Strasbourg odniósł miażdżące zwycięstwo 4-2 nad Monaco w porywającym meczu Ligue 1, a Julio Enciso okazał się architektem wygranej. Paragwajski rozgrywający zaliczył trzy asysty, kontynuując znakomitą passę, która przyniosła mu udział w sześciu golach w ostatnich trzech meczach ligowych.
Enciso, który będzie reprezentował swój kraj na nadchodzących Mistrzostwach Świata, był sercem ofensywnych akcji Strasbourg. Z długotrwale nieobecnym Panichellim – wybranym przez kibiców graczem sezonu – poza składem, Enciso znakomicie wypełnił kreatywną lukę. Toczył fascynujący pojedynek z Woutem Faesem z Monaco, często mając przewagę, szczególnie po przerwie.
20-latek zaprezentował swoją wizję i precyzję, asystując przy golach Godo, Moreiry i Nanasiego. W 80. minucie niewiele brakowało, a sam by zdobył bramkę, uderzając z zagięciem w słupek. Jego występ podkreślił, dlaczego uważany jest za jeden z najbardziej ekscytujących talentów w lidze, a jego umiejętność rozbijania defensywy okazała się decydująca.
Sebastian Nanasi, grający głębiej za Enciso jako kreatywne centrum drużyny, sam zaprezentował się znakomicie. Szwedzki reprezentant, który opuści Mistrzostwa Świata, pracował niestrudzenie bez piłki, wygrywając pięć pojedynków już w pierwszej połowie. Jego defensywna pracowitość położyła podwaliny pod ofensywne wyczyny po przerwie.
Nanasi zdobył swojego pierwszego dwugola dla Strasbourg w spektakularny sposób. Pozostawił na murawie Denisa Zakarię z Monaco po sprytnym zwodzie, a następnie pokonał bramkarza Lukasa Hradecky'ego, podwyższając na 2-1 w 61. minucie. Zaledwie 11 minut później podwoił swój dorobek, wykańczając z bliska po kolejnym precyzyjnym podaniu Enciso. Był to pamiętny kamień milowy dla pomocnika, który od czasu przyjścia do klubu zyskuje coraz większy wpływ.
Wout Faes przeżył natomiast wieczór skrajnych kontrastów. Belgijski obrońca, który tydzień wcześniej zawinił przy golu Lille, wykazał się ogromnym charakterem, odbijając się dwoma golami. Jego pierwszy padł po szczęśliwym zablokowaniu El-Mourabeta już w 10. minucie, a drugi to potężne uderzenie zza pola karnego, które tuż przed przerwą wylądowało w górnym rogu.
Jednak defensywne słabości Faesa znów zostały obnażone, zwłaszcza przy czwartym golu Strasbourg. Stracił z oczu Enciso podczas konstruowania akcji na drugiego gola Nanasiego – błąd, który gracz jego doświadczenia będzie chciał szybko zapomnieć. Jego występ podsumował chaotyczny, otwarty mecz, w którym obrona często ustępowała miejsca ofensywnemu kunsztowi.
Wynik oddala Strasbourg od strefy spadkowej i podkreśla ofensywny potencjał drużyny w obecnym ustawieniu. Dla Monaco był to rozczarowujący wieczór, który rodzi pytania o organizację defensywy, szczególnie przy niestabilności Faesa. Porażka rani ich nadzieje na walkę o europejskie miejsce, co czyni nadchodzące mecze kluczowymi.
Ostatnia zwyżka produktywności Enciso – trzy gole i trzy asysty w trzech ostatnich występach – sygnalizuje jego gotowość na mundial. Jego chemia z Nanasim rozkwita, dając Strasbourg dynamiczny duet zdolny napsuć krwi każdej defensywie. W trakcie rekonwalescencji Panichelliego Enciso wykorzystał szansę, by stać się głównym talizmanem drużyny.
W miarę postępu sezonu Strasbourg będzie musiał radzić sobie z wzlotami i upadkami tak zmiennych występów. Choć liczby ofensywne są imponujące, stabilność defensywna pozostaje zmartwieniem. Umiejętność Faesa do włączania się w atak to bonus, ale jego głównym zadaniem jest umacnianie linii obrony. Sztab szkoleniowy z pewnością popracuje nad wyeliminowaniem błędów, które wkradły się do jego gry.
Dla neutralnych widzów był to ekscytujący spektakl, pełen zwrotów akcji i zmian dynamiki. Dla taktycznych purystów obnażył jednak ryzyko zbytniego angażowania zawodników do ataku. Obie drużyny wyciągną wnioski z wieczoru, który pokazał indywidualny blask pośród kolektywnego chaosu. Na podstawie raportu L'Equipe.