Próba unieważnienia przez Real Madryt sankcji UEFA zakończyła się niepowodzeniem po tym, jak Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) utrzymał w mocy pierwotną karę. Klub został ukarany grzywną za obraźliwe zachowanie swoich kibiców podczas meczu Ligi Mistrzów z Manchesterem City, gdy fani skandowali homofobiczny przyśpiew pod adresem menedżera City, Pepa Guardioli.
Incydent miał miejsce podczas prestiżowego europejskiego starcia, gdy część publiczności Realu Madryt śpiewała dyskryminującą piosenkę wymierzoną w Guardiolę. Przyśpiew, powszechnie potępiony za treści antygejowskie, skłonił UEFA do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko hiszpańskiemu gigantowi.
Europejska federacja piłkarska nałożyła grzywnę – dokładna kwota nie została ujawniona – i ostrzegła klub przed przyszłymi naruszeniami. Real Madryt postanowił jednak zakwestionować karę, argumentując, że działania kilku osób nie powinny odzwierciedlać całej bazy fanów ani instytucji. Klub złożył sprawę do CAS, najwyższego autorytetu prawnego w sporcie, w nadziei na zmniejszenie lub anulowanie grzywny.
Po przeanalizowaniu dowodów CAS odrzucił odwołanie Realu Madryt, uznając decyzję UEFA za uzasadnioną. Sąd stwierdził, że klub nie zapewnił właściwego zachowania swoich fanów, tym samym naruszając przepisy zakazujące dyskryminującego zachowania na stadionach. Orzeczenie wzmacnia przesłanie, że kluby są odpowiedzialne za działania swoich kibiców, nawet jeśli tylko część tłumu jest zaangażowana.
Sprawa ta dołącza do rosnącej listy incydentów, w których władze piłkarskie stosują surowe środki przeciwko homofobicznym przyśpiewom i innym formom dyskryminacji. UEFA wielokrotnie podkreślała swoją politykę zerowej tolerancji, a ten wynik podkreśla zaangażowanie w jej egzekwowanie na wszystkich poziomach europejskich rozgrywek.
Dla Realu Madryt nieudane odwołanie jest kosztownym przypomnieniem, że klub musi ciężko pracować nad edukacją swoich kibiców i zapobieganiem takim zdarzeniom w przyszłości. Grzywna, choć prawdopodobnie do udźwignięcia dla klubu o finansowej pozycji Madrytu, ma znaczną wagę symboliczną. Wysyła jasny sygnał, że antygejowskie zachowanie nie będzie tolerowane, niezależnie od prestiżu czy historii klubu, który je popełnił.
Fakt, że Guardiola był osobistym celem, dodaje ohydnego wymiaru tej sprawie. Menedżer Manchesteru City, który od ponad dekady jest centralną postacią europejskiego futbolu, został poddany przyśpiewowi podczas tego, co powinno być pasjonującym starciem dwóch elitarnych klubów. Konsekwencje wywołały nowe rozmowy na temat powszechności homofobii na trybunach piłkarskich i potrzeby ciągłej czujności.
Gdy opadnie kurz po tej batalii prawnej, inne kluby i kibice będą obserwować. Wyrok CAS jasno pokazuje, że ramy dyscyplinarne UEFA są solidne, a odwołania od takich sankcji mają trudną drogę. Na razie Real Madryt musi zaakceptować karę i pracować nad tym, aby jego stadion był przyjaznym miejscem dla wszystkich. Na podstawie raportu ESPN.