W dniu, gdy angielska piłka nożna wciąż trawiła wiadomość o potwierdzonym odejściu Pepa Guardioli z Manchesteru City, Thomas Tuchel dołożył kolejnych emocji, ogłaszając swoją 26-osobową kadrę Anglii na nadchodzący Mundial. Pierwszy duży turniejowy wybór Niemca od razu narzucił temat, nie ze względu na to, kogo uwzględnił, ale z powodu głośnych nazwisk, które pominął. Phil Foden, Cole Palmer, Harry Maguire i Trent Alexander-Arnold byli najważniejszymi pominiętymi, co podzieliło opinię w brytyjskiej prasie i wywołało gorącą debatę na temat balansu zespołu.
BBC szybko określiło Tuchela mianem "anty-Southgate'a", kontrastując jego podejście z podejściem poprzednika, który często polegał na sprawdzonych międzynarodowych wykonawcach. Stacja telewizyjna zauważyła niezachwianą pewność Tuchela, ale także dostrzegła zamiłowanie do ryzyka, wskazując, że "jest silny element rzucania kostką w prawie każdej sekcji tej drużyny Anglii". Zaskakujące przywrócenie Ivana Toneya, który nie grał w reprezentacji od roku, zostało opisane jako zarówno niezwykły akt wiary, jak i potencjalna zmiana zdania. Jednak głównym zmartwieniem BBC była ofensywna pomoc, pytając, dlaczego Tuchel nie znalazł miejsca dla dodatkowej siły kreatywnej.
The Athletic poszedł dalej, określając wybór jako "utalentowany, ale zagadkowy", a nawet "taktycznie sprzeczny z intuicją". W dyskusji okrągłego stołu jeden z dziennikarzy przyznał, że był "zszokowany włączeniem Ivana Toneya" ze względu na jego długą nieobecność, podczas gdy powołanie prawego obrońcy Djeda Spence'a uznano za "nieco niezrozumiałe". Analityczny serwis wyraził również niedowierzanie z powodu pominięcia Morgana Gibbsa-White'a i Adama Whartona, dwóch młodych twórców, którzy imponowali na poziomie klubowym. Przeważającym zmartwieniem, powtarzanym gdzie indziej, był rażący brak kreatywności. "Powinno być miejsce na więcej kreatywności. W tej drużynie jest jej za mało" – podsumował The Athletic bez ogródek.
Jednak nie wszyscy postrzegali radykalną zmianę Tuchela jako negatywną. Legenda Liverpoolu Jamie Carragher, pisząc w The Telegraph, gorąco poparł gotowość menedżera do ignorowania reputacji. "Uwielbiam to, że Tuchel nie dba o reputacje. Chciałbym, żeby był moim menedżerem 20 lat temu" – zachwycał się Carragher. Były obrońca argumentował, że zbyt długo menedżerowie Anglii próbowali zadowolić wielkie nazwiska zamiast zbudować zrównoważoną jednostkę. Podejście Tuchela, jego zdaniem, wreszcie przełamało ten cykl.
Kolega Carraghera z The Telegraph, Matt Law, przedstawił bardziej szczegółową analizę taktyczną. Według Lawa pominięcie Fodena, Palmera i Gibbsa-White'a wynikało z jasnej logiki: Tuchel wątpił, by któryś z nich odegrał znaczącą rolę, więc ich włączenie byłoby bezcelowe. To była bezwzględna kalkulacja, która – jak ostrzegał Law – zostanie poddana surowej kontroli, jeśli Anglia poniesie porażkę. "Ta decyzja będzie intensywnie badana, jeśli Anglia nie spisze się dobrze" – ostrzegł. Artykuł podkreślił również celowe wstrzyknięcie przywództwa przez Tuchela, wskazując na włączenie 35-letniego Jordana Hendersona i 34-letniego Dana Burna. Piłkarze Anglii prywatnie czuli, że kadrze brakowało doświadczenia podczas ostatnich Mistrzostw Europy, gdzie przegrali finał z Hiszpanią, a Tuchel bezpośrednio zajął się tym niedoborem.
Dla The Guardian lista kadrowa była czystym wyrazem filozofii menedżerskiej Tuchela. "To typowo tuchelowski wybór" – stwierdziła londyńska gazeta, widząc jego status outsidera i brak więzi kulturowych jako siłę. Tuchel, argumentował The Guardian, jest wolny od sentymentów i lojalności, które mogłyby ograniczać rodzimego trenera. Artykuł przewidywał mniej szlachetną, bardziej pragmatycznie bezwzględną kampanię mundialową, ale także taką, która może być "trochę bardziej zabawna". Przekaz nagłówka był jasny: Tuchel "dosłownie nie obchodzi się z tym, co myśli publiczność", a ta bezkompromisowa postawa jest właśnie powodem, dla którego FA zatrudniła elitarnego zagranicznego trenera.
Za nagłówkami kryją się głębokie implikacje zakładów Tuchela. Zaufanie pokładane w Toneyu i Spence'u, nacisk na doświadczone postacie, takie jak Henderson i Burn, oraz gotowość do pozostawienia uznanych gwiazd w domu – wszystko to wskazuje na menedżera, który stawia wyłącznie na swój własny system, a nie na indywidualną gwiazdorską siłę. Ryzyko jest materialne: jeśli Anglia odpadnie wcześnie, brak kreatywnych talentów stanie się kijem, którym Tuchel zostanie pobity. Jeśli jednak drużyna zajdzie daleko, jego śmiałość zostanie okrzyknięta brakującym składnikiem, którego brakowało ostrożniejszym drużynom Garetha Southgate'a. W centrum tego wszystkiego pozostaje kapitan Harry Kane, jak zauważył The Telegraph: "Mimo całego talentu w zespole, Anglia wciąż jest drużyną Harry'ego Kane'a".
Szerszy czas tylko potęguje uwagę. Tego samego dnia, gdy potwierdzono odejście Guardioli z City, ogłoszenie składu Anglii służyło jako żywe przypomnienie, że koniec sezonu krajowego ustąpił miejsca międzynarodowej niepewności. Dla Tuchela, trenera często definiowanego przez jego intensywny, krótkoterminowy wpływ, Mundial jest jego płótnem. Lista 26 nazwisk już wywołała narodową rozmowę, a same mecze zadecydują, czy jego kontrowersyjny plan się powiedzie. Jak zauważył The Guardian, tuchelowski Mundial będzie "mniej szlachetny, bardziej pragmatycznie bezwzględny", ale rodzi nieodparte pytanie: czy będzie również udany?
W nadchodzących tygodniach kadra zbierze się i przygotuje do turnieju, który trwa od 11 czerwca do 19 lipca. Eksperyment Tuchela przejdzie pierwszy poważny test w fazie grupowej, gdzie brak ofensywnego zgrania może rozpętać burzę medialną. Niemiec rzucił wyzwanie nie tylko swoim zawodnikom, ale także narodowi przyzwyczajonemu do bliskich niepowodzeń. Jego pozorna obojętność na opinię publiczną może być dokładnie tym, czego potrzebuje utalentowana, ale często psychologicznie krucha grupa. Alternatywnie może zrazić kluczowych wykonawców i pozostawić Anglię bezbronną wtedy, gdy liczy się najbardziej.