Niesamowity hat-trick Harry'ego Kane'a wyniósł Bayern Monachium do zwycięstwa 3:0 nad broniącym tytułu Stuttgartem w finale DFB-Pokal, umacniając dublet dla bawarskich gigantów. Kapitan reprezentacji Anglii swoim trilem rozświetlił zadymiony Olympiastadion w Berlinie i zwiększył swój niezwykły dorobek sezonowy do 61 goli we wszystkich rozgrywkach.
Finał został przyćmiony przez wielkie protesty fanów przeciwko proponowanym środkom bezpieczeństwa przez Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB). Obie grupy kibiców odsłoniły transparenty i odpaliły pirotechnikę na początku drugiej połowy, spowijając boisko gęstym dymem. Sędzia był zmuszony przerwać mecz z powodu pogarszającej się widoczności, przy czym sektor Bayernu wyświetlił przekreślone logo DFB obok obelżywego transparentu, podczas gdy fani Stuttgartu domagali się „wolności dla trybun."
Wśród mgły Kane przełamał niemoc w 55. minucie. Michael Olise dostarczył kuszące dośrodkowanie z prawej strony, a Kane rzucił się do główki wślizgiem, kierując piłkę obok bramkarza. Gol wywołał kolejne radosne fajerwerki ze strony kibiców Bayernu, dodatkowo ograniczając widoczność i prowadząc do kolejnej przerwy.
Kane o mało nie zdobył drugiego gola chwilę później, oddając potężny strzał, który trafił w poprzeczkę. Ale nie dał się zatrzymać. W 80. minucie Luis Díaz precyzyjnie podał w pole karne, a Kane chłodno umieścił piłkę przy dalszym słupku, podwajając prowadzenie i praktycznie przypieczętowując puchar.
Zdobywanie bramek zakończyło się w doliczonym czasie gry, gdy Angelo Stiller został uznany za zagranie ręką w polu karnym. Kane podszedł i pewnie wykorzystał rzut karny, dopełniając hat-tricka i wieńcząc dominujący występ Bayernu. Kampania 31-latka z 61 golami jest najbardziej płodną w jego karierze, podkreślając jego transformacyjny wpływ od czasu przybycia z Tottenhamu Hotspur.
Zwycięstwo dodaje kolejny rozdział do bogatej historii Bayernu Monachium, oznaczając ich drugi z rzędu dublet pod obecnym reżimem. Po zdobyciu już tytułu mistrza Bundesligi, sukces w pucharze umacnia ich dominację w niemieckim futbolu. Dla Stuttgartu to rozczarowujący koniec sezonu, w którym rok wcześniej podnieśli Pokal, ale zostali po prostu zdominowani przez bezwzględny Bayern.
We Włoszech, mistrz Serie A Inter Mediolan dokonał dramatycznego powrotu, remisując 3:3 z Bologną w ostatniej kolejce. Mecz zmieniał się gwałtownie, a Bologna po przerwie wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Federico Bernardeschi, Tommaso Pobega i samobójczy gol Piotra Zielińskiego odwrócili wczesne uderzenie z rzutu wolnego Federico Dimarco, dając gospodarzom kontrolę.
Inter jednak nie zamierzał się poddać. Pio Esposito dobił odbity strzał po mazistej akcji Andy'ego Dioufa, która trafiła w słupek w 64. minucie, zmniejszając stratę o połowę. Powrót został dopełniony na trzy minuty przed końcem, gdy Diouf huknął swojego pierwszego ligowego gola dla klubu, wprawiając przyjezdnych kibiców w szał.
Wynik pozostawił Inter 14 punktów przed resztą stawki w Serie A, podkreślając ich dominację w sezonie, w którym zdobyli dublet ligi i Coppa Italia. Bologna, kończąca na ósmym miejscu, będzie żałować straconych szans na zakwalifikowanie się do europejskich rozgrywek, ale ich energiczny występ przeciwko mistrzom uwypuklił kampanię postępu.
Poza boiskiem, hiszpański futbol może czekać sejsmiczna zmiana. Magnat odnawialnych źródeł energii Enrique Riquelme potwierdził swoją kandydaturę na prezydenta Realu Madryt, kwestionując dwudziestoletnie rządy Florentino Péreza w klubie. Riquelme złożył dokumenty w Valdebebas w sobotę, a komisja wyborcza ma zatwierdzić jego dokumentację. Jeśli zostanie zatwierdzona, wybory spodziewane są 7 czerwca, co może przekształcić przyszłość najbogatszego klubu na świecie.
Na podstawie raportu z The Guardian.