Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Man City wygrywa FA Cup: Magia Semenyo w 72. minucie

FA CupManchester CityTraffordAngliaArsenalChelseaAnderlechtHolandiaLegia Warszawa

Manchester City pokonało Chelsea w finale FA Cup, a flick Semenyo w 72. minucie przypieczętował 17. duże trofeum Guardioli. Chelsea poniosła siódmą z rzędu

Manchester City podniósł FA Cup po raz pierwszy w trzech próbach, pokonując Chelsea w napiętym finale na Wembley, który rozstrzygnął jeden zapierający dech w piersiach moment Antoine'a Semenyo. W obliczu spekulacji, że był to ostatni mecz Pepa Guardioli na narodowym stadionie jako menedżera City, zwycięstwo nabrało dodatkowego znaczenia, stanowiąc odpowiednie świadectwo jego ery dominacji. Wynik 1-0 ledwo oddawał dramaturgię i taktyczną szachownicę, która się rozegrała, ale zapewnił, że Guardiola, jeśli odejdzie, opuści klub z kolejnym dodatkiem do już przepełnionej gabloty.

Rekord Guardioli na Wembley był niezwykle stały, ale poprzednie dwa finały FA Cup zakończyły się rozczarowaniem dla City. Ten triumf, osiągnięty przeciwko Chelsea desperacko pragnącej uratować nijaki sezon, dał Katalończykowi jego 17. duże trofeum w ciągu dekady – nie licząc Tarczy Wspólnoty – i drugi FA Cup. Uzupełnił także Puchar Ligi zdobyty w marcu, wzmacniając krajową supremację City, nawet gdy Arsenal deptał im po piętach w Premier League. Głód sukcesu w najstarszych rozgrywkach pucharowych był widoczny od początku, choć realizacja zajęła ponad 70 minut.

Decydujące uderzenie przyszło znikąd i było produktem indywidualnego geniuszu. Gdy zegar zbliżał się do 72. minuty, Chelsea zyskiwała pewność siebie, a improwizowana drużyna Caluma McFarlane'a groziła sprawieniem niespodzianki. Ale kiedy Bernardo Silva podał do Erlinga Haalanda na prawej stronie, Semenyo inteligentnie cofnął się w wolną przestrzeń. Podanie Haalanda było nieco za nim, z Leviem Colwillem blisko, ale Semenyo zaimprowizował oszałamiające odbicie tylną nogą, posyłając piłkę w dalszy róg obok Roberta Sáncheza. Technika i wizja oszołomiły Wembley i okazały się decydującą interwencją.

Dla Chelsea porażka w finale FA Cup przedłużyła bolesną serię: była to ich siódma z rzędu porażka w krajowym finale pucharowym, statystyka podkreślająca niedawną niezdolność klubu do dostarczenia, gdy trofeum jest na szali. Ostatnie dwa sezony naznaczone były zamętem na stanowisku menedżera, niespójnymi występami i niezadowoleniem kibiców. McFarlane, początkujący opiekun wrzucony na głęboką wodę, ustawił swój zespół pragmatycznie – trzech środkowych obrońców z Reecem Jamesem i Moisésem Caicedo zapewniającymi stal w środku pola – ale nawet zdyscyplinowana gra defensywna nie mogła zapobiec chwilowej pomyłce, która rozstrzygnęła mecz. Nadzieją w hierarchii Chelsea jest, że oczekiwane zatrudnienie Xabiego Alonso zapewni reset i tożsamość, której rozpaczliwie brakowało.

Plan taktyczny Guardioli był odważny od początku, z formacją 4-2-4, w której Omar Marmoush partnerował Haalandowi w ataku, a Semenyo i Jérémy Doku na skrzydłach. Eksperyment jednak się nie powiódł. Marmoush miał trudności z narzuceniem się, a ataki City w pierwszej połowie były chaotyczne, opierające się na półszansach – słaby wolej Marmousha, dziki zamach Haalanda i strzał Semenyo tak niecelny, że wyleciał na aut. Najlepsza okazja przed przerwą miała miejsce, gdy precyzyjne podanie Marca Guého uwolniło Haalanda, ale Sánchez zablokował strzał. Guardiola dostrzegł potrzebę zmiany i w przerwie zastąpił Marmousha Rayanem Cherkim, szukając większej kreatywności w ostatniej tercji.

