Przez 46 lat Roly Gregoire w milczeniu dźwigał ciężar swojego krótkiego, ale brutalnego okresu jako pierwszego czarnoskórego piłkarza Sunderlandu. Napastnik, który przeszedł do historii, gdy 2 stycznia 1978 roku wkroczył na boisko Roker Park, znosił grad rasistowskich obelg, które zniszczyły jego marzenia, a ostatecznie i karierę. Teraz, w wieku 67 lat, przerwał milczenie, dzieląc się historią, którą niegdyś sądził, że zabierze ze sobą do grobu. W rozmowie z BBC Look North Gregoire ujawnił głębokie blizny pozostawione przez doświadczenia, od linczującego tłumu zagrażającego jego nastoletnim braciom po chłodną obojętność ze strony własnego klubu.
Urodzony w Toxteth w Liverpoolu jako dziecko rodziców z Dominiki z pokolenia Windrush, Gregoire dorastał w wielokulturowym Bradford. Jego talent piłkarski zapewnił mu przejście z Halifax Town z Czwartej Dywizji do Sunderlandu w Noc Ognisk 1977 roku za opłatą 5 000 funtów. Pewny siebie nastolatek był zachwycony, że został przydzielony do Seaburn, przedmieścia Sunderlandu, które jego rodzina ceniła sobie z corocznych wycieczek szkółki niedzielnej. Menadżer Jimmy Adamson wręczył mu koszulkę z numerem siedem na mecz Drugiej Dywizji przeciwko Hull City, a Gregoire sprostał zadaniu, asystując przy golu Gary'ego Rowella w zwycięstwie 2-0. To powinien być początek bajki.
Zamiast tego stało się to koszmarem. Godziny po końcowym gwizdku Gregoire dowiedział się, że jego pięciu braci, którzy przyjechali obejrzeć mecz, było ściganych przez park w pobliżu stadionu przez grupę mężczyzn rzucających rasistowskie obelgi i cegłę. Uciekli, ale terror tamtego dnia nigdy nie opuścił rodziny – jego matka nigdy więcej nie chciała mówić o Sunderlandzie. Dla Gregoire incydent był brutalnym wprowadzeniem do miasta, w którym wówczas zaledwie 1% z prawie 300-tysięcznej populacji było pochodzenia afro-karaibskiego. Wspominał, że znał tylko jedną inną czarną osobę w Sunderlandzie, studenta politechniki, i opisał swój czas tam jako głęboko samotny.
Szatnia, początkowo gościnna dzięki postaciom takim jak kapitan zdobywcy Pucharu Anglii Bobby Kerr i Mick Docherty, stawała się coraz bardziej wroga. Przedsezonowe tournée po Kenii latem 1978 roku skrystalizowało rasizm w drużynie. Po meczu lokalne dzieci otoczyły kolegę z drużyny – a gdy odeszły, ten podszedł do Gregoire'a i wytarł ręce w koszulkę napastnika, jakby kojarzył dotyk dzieci z chorobą. Później, na przyjęciu w domu bogatej rodziny, gospodyni podała rękę każdemu zawodnikowi z wyjątkiem Gregoire'a, całkowicie go pomijając. Wyszedł, woląc towarzystwo dzikich zwierząt na zewnątrz od tego celowego afrontu. Nikt z klubu nie zaoferował pocieszenia ani nawet nie zauważył zniewagi, pozostawiając go z poczuciem opuszczenia.
Wrogość rozciągnęła się na trybuny i ławki rezerwowych. Podczas jednego z pomeczowych rytuałów, gdy witał się z niegrającymi kolegami, jeden z zawodników przywitał go rasistowskim epitetem. Gregoire zareagował, chwilowo przyciskając mężczyznę do szafki, ale nikt w zatłoczonym pomieszczeniu nie poprosił o wyjaśnienie. Cisza, jak powiedział, była ogłuszająca. Podkreślała kulturę, w której czarni zawodnicy mieli znosić nadużycia bez wsparcia. Do sezonu 1978-79 został wykluczony: nie pojawił się na oficjalnym zdjęciu drużyny i zanotował tylko jeden start przez całą kampanię.
