Harry Kane dał mistrzowski pokaz w ostatnim dniu sezonu Bundesligi, zdobywając hat-tricka, a Bayern Monachium rozbił Köln 5-1, sięgając po rekordowe 35. mistrzostwo Niemiec. Kapitan Anglii, który w końcu przerwał swoją długą oczekiwanie na poważne trofeum po odejściu z Tottenhamu zeszłego lata, zakończył sezon jako najlepszy strzelec ligi z niesamowitymi 36 golami – dorobek ten nie tylko zapewnił mu Złotego Buta, ale także ugruntował jego status jako najbardziej zabójczego egzekutora w lidze.
Występ Kane'a był symfonią napastniczej doskonałości. Otworzył swoje konto elegancką wolejem, pokazującą nienaganną technikę, a następnie przed przerwą skręcił bezpośredni rzut wolny ponad rozpaczliwym rzutem bramkarza. Jego trzeci gol, zdobyty w drugiej połowie, był czwartym hat-trickiem w sezonie. 32-latek uciszył wszystkich wątpiących, którzy zastanawiali się, czy będzie w stanie powtórzyć w Niemczech swoją skuteczność z Premier League, doskonale współpracując z kreatywnymi talentami Bayernu i dominując w Bundeslidze.
Podczas gdy w Monachium trwała fiesta mistrzowska, na dole tabeli działy się wielkie emocje. Wolfsburg, St. Pauli i Heidenheim rozpoczęli dzień z tą samą liczbą punktów, a dwa zespoły czekał bezpośredni spadek. Zwycięstwo Wolfsburga 3-1 nad St. Pauli sprawiło, że wyprzedzili oni swoich rywali w walce o barażowe miejsce, skazując St. Pauli i Heidenheim na drugą ligę. Mecz rozstrzygnął się w kontrowersyjnych okolicznościach: bramkarz St. Pauli, Nikola Vasilj, twierdził, że został popchnięty, zanim przy rzucie rożnym skierował piłkę do własnej bramki, ale długa analiza VAR potwierdziła gola. Christian Eriksen z Wolfsburga zmarnował rzut karny, ale późne uderzenie Dzenana Pejcinovica zgasiło wszelkie nadzieje na powrót St. Pauli do gry.
Trzyletni pobyt Heidenheim w Bundeslidze również zakończył się z hukiem, przegrywając 0-2 u siebie z Mainz. Phillip Tietz strzelił wczesnego gola głową, a następnie asystował przy drugim trafieniu Nadiema Amiriego tuż przed przerwą. Wynik ten rozwiał nadzieje Heidenheim na cudowne ocalenie, odsyłając ich z powrotem do 2. Bundesligi wraz ze St. Pauli, którego dwusezonowa przygoda w elicie dobiegła bolesnego końca. Wolfsburg czeka teraz dwumecz barażowy z jednym z zespołów: Hannover, Elversberg lub Paderborn, aby utrzymać się w najwyższej lidze.
Gdzie indziej Stuttgart zapewnił sobie kwalifikację do Ligi Mistrzów remisując 2-2 z Eintrachtem Frankfurt, co było zwieńczeniem dobrego sezonu. Gole Chemy Andrésa i Nikolasa Narteya dały gościom prowadzenie, zanim Jonathan Burkardt wykorzystał dwie późne jedenastki dla gospodarzy, ale punkt wystarczył do zapewnienia miejsca w czołowej czwórce. Miejsca w Lidze Europy przypadły Hoffenheim i Bayerowi Leverkusen, podczas gdy Freiburg zdobył siódme miejsce i europejską premię, rozbijając RB Lipsk 4-1. Los Freiburga w Europie wisi jednak na włosku; wejdą do Ligi Konferencji, chyba że pokonają Aston Villę w finale Ligi Europy pod koniec miesiąca, co zapewniłoby im miejsce w Lidze Mistrzów.
W Hiszpanii potwierdzono koniec pewnej ery, gdy Robert Lewandowski ogłosił, że opuści Barcelonę po wygaśnięciu jego kontraktu tego lata. 37-letni polski napastnik, który dołączył do Barcelony z Bayernu Monachium w 2022 roku, odchodzi po czterech sezonach pełnych trofeów, strzelając 119 goli w 191 występach. Przybycie Lewandowskiego zbiegło się z jednym z najbardziej burzliwych okresów w nowożytnej historii Barcelony, gdy klub był pogrążony w finansowym chaosie i nie był w stanie konkurować z europejską elitą. Mimo to poprowadził niezwykłe odrodzenie, prowadząc Katalończyków do trzech tytułów La Liga i triumfu w Copa del Rey, przywracając im dominację na krajowym podwórku.
Wpływ Lewandowskiego wykraczał poza zwykłe liczby. Jego profesjonalizm, kondycja i nieustanne zdobywanie bramek dały młodemu zespołowi punkt odniesienia i mentalność zwycięzcy. W emocjonalnym poście na Instagramie powiedział: 'Po czterech latach pełnych wyzwań i ciężkiej pracy nadszedł czas, by iść dalej. Odchodzę z poczuciem, że misja została zakończona. Barça wróciła tam, gdzie jej miejsce.' Jego ostatni występ na Camp Nou odbędzie się w niedzielę przeciwko Realowi Betis, gdzie czeka go emocjonalne pożegnanie.
Tymczasem karuzela trenerska w Realu Madryt znów się zakręciła. Obecny główny trener Álvaro Arbeloa publicznie poparł potencjalny powrót José Mourinho na Bernabéu, nazywając Portugalczyka 'numerem 1' i 'jednym z nas'. Arbeloa, który zastąpił Xabiego Alonso w styczniu, ale nie zdołał uratować sezonu bez trofeów, powiedział: 'Jeśli wróci w przyszłym roku, będę bardzo szczęśliwy, widząc go w domu.' Mourinho, obecnie w Benfice, prowadził Madryt w latach 2010-2013. Jego ewentualna druga kadencja to ryzyko ze strony prezydenta Florentino Péreza po dwóch jałowych sezonach, ale błogosławieństwo Arbeloi sugeruje wsparcie szatni.
Na podstawie doniesień The Guardian.