Pierwsze 45 minut charakteryzowało się brakiem rytmu, obie drużyny popełniały nietypowe błędy. James Trafford, bramkarz City, prawie podarował Chelsea gola na początku drugiej połowy, gdy nieporadnie przyjął podanie do tyłu, dając rzut rożny, z którego Rodri musiał wybić główkę Caicedo z linii bramkowej. Sam Rodri był problemem przez cały mecz; wracając po kontuzji, wyglądał daleki od swojej zwykłej dominującej formy i ostatecznie został zmieniony przez Mateo Kovacicia. Chelsea, wyczuwając słabość, zaczęła się narzucać, szczególnie poprzez fizyczność swojego środka pola i próby Malo Gusto z prawej strony.

Gdy mecz minął godzinę, stawało się coraz bardziej oczywiste, że jeden magiczny lub kontrowersyjny moment rozstrzygnie rywalizację. Chelsea miała odrzucone mocne prośby o rzut karny dwukrotnie – najpierw, gdy Abdukodir Khusanov staranował João Pedro, a później, gdy ten sam obrońca City szarpał się z Jorrelem Hato. Sędzia Darren England uznał oba incydenty za uczciwe starcia bark w bark, ku frustracji niebieskiej części Wembley. City tymczasem wyglądało groźnie w kontratakach, ale brakowało im precyzji, aż moment inspiracji Semenyo przełamał impas.

Po objęciu prowadzenia City zarządzało grą z opanowaniem seryjnych zwycięzców. Mogli powiększyć prowadzenie w końcowych minutach: Matheus Nunes trafił w słupek z ostrego kąta, a Sánchez został zmuszony do mądrej obrony strzału Cherkiego. Chelsea naciskała na wyrównanie, a Enzo Fernández strzelił wysoko z dystansu, ale poczucie nieuchronności już zapanowało. Końcowy gwizdek wywołał sceny świętowania wśród zawodników i sztabu City, podczas gdy Guardiola, często uosobienie intensywności, pozwolił sobie na rzadki uśmiech, ściskając swoich asystentów.

Konsekwencje tego zwycięstwa wykraczają poza samo trofeum. Jeśli Guardiola zdecyduje się zakończyć swoją kadencję w City tego lata, zrobi to po przedefiniowaniu angielskiego futbolu, zgromadziwszy zdumiewający zbiór krajowych i europejskich wyróżnień. Dla Semenyo gol umacnia jego status gracza od wielkich meczów, a jego technika i improwizacja zapewniają mu miejsce w folklorze FA Cup. Dla Chelsea ból kolejnej porażki w finale tylko wzmocni pilność gruntownej przebudowy pod nowym przywództwem.

Zdolność City do znalezienia sposobu na zwycięstwo, nawet gdy nie grają płynnie, jest cechą charakterystyczną rządów Guardioli. Przyjęli presję, dostosowali się taktycznie i polegali na iskrze geniuszu, gdy było to najbardziej potrzebne. FA Cup, często postrzegany jako gorszy krewni Premier League i Ligi Mistrzów, został odzyskany dzięki historii, która uosabia dramaturgię piłki pucharowej. Gdy niebieskie wstążki zostały przywiązane do słynnego starego trofeum, szerszy świat piłkarski został pozostawiony do refleksji nad tym, co kolejny bez trofeum sezon dla Chelsea i potencjalne odejście Guardioli mogą oznaczać dla przyszłego krajobrazu gry. Narracje będą się rozwijać, ale w ten majowy popołudniowy dzień odporność Manchesteru City i artyzm Semenyo były decydującymi czynnikami.

Na podstawie relacji z The Guardian.