Były prezes Barcelony Josep Maria Bartomeu dokonał rewelacji, że kataloński gigant miał 'porozumienie w zasadzie' w sprawie pozyskania Viníciusa Júniora, zanim ostatecznie przeniósł się do odwiecznego rywala Realu Madryt. To twierdzenie, złożone w niedawnym wywiadzie, dodaje kuszący rozdział 'co by było, gdyby' do jednej z najbardziej legendarnych rywalizacji w piłce nożnej.
Pogoń za Viníciusem w 2018 roku, wówczas nastoletnim fenomenem z Flamengo, była jedną z najbardziej gorączkowych sag transferowych ostatnich lat. Real Madryt ostatecznie zapewnił sobie jego podpis za zgłoszone 45 milionów euro, ale Bartomeu twierdzi, że Barcelona była równie blisko. Według niego klub negocjował warunki zarówno z zawodnikiem, jak i jego przedstawicielami, jednak transakcja upadła w ostatniej chwili.
Kadencja Bartomeu w Barcelonie (2014-2020) charakteryzowała się hojnymi wydatkami, w tym zastępcą Neymara za 222 miliony euro, Philippe'm Coutinho oraz nieszczęsną umową za 160 milionów euro z Antoine'em Griezmannem. Jednak niepowodzenie w pozyskaniu Viníciusa ciąży, zwłaszcza biorąc pod uwagę późniejszy rozwój Brazylijczyka na Bernabéu. Od czasu dołączenia do Madrytu Vinícius wyrósł na światowej klasy skrzydłowego, zdobywając kluczowe bramki, w tym zwycięską w finale Ligi Mistrzów w 2022 roku.
Rewelacja rodzi pytania o strategię transferową Barcelony pod rządami Bartomeu. Czy byli zbyt skupieni na gwiazdorskich nabytkach jak Griezmann i Coutinho, pozwalając wymknąć się talentowi pokoleniowemu? A może siła przyciągania Madrytu była po prostu zbyt duża? To drugie wydaje się prawdopodobne, biorąc pod uwagę publiczny podziw Viníciusa dla jego idoli z dzieciństwa, ale relacja Bartomeu sugeruje bardziej zniuansowany scenariusz.
Dla Realu Madryt pozyskanie Viníciusa okazało się mistrzowskim posunięciem. Wraz z Kylianem Mbappé, kolejnym zawodnikiem, którego Barcelona rzekomo pożądała za Bartomeu, atak Madrytu jest zabezpieczony na dekadę. Ironia nie umyka: problemy finansowe Barcelony, częściowo odziedziczone po złym zarządzaniu Bartomeu, kontrastują z rozsądnym planowaniem Madrytu. Podczas gdy Barça zmaga się z rejestracją zawodników pod limitem płac La Liga, Real Madryt z pewnością buduje dynastię.
Co to oznacza dla ligi? Niepowodzenie Barcelony w pozyskaniu Viníciusa symbolizuje jej upadek w stosunku do Madrytu. Gdyby transfer doszedł do skutku, układ sił w La Liga mógłby dziś wyglądać inaczej. Zamiast tego Barcelona obserwuje, jak rywale dominują z zawodnikiem, którego prawie mieli. Przyznanie się Bartomeu, choć niepotwierdzone, podsycą frustrację kibiców i wywiera presję na obecnym prezesie Joanie Laporcie, aby odbudował reputację klubu.
Konsekwencje wykraczają poza boisko. Problemy finansowe Barcelony, częściowo spowodowane kontraktami z ery Bartomeu, zmusiły ją do polegania na młodzieży i darmowych transferach. Przegapienie Viníciusa – który mógł być kamieniem węgielnym – stanowi strategiczną wpadkę, która wciąż prześladuje klub.
W miarę jak historia krąży, służy jako przestroga o cienkich marginesach w elitarnym futbolu. W jednej chwili zawodnik jest w drodze do Barcelony, a w następnej staje się legendą Realu Madryt. Dla Bartomeu to twierdzenie może być próbą usprawiedliwienia jego dziedzictwa, ale dla fanów jest bolesnym przypomnieniem tego, co mogło być.
Na podstawie raportów z www.espn.com - PIŁKA NOŻNA.