Saint-Germain potrzebowało iskry z drugiej połowy od swojej błyszczącej ławki, aby w końcu przełamać uparty zespół Brestu, którego improwizowana obrona Erica Roya utrzymywała się przez ponad godzinę, zanim goście ostatecznie ulegli 1-0 na Parc des Princes. Roy zastanawiał się, co mogłoby się wydarzyć, gdyby jego zawodnicy wykazali więcej opanowania w tercji ataku, jednocześnie uznając ogromny talent, z którego mógł skorzystać Luis Enrique.
„Zespół zrobił dokładnie to, o co prosiliśmy” – powiedział Roy po meczu. „Byliśmy solidni w obronie i ciągle staraliśmy się sprawiać problemy Paryżowi. Mam pewne żale dotyczące momentów, w których brakowało nam trochę precyzji technicznej, ale ogólnie był to bardzo dobry występ i mam nadzieję, że utrzymamy tę dynamikę.” Przy czterech brakujących podstawowych graczach w linii obrony, w tym kapitanie Brendanzie Chardonnet, który został wykluczony dzień przed meczem, odporność Brestu była tym bardziej godna pochwały.
Roy zaskoczył taktycznie, po raz pierwszy w meczu o stawkę stosując trójkę obrońców, system intensywnie ćwiczony w tygodniu, aby przeciwdziałać charakterystycznej szerokości PSG. „Wiedzieliśmy, że rozciągają obronę, aby tworzyć luki dla biegaczy” – wyjaśnił. „Zawodnicy bardzo dobrze się dostosowali. Lucas Tousart zastąpił Chardonnet i był doskonały. To prawdziwe źródło satysfakcji.” Ta zmiana w dużej mierze zneutralizowała rytm PSG, dopóki sytuacja w meczu się nie zmieniła.
Odpowiedzią katalońskiego trenera było wypuszczenie tria zawodników, którzy mogą przesądzić o losach meczu. Ousmane Dembélé, Khvicha Kvaratskhelia i Désiré Doué zostali wezwani z ławki krótko po godzinie gry, a ich wejście nieodwracalnie przechyliło szalę. Roy przyznał: „Kiedy widzisz wchodzących Dembélé, Kvarę i Doué, wiesz, że będzie o wiele trudniej. Tacy zawodnicy znaleźliby miejsce w każdym zespole Ligue 1. Dziś wieczorem potrzebny był indywidualny błysk magii od Doué, aby rozdzielić strony.”
Rzeczywiście, decydujący gol padł po przebłysku indywidualnej błyskotliwości nastoletniego skrzydłowego, który minął dwóch rywali, a następnie strzelił nisko obok bramkarza Brestu. To był okrutny cios dla zespołu Brestu, który przez większą część meczu trzymał lidera ligi na dystans, i podkreślił przepaść w zasobach między klubem ze stolicy a resztą ligi.
Roy jednak nie rozwodził się nad negatywami. Podkreślił zachęcające sygnały, jakie dał jego zespół, szczególnie biorąc pod uwagę zakłócenia w preferowanej linii obrony. „Nie można zapominać, że brakowało nam czterech podstawowych obrońców” – zauważył. „Sposób, w jaki zareagowali zawodnicy, wiele mówi mi o charakterze tej drużyny.” Występ, jeśli nie wynik, wzmocni przekonanie, że Brest w dobrym dniu może rywalizować z każdym.
Poza boiskiem uwaga po meczu skupiła się również na nagłym odejściu wieloletniego dyrektora sportowego Grégory'ego Lorenziego, a klub potwierdził jego odejście wcześniej tego dnia. Roy złożył serdeczny hołd człowiekowi, który dał mu szansę w zarządzaniu. „Chcę mu podziękować, ponieważ to on przywrócił mnie do gry. Nigdy się tego nie spodziewałem i jestem mu bardzo wdzięczny. Spędził 10 lat budując ten klub. Może to był właściwy moment, aby odszedł.”
Krytyczne dla fanów Brestu było to, że Roy szybko zdementował wszelkie sugestie, że mógłby podążyć za Lorenzim. „Mamy doskonałe relacje robocze, zawsze były bardzo płynne, ale nie jesteśmy ze sobą związani” – podkreślił. „Mam kontrakt, jestem szczęśliwy w Brest, i tylko dlatego, że on odchodzi, nie znaczy, że ja odejdę. Już przygotowuję się do następnego sezonu.” To zaangażowanie daje stabilność w obliczu wstrząsów.
Z perspektywy ligowej zwycięstwo PSG utrzymuje ich mocno na kursie po kolejny tytuł krajowy, ale sposób, w jaki to osiągnęli, podkreślił ich poleganie na indywidualnych gwiazdach przy otwieraniu upartych obron. Dla Brestu wąska porażka może ostatecznie służyć jako moralne zwycięstwo, pokazujące ich dyscyplinę taktyczną i głębię składu. Kiedy zespół Roya patrzy w przyszłość, wyzwaniem będzie przekształcenie tych obiecujących występów w punkty.
Na podstawie raportów z L'Equipe.