Manchester City dodał Puchar Anglii do swojego triumfu w Carabao Cup dzięki zaciętemu zwycięstwu 1-0 nad Chelsea na Wembley, dzięki chwili natchnienia Antoine'a Semenyo. Zręczne uderzenie napastnika w drugiej połowie po dośrodkowaniu Erlinga Haalanda rozstrzygnęło napięty finał, podczas gdy obrońca Marc Guehi popisał się imponującym występem w defensywie, powstrzymując ataki Chelsea. To zwycięstwo przypieczętowało 20. ważny tytuł Pepa Guardioli z klubem i podkreśliło dominację City na krajowym podwórku.
Decydujący gol padł w 67. minucie, pokazując błyskotliwość Semenyo. Haaland przemieścił się na prawą stronę, obnażając ustawienie Marca Cucurelli, i posłał niskie dośrodkowanie. Semenyo, tyłem do bramki, improwizował sprytną sztuczkę, która zostawiła Roberta Sancheza bez szans, a piłka wpadła w daleki róg. To było kliniczne wykończenie, które podkreśliło zrozumienie między napastnikami City, i wystarczyło, aby przełamać opór Chelsea.
Powrót Rodriego do wyjściowego składu po czteromeczowej przerwie spowodowanej kontuzją był ogromnym wzmocnieniem dla City, a Hiszpan natychmiast wniósł stabilność do środka pola. Wrzucony prosto w wir finału, zakotwiczył zespół u boku Bernardy Silvy, wygrywając pojedynki i doskonale rozdzielając piłki. Jego najważniejszy wkład miał miejsce przy rzucie rożnym Chelsea, kiedy głową wybił piłkę zmierzającą do bramki po uderzeniu Moisesa Caicedo – przypomnienie o jego niezastąpionej wartości.
Chelsea, pomimo swojej solidności defensywnej, będzie żałować serii zmarnowanych okazji. Główka Caicedo zdawała się zmierzać do siatki, dopóki nie interweniował Rodri, a wczesnej w pierwszej połowie wspaniałe podanie nożycowe Enzo Fernandeza wypuściło Joao Pedro na kontrę. Brazylijczyk pod presją poślizgnął się w kluczowym momencie i posłał strzał obok bramki. Gdyby podał do kolegi, wynik mógłby być inny. Kilka apeli o rzut karny również pozostało bez echa, ponieważ Joao Pedro zbyt łatwo upadał.
Sercem defensywnej odporności City był Marc Guehi, który z autorytetem kierował linią obrony. Dokonywał kluczowych przechwytów i radził sobie z zagrożeniem ze strony Cole'a Palmera, byłego gwiazdora City, który przeżył frustrujące popołudnie. Palmer, okrzyknięty talizmanem Chelsea, był w dużej mierze anonimowy, a jego nieliczne kontakty z piłką w pierwszej połowie zniknęły w anonimowości w miarę upływu czasu. Reece James również wykazał się brakiem formy po swoim pierwszym występie od marca, niemal podarowując City bramkę, gdy został rozbrojony przez Jeremy'ego Doku w niebezpiecznej strefie.
Dla Chelsea Levi Colwill był wyróżniającym się zawodnikiem pomimo porażki. W swoim dopiero drugim występie w wyjściowym składzie po powrocie po kontuzji ACL, środkowy obrońca nie wykazywał oznak braku formy, precyzyjnie podając piłki przełamujące linie, co pomagało Chelsea w ataku. Thomas Tuchel, obserwujący z trybun, mógł zauważyć, że występ Colwilla może przynieść mu powrót do reprezentacji Anglii. Jego partner Wesley Fofana również dobrze radził sobie przez długi czas, ograniczając wpływ Nico O'Reilly i Doku.
W bramce Robert Sanchez z Chelsea grał w pełnej ochraniaczu na głowę, po powrocie z urazu głowy odniesionego w meczu z Nottingham Forest. Wykonał kilka dobrych obron, powstrzymując Haalanda, Matheusa Nunesa i Rayana Cherki, ale nie miał szans przy uderzeniu Semenyo. Jego rozegranie było stabilne, ale niezdolność Chelsea do przetestowania Jamesa Trafforda po drugiej stronie aż do końcowych minut ograniczyła ich zagrożenie.
Bitwa taktyczna pokazała, że pięcioosobowa defensywa Chelsea, ustawiona przez Caluma McFarlane'a, w dużej mierze powstrzymała ataki City, ale brak szerokości od Malo Gusto na pozycji wahadłowego ich kosztował. Wprowadzenie Pedro Neto za Cucurellę w końcówce nie przyniosło odrobienia strat, a rezerwowi Liam Delap i Alejandro Garnacho mieli zbyt mało czasu, aby wpłynąć na grę.
20. ważne trofeum Guardioli umacnia jego dziedzictwo jako jednego z największych wszech czasów, a ten dublet będzie satysfakcjonującą odpowiedzią dla krytyków, którzy kwestionowali konsekwencję City po nierównym sezonie. Dla Chelsea porażka przedłuża ich oczekiwanie na srebro pod wodzą McFarlane'a, ale występy takich zawodników jak Colwill dają nadzieję. Finał FA Cup został rozstrzygnięty drobnymi różnicami, ale doświadczenie City i geniusz Semenyo ostatecznie okazały się decydujące.
Na podstawie relacji Sky Sports.