Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

PSG wygrywa Ligue 1: Gol Kvaratskhelii przypieczętowuje 14

Ligue 1Paris Saint-GermainLensReal SociedadVillarrealBarcelonaEspanyolMallorcaArsenalSewillaInter MediolanLazioGetafeMarsylia

PSG zdobyło piąty z rzędu tytuł Ligue 1 po zwycięstwie 2-0 w Lens, gol Kvaratskhelii. Inter wygrał Puchar Włoch, walka o utrzymanie w La Liga zaostrza się.

Paris Saint-Germain zdobył piąty z rzędu tytuł Ligue 1 w zdecydowanym stylu, wygrywając 2-0 z najbliższym rywalem Lens na Stade Bollaert-Delelis. Triumf, przypieczętowany na mecz przed końcem, podkreślił żelazny uścisk stołecznego klubu na francuskim futbolu i przesunął ich przed Marsylię jako najbardziej utytułowaną drużynę w historii ligi z 14 tytułami. Gol Chwiczy Kwaracchelii w pierwszej połowie i późne trafienie rezerwowego Ibrahima Mbaye sprawiły, że goście osiągnęli nie do zdobycia 76 punktów, pozostawiając drugie Lens dziewięć punktów w tyle.

Gruziński skrzydłowy przełamał impas na chwilę przed godziną meczu, karząc obronę Lens, która była najszczelniejsza w lidze. Szybka akcja w ofensywie rozcięła gospodarzy, a Kwaracchelia wykazał się opanowaniem, posyłając piłkę obok bramkarza z pola karnego. Gdy mecz wchodził w doliczony czas, nastolatek Mbaye wykorzystał dobitkę, wywołując sceny radości wśród przyjezdnych kibiców. Dla menedżera Luisa Enrique tytuł był dowodem na konsekwencję PSG w wyczerpującej kampanii, nawet gdy zespół okazjonalnie rotował, mając na oku europejskie zobowiązania.

Krajowa dominacja jest teraz normą w Paryżu, z pięcioma tytułami w pięciu sezonach, co przepisuje księgi rekordów. Jednak ostateczną nagrodą pozostaje Liga Mistrzów, a PSG zagra w finale z Arsenalem pod koniec tego miesiąca. Konfrontacja w Monachium daje szansę na zrzucenie łatki wiecznych przegranych na kontynencie, a rzeczowy występ w środę sugeruje, że zespół jest w pełni skoncentrowany na tej randce z przeznaczeniem. Kwaracchelia, pozyskany z wielkim rozgłosem, stał się ofensywnym motorem napędowym, którego wymagało odejście Ousmane'a Dembelé, a jego 18. gol w sezonie ligowym był kolejnym przypomnieniem o jego klasie.

Po drugiej stronie Alp Inter Mediolan skompletował dublet, pokonując Lazio 2-0 w finale Pucharu Włoch na Stadio Olimpico. Nerazzurri, już zdecydowani mistrzowie Serie A, dodali puchar dzięki samobójczemu trafieniu Adama Marusicia i dobitce Lautaro Martíneza. Zwycięstwo potwierdziło taktyczne mistrzostwo Simone Inzaghiego i pogłębiło poczucie, że to Inter buduje nowoczesną dynastię we włoskim futbolu.

Przełom nastąpił w pierwszym kwadransie, gdy rzut rożny wywołał chaos w polu karnym Lazio. Marusic, nie będąc pod presją, źle wybił piłkę głową, pakując ją do własnej siatki. Błąd podciął morale Lazio, a na dziesięć minut przed przerwą Nuno Tavares został przyłapany na marnowaniu czasu z piłką głęboko na własnej połowie. Marcus Thuram skorzystał, ruszył do przodu i podał do Martíneza, który podwoił prowadzenie z bliska. 25. gol w znakomitym sezonie Argentyńczyka praktycznie zabił mecz, a Inter spokojnie przetrwał drugą połowę.

Rezultat oznacza, że Inzaghi poprowadził Inter do wielokrotnych trofeów w kolejnych kampaniach, umacniając swoją pozycję jako jednego z najbardziej niedocenianych trenerów w Europie. Dla Lazio porażka przedłużyła 16-letnie oczekiwanie na triumf w Pucharze Włoch, a późne scysje między drużynami zdradzały narastającą frustrację. Dublet należy jednak do Interu, a lombardzcy giganci mogą teraz planować przyszły sezon z trzonem zwycięskiego zespołu.

W Hiszpanii walka o uniknięcie spadku przybrała dramatyczny obrót, gdy Alavés zaskoczył nowo koronowanego mistrza Barcelonę 1-0 na Mendizorroza. Gol Ibrahima Diabate w doliczonym czasie pierwszej połowy okazał się decydujący, wyprowadzając baskijską drużynę ze strefy spadkowej na dwie kolejki przed końcem. Barcelona, oszczędzająca kilka gwiazd przed finałem Ligi Mistrzów, nie zdołała wybić piłki po rzucie rożnym, a gdy główka Antonio Blanco została odbita, wypożyczony napastnik Diabate zareagował najszybciej, wpychając piłkę do siatki. Wynik wyniósł Alavés na 15. miejsce, choć tylko pięć punktów dzieli ósmą Real Sociedad od 19. Girony, pozostawiając tabelę na ostrzu noża.

Gdzie indziej Sevilla dokonała niesamowitego powrotu, wygrywając 3-2 w Villarreal, wychodząc z 2-0 po 20 minutach. Oso i Kike Salas wyrównali przed przerwą, a Akor Adams strzelił zwycięskiego gola w 72. minucie. Czwarte zwycięstwo Andaluzyjczyków w pięciu meczach odsunęło ich o cztery punkty od strefy zagrożenia i podkreśliło odporność zaszczepioną przez nowego menedżera Quique'a Sáncheza Floresa. Espanyol również dodał otuchy swoim nadziejom na utrzymanie, wygrywając 2-0 u siebie z Athletic Bilbao. Pere Milla przełamał impas w środku drugiej połowy, a Kike García dołożył drugiego gola głęboko w doliczonym czasie, jednocześnie szkodząc aspiracjom Athleticu o europejskie puchary.

Getafe zapewniło sobie utrzymanie w stylu, pokonując Mallorcię 3-1 na Coliseum Alfonso Pérez, a Martén Satriano zdobył dwa gole. Urugwajski napastnik terroryzował obronę gości, a przewaga Getafe nad strefą spadkową jest już nie do pokonania. Dla Mallorki porażka sprowadziła ich na 17. miejsce z 39 punktami i tylko lepszym bilansem bramkowym przed strefą spadkową. Chaos potęguje grupa czterech klubów mających tę samą liczbę punktów, w tym Girona, która ma mecz zaległy, ale czeka ją nerwowa końcówka.

Real Oviedo został pierwszym oficjalnie zdegradowanym zespołem wcześniej w tym tygodniu, bez gry, po tym jak kombinacja innych wyników pozostawiła ich 10 punktów za bezpieczną strefą na trzy mecze przed końcem. Jednak 12 drużyn wciąż matematycznie jest zagrożonych, co jest zdumiewającą statystyką podkreślającą niezwykłe ściszenie ligi. Po dwóch pozostałych weekendach każdy gol niesie ze sobą sejsmiczne konsekwencje. Dramat jeszcze się nasili, gdy Girona w czwartek podejmie Real Sociedad w meczu, który może ponownie przekształcić dolną połowę tabeli. Na podstawie doniesień The Guardian.