Dusan Vlahovic zapisał się w historii Juventusu w sobotni wieczór, strzelając najszybszego gola w historii klubu w Serie A — zaledwie 11 sekund po rozpoczęciu meczu z Lecce na Stadio Via del Mare. To uderzenie, które pobiło rekord Arturo Vidala z 2012 roku (18 sekund), dało Bianconerim wymarzony początek w meczu, który może okazać się kluczowy dla ich aspiracji w Lidze Mistrzów.
Gol padł błyskawicznie: od gwizdka Koopmeiners podał do przodu do Cambiaso, który wrzucił piłkę w pole karne. Vlahovic przyjął znakomicie między dwoma obrońcami i lewą nogą strzelił pod poprzeczkę, zostawiając obronę Lecce w szoku. To trafienie ustanowiło nowy rekord najszybszego gola piłkarza Juventusu w lidze, który to rekord utrzymywał się przez 14 lat.
Pomimo wczesnego prowadzenia Juventus nie zamierzał się cofać. Kilka minut później Conceicao trafił w słupek, a kolejna szansa Vlahovica została obroniona. Lecce również groziło: Cheddira zmusił Di Gregorio do dobrej interwencji, a strzał z dystansu Ramadaniego poszedł obok. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Juve 1-0, ale gospodarze pokazali, że nie należy ich lekceważyć.
Mecz ma ogromne znaczenie w walce o czwarte miejsce. Juventus rozpoczął weekend zaledwie punkt przewagi nad Romą, która przeżywa odrodzenie pod wodzą Daniele De Rossiego. Zwycięstwo dałoby kluczową przewagę oddechu, mając tylko dwa mecze do końca, podczas gdy potknięcie może być kosztowne. Trener Luciano Spalletti podkreślił potrzebę skupienia, stwierdzając na konferencji prasowej przed meczem: 'Musimy spróbować wygrać ten mecz. Nie ma już alternatywy.' Dodał: 'Musimy być bardziej złośliwi—nie możemy stracić tej bramki.'
Spalletti odniósł się również do presji związanej z prowadzeniem Juventusu, mówiąc: 'W Juventusie nie uczysz się zarządzać presją, uczysz się ją wykorzystywać.' Jego odpowiednik, Eusebio Di Francesco, którego Lecce walczy o utrzymanie, przyznał, że stawka jest wysoka: 'Napięcie jest wyczuwalne na stadionie. Musimy spróbować sprawić Juve trudności.' Di Francesco, który pracował jako asystent Spallettiego w Romie, pochwalił swojego byłego szefa, ale dał jasno do zrozumienia, że jego drużyna jest zdeterminowana.
Skrzydłowy Francisco Conceicao, żywiołowo obecny na prawej flance, rozmawiał z Sky przed meczem o nastawieniu drużyny: 'Musimy wygrać – nie ma słów. Trzy punkty są kluczowe i musimy pokazać, że jesteśmy silniejsi.' Dodał: 'Nie ma strachu, robimy to, co kochamy. Żadnej presji, tylko pragnienie zwycięstwa.'
Jeśli chodzi o kondycję, Kenan Yildiz znalazł się w wyjściowym składzie pomimo zapalenia kolana, co świadczy o wadze meczu. Turecki nastolatek był objawieniem tego sezonu, a jego obecność dodała kreatywności obok Vlahovica.
Poza bezpośrednim meczem, spotkanie ma również podtekst transferowy. Doniesienia, choć niepotwierdzone, łączą Juventus z obrońcą Elche Affengruberem i potencjalnym transferem bramkarza Liverpoolu Alissona, co odzwierciedla długoterminowe planowanie klubu. Jednak uwaga skupia się wyłącznie na boisku.
Druga połowa zapowiada intrygującą walkę: Juventus chce utrzymać prowadzenie i zdobyć kluczowe trzy punkty, podczas gdy Lecce – desperacko walczące o utrzymanie – będzie dążyć do wyrównania. Ponieważ kwalifikacja do Ligi Mistrzów i utrzymanie w lidze są na szali, liczy się każda chwila.
Na podstawie raportów z Tuttosport.com - Calcio.