Rewanżowy mecz barażowy o awans/spadek z Bundesligi pomiędzy SC Paderborn 07 a VfL Wolfsburg eksplodował życiem, a rywalizacja przechodzi do dogrywki po dramatycznym bezbramkowym remisie przez 90 minut na Benteler-Arena. Strzał Svena Michela w ostatniej chwili, który odbił się od słupka Wolfsburga głęboko w doliczonym czasie gry, trzymał nerwy w napięciu i dostarczył chwili czystego teatru w pojedynku, który wisi na włosku.
Stawka nie mogła być wyższa. Wolfsburg, stały element niemieckiej najwyższej klasy rozgrywkowej od 1997 roku, walczy o zachowanie trzydziestoletniego dziedzictwa przed spadkiem, podczas gdy Paderborn pragnie zwieńczyć odrodzoną kampanię 2. Bundesligi bajkowym powrotem do elity. Po napiętym bezbramkowym remisie w pierwszym meczu na Volkswagen Arena, scena była gotowa na rozstrzygające spotkanie pełne nerwów.
Przez 90 minut obie strony zachowywały ostrożność w ostrożnym spotkaniu podyktowanym ciężarem historii. Wolfsburg, pod wodzą Ralpha Hasenhüttla, ustawił się tak, aby kontrolować posiadanie piłki i zdusić rytm Paderborn, podczas gdy pełna energii drużyna Lukasa Kwasnioka wysoko pressowała i szukała przejść. Okazje były rzadkie, bramkarze rzadko testowani, ale napięcie rosło z każdą minutą.
Następnie, w końcówce regulaminowego czasu gry, nadszedł moment, który zdefiniuje to starcie. Paderborn wykreował przestrzeń w kontrataku i znalazł Michela w polu karnym. Napastnik oddał czysty strzał, pokonując bramkarza, ale nie słupek. Piłka uderzyła w podstawę słupka i odbiła się boleśnie na bok, zamieniając Benteler-Arenę z ryku oczekiwania w zbiorowe westchnienie.
Gdyby strzał Michela wpadł do siatki, Paderborn byłby o kilka chwil od Bundesligi. Zamiast tego Wolfsburg przetrwał najbliższe niebezpieczeństwo, a sędzia zasygnalizował koniec regulaminowego czasu gry, potwierdzając dodatkowe 30 minut piłki nożnej w stylu pucharowym. Wytchnienie było ogromne dla Wolfsburga, który przeżył męczący sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale także psychologiczny cios dla gospodarzy, którzy myśleli, że wygrali.
Dogrywka jawi się teraz jako walka wytrzymałości i woli. Obaj menedżerowie będą musieli sięgnąć głęboko do ławek rezerwowych, a zmęczone nogi są problemem. Doświadczenie Wolfsburga w najwyższej klasie rozgrywkowej może okazać się kluczowe, ale nieustraszone podejście Paderborn w ostatnich latach zaskoczyło niejeden klub Bundesligi w DFB-Pokal. Widmo rzutów karnych wisi też nad rozgrywką, dodając kolejną warstwę dramatyzmu do i tak napiętego wieczoru.
Dla Wolfsburga spadek oznaczałby sejsmiczną zmianę. Klub spędził 29 kolejnych sezonów w Bundeslidze, co plasuje go w elitarnej grupie stałych bywalców, a szkody finansowe i reputacyjne byłyby poważne. Z kolei awans Paderborn ugruntowałby ich status jako klubu jo-jo z duchem, który w tym stuleciu wielokrotnie przeskakiwał między dwiema najwyższymi ligami. Powrót do wielkiej gry byłby potwierdzeniem ich długoterminowego projektu.
Gdy zawodnicy wlekli się na krótką przerwę przed dogrywką, atmosfera była elektryzująca. 'Do tego sprowadza się piłka nożna' - mógłby zadumać się weteran analityk. 'Jeden słupek, jeden centymetr, może przepisać historię dwóch klubów.' Napięcie było wyczuwalne, a każde dotknięcie i wślizg niósł teraz ciężar całego sezonu.
W dogrywce należy spodziewać się, że Paderborn pozostanie agresywny, wykorzystując momentum po swoim późnym bliskim trafieniu. Michel, pomimo bólu, będzie kluczowy, podczas gdy Wolfsburg może próbować wykorzystać stałe fragmenty gry i jakość indywidualności takich jak Jonas Wind. Poziomy kondycji i hart ducha prawdopodobnie zdecydują o wyniku.
Gdy słońce zachodzi nad Paderborn, Bundesliga czeka na swój ostateczny werdykt. Jeszcze trzydzieści minut - i być może rzuty karne - przypieczętują los tych dwóch klubów. Dla Paderborn marzenie trwa; dla Wolfsburga koszmar trwa. Rewanżowy mecz tego barażu dostarczył wszystkiego, czego mógł oczekiwać neutralny kibic, a kulminacja zapowiada się niezapomniana.
Na podstawie raportów z Kicker.