Panujący mistrz świata MotoGP Marc Marquez otwarcie mówił o wyzwaniach, z jakimi mierzy się ze swoją maszyną Ducati, przyznając, że brak konsekwencji uniemożliwia mu poważną obronę tytułu na tym etapie sezonu. Przed Grand Prix Francji na Le Mans hiszpański zawodnik przedstawił szczerą ocenę swojej obecnej sytuacji.
Marquez podkreślił, że chociaż surowa prędkość jego Ducati jest widoczna, brakuje kluczowego elementu stabilności. Wskazał na wyniki jako wyraźny dowód tej niespójności, zauważając, że zespół pokazał, że potrafi być szybki, ale miał trudności z utrzymaniem tego poziomu wyścig po wyścigu. Ta nieregularność, jak stwierdził, jest głównym problemem, który trzeba rozwiązać.
Mistrz porównał sytuację do poprzedniego sezonu, gdzie stabilność była cechą charakterystyczną jego występów na różnych torach i w zmiennych warunkach. W tym roku sytuacja jest jednak znacznie bardziej nieprzewidywalna. Marquez wyraził pewność, że problem można rozwiązać stopniowo, ale był realistą co do obecnych ograniczeń, stwierdzając, że przy takich występach jak w ostatnie niedziele myślenie o mistrzostwie nie jest możliwe.
W geście jedności zespołowej i osobistej odpowiedzialności Marquez jasno stwierdził, że nie będzie obwiniał motocykla za niedociągnięcia. Zauważył również, że zespół nie będzie zrzucał winy wyłącznie na zawodnika. Wzmocnił swój argument, odnosząc się do zwycięstwa Ducati na torze Jerez, co dowodzi, że motocykl jest w stanie wygrywać i walczyć o najwyższe laury.
Jego osobista misja, jak ją zdefiniował, polega na znalezieniu sposobu na poprawę i zniwelowanie różnicy. Skupienie się na wewnętrznym rozwiązywaniu problemów i adaptacji, a nie na zewnętrznych wymówkach. Nadchodząca runda na historycznym torze Le Mans Bugatti to kolejna szansa dla Marqueza i jego zespołu na znalezienie brakującej konsekwencji i przełożenie ich ewidentnego tempa na solidne, mistrzowskie wyniki.
Na podstawie raportów z Чемпионат.com.