Pierwszy mecz finału baraży o awans do Serie B pomiędzy Brescią a Ascoli został przerwany we wtorek wieczorem z powodu ulewnego deszczu, który uniemożliwił grę na boisku Stadio Mario Rigamonti. Po 61 minutach przy wyniku 1-1 sędzia nie miał innego wyjścia, jak przerwać mecz. Pozostałe 29 minut plus doliczony czas zostaną rozegrane w środę o 19:00 czasu lokalnego, z zachowaniem już zdobytych bramek i zapewnieniem, że dwumecz zostanie rozstrzygnięty na boisku, a nie przełożony na późniejszy termin.
Mecz rozpoczął się w szalonym tempie przy lombardzkim deszczu. Ascoli objęło prowadzenie w 8. minucie, gdy napastnik Andrea Rizzo Pinna trafił do siatki, wprawiając w zachwyt małą grupę podróżujących kibiców. Prowadzenie było jednak krótkotrwałe, ponieważ napastnik Brescii Valerio Crespi wyrównał cztery minuty później dobrze wykonanym strzałem. Obie drużyny kontynuowały ataki, ale pogarszające się warunki szybko stały się głównym tematem rozmów.
W miarę upływu pierwszej połowy deszcz nasilał się, zamieniając trawę w mokrą breję. Zawodnicy mieli trudności z wykonaniem prostych podań, a piłka często zatrzymywała się w kałużach. Około godziny gry boisko stało się niebezpiecznie śliskie, a sędzia skonsultował się z osobami odpowiedzialnymi za murawę, zanim zdecydował o przerwaniu gry. Zawodnicy udali się do szatni, podczas gdy oficjele oceniali, czy boisko może zostać doprowadzone do stanu używalności.
15-minutowa przerwa na deszcz nie przyniosła oczekiwanej poprawy. Mimo wysiłków personelu boiska, by usunąć wodę z najbardziej dotkniętych obszarów, ciągłe opady przewyższyły możliwości odwodnienia. Gdy drużyny próbowały wrócić na rozgrzewkę, było oczywiste, że boisko nie zostało przywrócone do bezpiecznego stanu. Sędzia po drugiej inspekcji podjął pragmatyczną decyzję o odwołaniu meczu na noc.
Liga szybko potwierdziła plan wznowienia: pozostałe pół godziny zostanie rozegrane w środę wieczorem. Takie rozwiązanie unika całkowitego powtórzenia meczu, szanując już rozegrane 61 minut i dwie zdobyte bramki. Minimalizuje również zakłócenia w i tak już napiętym harmonogramie, z rewanżem zaplanowanym na niedzielę o 18:00.
Konsekwencje tego skróconego pierwszego meczu są głębokie. Brescia i Ascoli, oba byłe kluby Serie A z dumnych tradycji, walczą o awans z powrotem do drugiej ligi. Oba niedawno spadły z Serie B i rozpaczliwie pragną natychmiastowego powrotu. Stawki finansowe i sportowe nie mogą być wyższe.
Taktycznie decyzja o podzieleniu meczu na dwa dni wprowadza unikalny zestaw wyzwań. Trenerzy mają teraz wydłużoną przerwę na opracowanie nowych strategii na ostatnie 30 minut. Brescia, która przed przerwą naciskała na zwycięskiego gola, może zmienić swoje podejście, aby wykorzystać potencjalne zmęczenie Ascoli. Z kolei Ascoli może się przegrupować i zaplanować kontrataki na prawdopodobnie suchszym boisku. Wymiar psychologiczny dodaje intrygi: czy przerwa pomoże drużynie, która była pod presją, czy zakłóci rytm zespołowi, który miał momentum?
Przy remisowym wyniku dwumeczu i bramce na wyjeździe dla Ascoli, goście mają niewielką przewagę, jeśli wynik pozostanie nierozstrzygnięty po 180 minutach. Jednak 30-minutowy okres w środę daje Brescii złotą szansę na przejęcie kontroli przed rewanżem na Stadio Cino e Lillo Del Duca. Każde dotknięcie piłki może przechylić szalę.
Dla setek kibiców, którzy we wtorek stawili czoła żywiołom, nagłe zakończenie było rozczarowaniem, ale bezpieczeństwo musi być priorytetem. Obrazy wody zalewającej boisko i zawodników niekontrolowanie ślizgających się podkreśliły konieczność decyzji sędziego. Szybkie przełożenie meczu zapewnia, że dwumecz zachowuje integralność i żaden klub nie uzyskuje nieuczciwej przewagi z powodu gry w niemożliwych warunkach.
Gdy deszcz ustępuje, a Lombardia przygotowuje się na kolejny wieczór pełen dramatyzmu, wszystkie oczy zwrócone są na 30 minut, które mogą zdefiniować sezon. Brescia i Ascoli wznowią swoją pogoń za awansem, wiedząc, że każde podanie, każdy wślizg i każda okazja mogą być różnicą między radością a rozpaczą. Deszcz mógł zatrzymać akcję, ale pasja i presja pozostają tak intensywne jak zawsze.
Na podstawie doniesień z L'Equipe.