Niezwykła podróż L'Étoile Lavalloise w UEFA Futsal Champions League zakończyła się w piątkowy wieczór w Pesaro we Włoszech w druzgocący sposób. Francuski klub, mierząc się z potrójnym obrońcą tytułu, Palmą, zobaczył, jak jego przewaga czterech bramek wyparowała w szokującym półfinałowym załamaniu.
Mecz wydawał się być pewnie pod kontrolą Lavalloise przy przerwie, prowadząc 6-2. Jednak hiszpańska potęga przeprowadziła szaleńczy comeback w drugiej połowie, niwelując deficyt i doprowadzając do dogrywki. Dodatkowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia, posyłając dramatyczny mecz do serii rzutów karnych.
To właśnie tam doświadczenie i opanowanie Palmy ostatecznie wzięły górę. Rzuty karne zakończyły się wynikiem 5-4 na korzyść Hiszpanów, przypieczętowując zwycięstwo 6-4 w dwumeczu i kończąc nadzieje L'Étoile Lavalloise na awans do finału. Wynik ten podkreśla brutalne marginesy na najwyższym poziomie europejskiego futsalu.
Francuska drużyna musi teraz szybko się pozbierać na mecz o trzecie miejsce w niedzielę. Ich przeciwnikiem będzie inny hiszpański klub, CC Cartagena, który również poniósł porażkę w rzutach karnych w swoim półfinale z portugalskim Sportingiem CP (3-3, 5-6 w rzutach karnych).
Pomimo kontynentalnego rozczarowania, L'Étoile Lavalloise pozostaje dominującą siłą w kraju. Klub nadal prowadzi we francuskiej D1 de futsal z komfortową przewagą, mając dziesięć punktów przewagi nad najbliższym rywalem, Montpellier Méditerranée Futsal, w miarę postępu sezonu ligowego.
Ten półfinałowy odpadnięcie, choć bolesny, podkreśla rosnącą konkurencyjność francuskiego futsalu na europejskiej scenie. Doprowadzenie urzędujących mistrzów do granic możliwości w taki sposób jest świadectwem jakości i ambicji w składzie L'Étoile Lavalloise.
Na podstawie doniesień z Foot - actualités, mercato, info & vidéo en continu.