Olympique Marseille przystępuje do meczu Ligue 1 z Le Havre z wyjściową jedenastką, która odzwierciedla zarówno kryzys kadrowy klubu, jak i pokłosie burzy dyscyplinarnej wokół Pierre'a-Emericka Aubameyanga. Trener Habib Beye potwierdził, że Mason Greenwood zachowa miejsce po prawej stronie ataku, a Geronimo Rulli pozostanie w bramce, podczas gdy OM stara się zatrzymać niepokojącą serię, która przyniosła tylko jeden punkt z dziewięciu możliwych.
Najbardziej znaczącą nieobecnością jest Aubameyang, który został całkowicie wykluczony z kadry po incydencie z gaśnicą. Wykluczenie doświadczonego napastnika jest bezpośrednim skutkiem jego zachowania za kulisami, a Beye jasno dał do zrozumienia, że decyzja ta była niepodlegającą negocjacjom wiadomością o dyscyplinie w zespole. Z powodu kontuzji kilku innych kluczowych zawodników, opcje trenera były poważnie ograniczone, zmuszając go do polegania na składzie, który rodzi tyle samo pytań, co odpowiedzi.
Włączenie Greenwooda jest szczególnie godne uwagi ze względu na jego własną sprzeczkę ze sztabem szkoleniowym w środku tygodnia. Angielski napastnik, wypożyczony z Manchesteru United, wyraźnie zirytował Beye'a podczas sesji treningowej, co skłoniło trenera do przedwczesnego przerwania zajęć. Zazwyczaj takie przewinienie groziłoby ławką rezerwowych, ale połączenie nieobecności i niezaprzeczalnej jakości Greenwooda pozostawiło Beye'owi niewielki wybór. Sytuacja podkreśla cienką linię, po której musi stąpać szkoleniowiec Marsylii: wymagając szacunku, jednocześnie uznając, że jego najlepsza szansa na trzy punkty prawdopodobnie zależy od graczy potrafiących przesądzić o wyniku, takich jak Greenwood.
Wygnanie Aubameyanga usuwa z równania sprawdzonego strzelca w momencie, gdy OM nie może sobie pozwolić na dalszą stratę punktów. Gabończyk od czasu przyjścia z Chelsea ma problemy z regularnością, ale jego renoma i doświadczenie w decydujących momentach czyniły go logicznym punktem centralnym. Bez niego ciężar kreatywności spada jeszcze bardziej na Greenwooda, Amine'a Harita i pomocników. Dla drużyny, która w ostatnich dwóch meczach zdobyła tylko jedną bramkę, margines błędu jest niezwykle wąski.
Wyjazd do Le Havre to coś więcej niż rutynowe spotkanie wyjazdowe; to test charakteru dla zespołu, który zagubił się na krajowym podwórku. Kolejne porażki, przeplatane rozczarowującym remisem, sprawiły, że OM znajduje się w środku tabeli, podczas gdy przedsezonowe oczekiwania wskazywały na walkę o pierwszą czwórkę. Beye, wciąż na wczesnym etapie swojej kadencji, wie, że kolejne potknięcie może zmienić pomruki niezadowolenia w pełnoprawny kryzys. Presja spoczywa nie tylko na zawodnikach, aby dostarczyli wyniki, ale także na trenerze, aby udowodnił, że potrafi zarządzać ego i postawami w skłóconej szatni.
Włączenie Rulliego do bramki było oczekiwane, ale decyzja o pozostaniu przy Argentyńczyku mówi również wiele o braku wiarygodnych alternatyw. W obronie OM są nieszczelni, tracąc łatwe gole, które niweczą przyzwoite fragmenty posiadania piłki. W Le Havre zmierzą się z drużyną, która żyje disruption i stałymi fragmentami gry, co czyni koncentrację od pierwszego gwizdka niezbędną. Jakikolwiek przejaw braku dyscypliny, który wkradł się na treningi, może okazać się zabójczy na boisku.
Wybór Greenwooda będzie szczególnie analizowany przez kibiców i ekspertów. Podczas gdy jego umiejętności techniczne są niekwestionowane, pytania o jego temperament towarzyszą mu przez całą karierę. Publiczna frustracja Beye'a sugeruje, że sytuacja jest uważnie monitorowana, ale brak głębi w ataku oznacza, że zawodnik ma pewien stopień wpływu. Aby odmienić swój sezon, Greenwood musi przekuć emocje w produktywne występy, a nie w rodzaj zadrażnień, które naznaczyły boisko treningowe w tym tygodniu.
Mecz na Stade Océane daje także szansę rezerwowym na zaistnienie. Z Aubameyangiem poza składem, otwierają się możliwości dla innych, aby zdobyć bardziej stałą rolę. Mocny występ wspierającej obsady mógłby zmniejszyć zależność od Greenwooda i zapewnić plan na nadchodzące tygodnie. Z drugiej strony, chaotyczny występ wzmocniłby apele o to, by Beye znalazł rozwiązanie dla sagi Aubameyanga i wzmocnił kadrę w kolejnych oknach transferowych.
Ligue 1 w tym sezonie jest nieprzewidywalna, a upadek OM nie jest nieodwracalny, ale czas ucieka. Psychologiczny wpływ trzeciej porażki w czterech meczach byłby ogromny, zwłaszcza biorąc pod uwagę charakter ostatnich niepowodzeń. Przyznanie Beye'a, że zachowanie Greenwooda go "agacé"—zirytowało—ukazuje menedżera, który próbuje narzucić standardy bez luksusu głębokiej kadry. Incydent z gaśnicą Aubameyanga mógł zmusić go do działania, ale także obnażył brak przywództwa wśród starszych zawodników.
Gdy drużyna wyszła na boisko w Le Havre, wszystkie oczy były zwrócone na to, jak zareagują na wewnętrzną burzę. Zwycięstwo mogłoby służyć jako kathartyczne uwolnienie, tymczasowo uciszając krytyków i kupując Beye'owi cenny czas na wdrożenie swojej wizji. Z drugiej strony porażka pogłębiłaby tylko poczucie, że ta drużyna OM jest fundamentalnie krucha. Występ będzie analizowany nie tylko pod kątem wyniku, ale także mowy ciała i jedności grupy, która wydaje się pękać w szwach.
Na razie skupienie jest na najbliższym zadaniu: zdobyciu trzech punktów przeciwko dobrze zorganizowanemu Le Havre. Skład, z Greenwoodem i Rullim jako filarami, odzwierciedla zarówno talent, jak i turbulencje w obozie. To, czy hazard Beye'a polegający na zatrzymaniu zawodnika, którego krytykował zaledwie kilka dni wcześniej, się opłaci, zostanie rozstrzygnięte przez końcowy gwizdek. Jedno jest pewne: Marsylia nie może sobie pozwolić na kolejny tydzień, w którym wydarzenia pozaboiskowe przyćmiewają wyniki na boisku.
Na podstawie raportów z L'Equipe.