RC Lens poniósł porażkę u siebie 2-0 z Paris Saint-Germain, ale wynik mówi tylko połowę prawdy. Matvey Safonov dał popis mistrzowskiej gry bramkarskiej, powstrzymując gospodarzy, podczas gdy własne błędy defensywne i nieskuteczność przed bramką Lens podkopały i tak bohaterski występ na Stade Bollaert-Delelis.
Safonov był bezdyskusyjnym graczem meczu, odpierając falę ataków Lens serią akrobatycznych interwencji. Rosyjski bramkarz obronił strzał Wesleya Saïda z bliska, wybił zawijający strzał Ousmane Dembélé i zareagował błyskawicznie, by powstrzymać próby Mbali Nzoli i innych. Jego liczne obrony – wiele z bardzo bliskiej odległości – zapewniły czyste konto, które wydawało się wręcz cudem, biorąc pod uwagę ponad dwa oczekiwane gole gospodarzy.
Lens, który w pierwszej połowie wyglądał groźnie, został ukarany za indywidualny błąd tuż przed upływem pół godziny. Malang Sarr, wybrany do jedenastki sezonu Ligue 1 zaledwie dwa dni wcześniej, dał się odebrać Dembélé głęboko na własnej połowie. Skrzydłowy PSG podał do Khvicha Kvaratskhelli, który spokojnie umieścił piłkę w siatce z sześciu metrów, przełamując impas. Sarr niemal powtórzył błąd chwilę później, podarowując gościom kolejną szansę.
Noc była szczególnie okrutna dla Wesleya Saïda. Napastnik Lens został zatrzymany przez słupek i zamarł w dwóch sytuacjach sam na sam, w których górą był Safonov. Jego nieudany strzał głową po dośrodkowaniu Floriana Sotoki i zablokowany strzał z bliska podsumowują frustrujący wieczór. Po siedmiu meczach bez gola pewność siebie Saïda wydaje się słabnąć.
Lens przeżył również poważny strach, gdy Kevin Danso w 58. minucie złapał się za lewe udo. Austriacki obrońca był do tej pory nie do przejścia, dobrze czytając grę i neutralizując płynną linię ataku PSG. Jego odejście, zastąpiony przez Kylliana Antonio, pozostawia trenera Francka Haise'a z defensywnym bólem głowy przed finałem Pucharu Francji. Kontuzja Danso pogłębia obawy związane z Baidoo, który wcześniej w tygodniu został wykluczony z tego wydarzenia.
PSG ze swojej strony zaoferowało tylko przebłyski typowej ofensywnej werwy. Trafienie Kvaratskhelli w pierwszej połowie było ich jedynym strzałem celowym aż do momentu, gdy rezerwowy Ibrahim Mbaye w doliczonym czasie rozstrzygnął mecz. 18-letni debiutant wciął się z lewej strony i oddał miażdżący strzał, który wpadł pod poprzeczkę, notując wymarzony debiut w Ligue 1. Mbaye zastąpił Dembélé, który miał przeciętny mecz, mimo że zaliczył asystę przy otwierającym trafieniu.
Luis Enrique dokonał kilku zmian, w tym zdjął Bradleya Barcolę w przerwie na rzecz Vitinhi po tym, jak Francuz ponownie zaprezentował się słabo. Portugalski pomocnik wniósł opanowanie i kontrolę w zespole PSG, który w pierwszej części był zdominowany w środkowej strefie. Gonçalo Ramos wszedł za Kvaratskhellę i oferował pracowitość bez zagrożenia, podczas gdy Dimitri Lucea, kolejny wychowanek akademii, zadebiutował w pierwszym zespole solidnym występem na lewej obronie.
W Lens wejście Floriana Thauvina i Allana Saint-Maximina wniosło trochę pilności, ale mało konkretów. Thauvin, który z powodu problemów z przywodzicielem nie zagrał od początku, wyglądał na zardzewiałego, podczas gdy dryblingi Saint-Maximina rzadko kończyły się klarownymi sytuacjami. Najlepsze okazje gospodarzy wciąż przypadały Saïdowi i Nzoli, ale obaj napastnicy zmarnowali złote szanse.
Patrząc w przyszłość, Haise będzie zmuszony przetasować swoją linię obrony na finał Pucharu Francji, a dostępność Danso jest niepewna. Porażka zatrzymała również rozpęd Lens w walce o miejsce w Lidze Mistrzów – choć ich przewaga nad czwartym miejscem pozostaje na razie komfortowa. Bardziej niepokojący jest fakt, że niemożność przełożenia dominacji na gole będzie martwić Haise'a, zwłaszcza biorąc pod uwagę chaotyczny występ samego PSG.
Podczas gdy PSG świętowało rutynowe zwycięstwo na wyjeździe, prawdziwą historią wieczoru była rozrzutność Lens i genialna gra Safonova. Paryżanie, już koronowani na mistrzów, mogą sobie pozwolić na luz w ostatnich tygodniach sezonu. Dla Lens ten wynik jest jednak ostrzeżeniem, że rozpęd może być kruchy i że bez ostrzejszego wykończenia przed bramką ich marzenia o Pucharze Francji mogą się rozwiać.
Na podstawie doniesień L'Equipe.