Walka o tytuł Scottish Premiership została skierowana ku finałowemu dniu po kontrowersyjnym rzucie karnym podyktowanym przez VAR w 99. minucie, który dał Celtikowi zwycięstwo 3-2 nad Motherwell. Podczas gdy Hearts już gładko pokonało Falkirk 3-0, liderzy wydawali się gotowi zdobyć trzypunktową przewagę przed sobotnim starciem na Celtic Park, dopóki rzut karny Kelechiego Iheanacho nie zapewnił dramatycznego zwycięstwa, które podtrzymuje nadzieje Hoops.
Główny trener Hearts, Derek McInnes, nie krył furii po meczu, określając decyzję jako „obrzydliwą” i sugerując, że jego drużyna walczy przeciwko wszystkim przeciwnościom. „Kiedy usłyszałeś, że Celtic dostał rzut karny w 96. minucie i idzie do VAR, po prostu zakładasz, że go dostaną”, powiedział McInnes dziennikarzom. „Walczymy z tym, walczymy ze wszystkimi. Nie sądzę, żeby to był rzut karny.” Jego słowa oddały oburzenie odczuwane w Tynecastle i poza nim.
Sam incydent nie mógł być bardziej dramatyczny. W doliczonym czasie gry, przy wyniku 2-2, Sam Nicholson z Motherwell wyskoczył do górnej piłki, rywalizując z Austonem Trustym z Celtiku. VAR Andrew Dallas polecił sędziemu Johnowi Beatonowi przejrzenie starcia pod kątem ewentualnej ręki. Powtórki wydawały się pokazywać, że piłka odbiła się od głowy Nicholsona, a jego uniesiona ręka miała minimalny, jeśli w ogóle, kontakt. Mimo to Beaton spędził przy monitorze zaledwie 20 sekund, zanim wskazał na wapno, a Iheanacho spokojnie wykorzystał.
Nagle arytmetyka się zmieniła. Gdyby Celtic stracił punkty, Hearts potrzebowałoby jedynie uniknąć porażki dwoma bramkami na Celtic Park, aby zapewnić sobie pierwsze mistrzostwo ligi od 1960 roku. Teraz ludzie Dereka McInnesa muszą zdobyć przynajmniej punkt w miejscu, gdzie goście tradycyjnie mają trudności. Remis dałby im tytuł; zwycięstwo Celtiku sprawiłoby, że trofeum pozostałoby w Glasgow na kolejny rok.
Historyczny ciężar chwili jest wyczuwalny. Hearts czekało ponad sześć dekad na odzyskanie szczytu szkockiej piłki nożnej. Od czasu Aberdeen Alexa MacDonalda w sezonie 1984-85 żaden klub spoza Old Firm nie wygrał tytułu. Perspektywa przełamania tego duopolu zelektryzowała ich kibiców, ale ten późny zwrot oznacza, że muszą teraz zachować nerwy w najbardziej wrogim otoczeniu.
Trener Celtiku, Martin O'Neill, przewidywalnie bronił decyzji. „Widziałem to krótko… to ręka”, oświadczył. „Wygląda też na łokieć w bok głowy. VAR poprosił sędziego, żeby podszedł, a on bez wahania podyktował rzut karny.” Jego odpowiednik w Motherwell, Jen Berthel Askou, był oszołomiony. „Jestem w kompletnym szoku” – powiedział Duńczyk. „Myślałem, że widziałem już wszystko w tym roku, ale najwyraźniej nie. Oglądając nagranie, nie widzę żadnego sposobu, aby to był rzut karny.”
Chór ekspertów i byłych sędziów zjednoczył się w potępieniu. Gary Lineker nazwał to „najgorszą decyzją VAR, jaką widziałem… niezwykłą biorąc pod uwagę znaczenie”. Byli sędziowie Bobby Madden i Steve Conroy stanowczo odpowiedzieli „nie”, gdy zapytano ich, czy powinien to być rzut karny, a Conroy argumentował, że brak odchylenia piłki dowodzi, iż nie było ręki. Były pomocnik Hearts, Michael Stewart, określił odwrócenie decyzji jako „niezwykłe”, podczas gdy rekordzista strzelców, John Robertson, zauważył, że wygenerowana siła wskazywała na główkę, a nie rękę. Były napastnik Rangers, Kris Boyd, podkreślił wzorzec decyzji korzystnych dla Celtiku, odnosząc się do niewykorzystanego rzutu karnego dla Hearts i uniknięcia czerwonej kartki w ostatnim derbach Old Firm.
Przepis o ręce faktycznie mówi, że ramię uniesione powyżej wysokości barku niesie ryzyko. Kluczowe pytanie pozostaje jednak, czy piłka w ogóle dotknęła ramienia Nicholsona. Powtórki, dalekie od rozstrzygających, pokazywały piłkę wylatującą z boiska z rotacją i siłą główki. Interwencja VAR na podstawie tak marginalnych dowodów, uchylająca decyzję na boisku, skłoniła wielu do kwestionowania protokołu. Decyzja została podjęta z prędkością kontrastującą z niedawną, sześciominutową analizą VAR, która odmówiła West Hamowi wyrównania z Arsenalem, prowadząc do oskarżeń o niespójność.
Scena jest więc gotowa na jeden z najbardziej doniosłych meczów o tytuł w nowoczesnej pamięci – z tą różnicą, że tym razem to nie Rangers stoi na drodze Celtiku. Hearts jedzie do Glasgow, wiedząc, że jeden punkt zapisze ich imiona w historii. Celtic, uratowany przez linę ratunkową w doliczonym czasie, musi wygrać, aby dokonać kolejnego nieprawdopodobnego aktu ratunku. Konsekwencje tego rzutu karnego będą ciążyć, niezależnie od wyniku w sobotę.
Na podstawie raportów BBC Sport.