Ten jedyny start miał miejsce w Poniedziałek Wielkanocny 1979 roku, przeciwko zajmującemu ostatnie miejsce Blackburn Rovers przed ponad 35 000 fanów oczekujących łatwego zwycięstwa. Zamiast tego decyzja tymczasowego menedżera Billy'ego Elliotta, by rzucić Gregoire'a w rolę głównego napastnika, spektakularnie się nie powiodła. Wczesna zmarnowana szansa wywołała falę jadu ze strony własnych kibiców, a Sunderland przegrał 1-0 z rzutu karnego w pierwszej połowie – ich jedynego celnego strzału. Wynik kosztował drużynę awans do najwyższej ligi różnicą jednego punktu. Lokalna prasa opisała jego występ jako 'koszmarne doświadczenie', ale psychologiczne szkody wynikające z obrażeń od fanów były znacznie głębsze.
Wkrótce potem, w pierwszych tygodniach sezonu 1979-80, dni gry Gregoire'a gwałtownie się zakończyły. Poważna kontuzja kolana doznana w meczu rezerw w Murton CW w wieku 20 lat przerwała jego karierę. Zgodził się anulować pozostałe 12 miesięcy swojego kontraktu o wartości 6 000 funtów rocznie, otrzymując wypłatę ubezpieczenia w wysokości zaledwie 1 500 funtów. Bez systemu wsparcia i ze sportem, który okazał mu tylko okrucieństwo, Gregoire całkowicie odszedł od piłki nożnej. Ostatecznie zmienił nazwisko, przeprowadził się i unikał futbolu przez lata, nie mogąc oglądać meczów, które przypominały mu jego cierpienie.
Blizny nigdy w pełni się nie zagoiły. 'Czekałem 46 lat, by przerwać milczenie, bo myślałem, że nikt nie będzie słuchał' – powiedział, a jego głos czasem się załamywał. Ubolewał, jak rasizm pozbawił go dumy z osiągnięć: asysty w debiucie, historycznego miejsca w rodowodzie Sunderlandu. Ta historia rezonuje dziś, gdy piłka nożna wciąż zmaga się z dyskryminacją, od nadużyć w mediach społecznościowych po przyśpiewki na stadionach. Relacja Gregoire'a jest wyraźnym przypomnieniem, jak futbol zawiódł swoich wczesnych czarnoskórych pionierów, pozostawiając ich odizolowanych i pozbawionych wsparcia.
Jego rewelacje rzucają ostre światło na Sunderland i szerszą kulturę piłkarską lat 70. XX wieku. W czasach, gdy Viv Anderson miał zostać pierwszym czarnoskórym seniorem reprezentacji Anglii, doświadczenia Gregoire'a pokazują toksyczne środowisko, w którym musieli się poruszać czarni zawodnicy. Klub, obecnie występujący w Championship, w ostatnich latach wydał oświadczenia dotyczące inkluzywności, ale ta historia podkreśla bolesną drogę, która do tego doprowadziła. Rodzi także pytania o długoterminowy wpływ na zdrowie psychiczne zawodników, którzy cierpieli w milczeniu.
Przerywając milczenie, Gregoire ma nadzieję wyprostować fakty i być może znaleźć pewne zamknięcie. Nie został ani kierowcą autobusu, ani DJ-em, jak głosiły plotki, ale człowiekiem, który niósł ciężkie brzemię. Jego historia to nie tylko cierpienie jednego zawodnika; to dokument historyczny dotyczący niesprawiedliwości rasowej w angielskiej piłce nożnej. W miarę ewolucji sportu, te świadectwa zapewniają, że przeszłość nie zostanie zapomniana, a przyszłe pokolenia zawodników mogą oczekiwać czegoś lepszego. Na podstawie reportażu BBC Sport.