To był sezon ostrych kontrastów dla włoskiego futbolu. Reprezentacja mężczyzn nie zakwalifikowała się na trzecie z rzędu mistrzostwa świata, przegrywając z Bośnią w barażach, podczas gdy kluby Serie A odnosiły jedną europejską porażkę za drugą. Inter, świeżo po finale Ligi Mistrzów z poprzedniego roku, odpadł w rundzie play-off z Bodø/Glimt. Juventus stracił siedem goli przeciwko Galatasaray, a broniący tytułu Napoli nie wyszedł z grupy. Atalanta na krótko uratowała włoską dumę, odwracając dwubramkową stratę z Borussią Dortmund, by zostać zniszczona 10-2 w dwumeczu przez Bayern Monachium. W Lidze Europy Bologna wyeliminowała Romę, ale potem przegrała 7-1 z Aston Villą, a Fiorentina została zdeklasowana przez Crystal Palace. Kontynentalne porażki podkreśliły głęboki kryzys w krajowym futbolu.
W kraju gra często wydawała się martwa. Serie A wyprodukowała tylko 922 gole w tempie 2,43 na mecz, najniższym od sezonu 1993-94. Jeden ponury weekend październikowy przyniósł tylko dziewięć goli w dziewięciu meczach. Chaos poza boiskiem dodał przygnębienia: skandal sędziowski spowodował, że w kwietniu wyznaczający sędziów zawiesił samego siebie, a konflikt terminów między derbami Rzymu a finałami tenisa Italian Open pozostał nierozwiązany do dni przed wydarzeniami, angażując sądy i polityków. Derby d'Italia w lutym zostały przyćmione przez teatralny nurek Alessandro Bastoniego, który spowodował czerwoną kartkę dla Pierre'a Kalulu, a obrońca Interu bezwstydnie świętował swoje oszustwo. Kiedy Bastoni później dostał czerwoną kartkę grając dla Włoch przeciwko Bośni, niektórzy rodacy nazwali to karmą.
W środku zamieszania Inter Mediolan stworzył złotą narrację. Pod mało prawdopodobnym przywództwem Cristiana Chivu, który miał zaledwie 13 meczów doświadczenia na stanowisku pierwszego trenera przed zastąpieniem Simone Inzaghiego, Nerazzurri początkowo się potknęli, przegrywając dwa z pierwszych trzech meczów. Jednak wrócili z impetem, zdobywając pierwszy od 2010 roku krajowy dublet, wygrywając Serie A i Coppa Italia dzięki potężnej ofensywie, która zdobyła 89 goli – daleko przed drugą drużyną, Como z 65. Lewy wahadłowy Federico Dimarco został koronowany na oficjalnego MVP ligi, uosabiając drużynę, która sprawiała, że trudne wydawało się łatwe.
Awans Como był miłą historią sezonu, ale niesie ze sobą złożony podtekst. Wspierana przez miliarderów drużyna Cesca Fàbregasa w ciągu zaledwie kilku lat wzniosła się z czwartej ligi do historycznego pierwszego awansu do Ligi Mistrzów, grając żywy, ofensywny futbol. Jednak ich skład był prawie całkowicie obcy; tylko obrońca Edoardo Goldaniga, Włoch, wystąpił dla nich w Serie A, grając zaledwie 14 minut jako rezerwowy. Wywołało to debatę, czy Como stanowi triumf mądrych inwestycji, czy objaw problemów włoskiego futbolu, gdzie minuty gry Włochów w lidze spadły z 70% do 30% w ciągu dwóch dekad.
Brytyjski kontyngent we Włoszech nadal się powiększał, dostarczając bogatych wątków pobocznych. Przenosiny Jamiego Vardy'ego do Cremonese to czysty chaos: przywitany przez fanów na lotnisku w Mediolanie, którzy błagali go, aby zabrał ich do Europy, świętował swojego pierwszego gola przewrotką do tyłu i zdobył siedem bramek, ale Grigiorossi i tak spadli. Kieron Bowie dołączył do Verony z Hibernian w styczniu, strzelając cztery gole w 14 występach, ale nie zdołał uratować nowego klubu przed spadkiem. W Udinese nastolatek Lennon Miller wystąpił 24 razy, a Keinan Davis po raz pierwszy w karierze osiągnął dwucyfrową liczbę goli. Najbardziej decydującym Brytyjczykiem był jednak Scott McTominay, którego 10 goli z pomocy popchnęło nękane kontuzjami Napoli na drugie miejsce. Kevin De Bruyne przybył jako głośny letni nabytek, ale ciągłe problemy zdrowotne drużyny ograniczyły ich możliwości.
Roma zapewniła sobie miejsce w czołowej czwórce pod wodzą Gian Piero Gasperiniego, pomimo początkowych protestów fanów przeciwko byłemu trenerowi Atalanty. Rozstrzygnięto walkę o władzę w środku sezonu z Claudio Ranierim, a pozyskany w styczniu Donyell Malen zapewnił kluczowy impuls w ataku. Ich osiągnięciu pomogły dramatyczne załamania Juventusu i Milanu pod koniec sezonu. Rossoneri, którzy postawili na bezpieczeństwo z Massimilianem Allegrim i unikali europejskich rozpraszaczy, i tak się rozpadli, co doprowadziło do zwolnienia menedżera i kilku dyrektorów. Jasnym punktem była elegancja 40-letniego Luki Modricia, którego każdy kontakt z piłką stał się cennym wspomnieniem w poza tym zapomnianej kampanii.
Gdzie indziej miały miejsce poruszające odrodzenia. Fiorentina w grudniu była na ostatnim miejscu z jednym zwycięstwem w 17 meczach, ale odwróciła losy po zwolnieniu Stefano Piolego i zatrudnieniu Paola Vanoli. Genoa dokonała podobnej ucieczki, grając ofensywny futbol pod wodzą Daniele De Rossiego po rozstaniu z Patrickiem Vieirą. Giovanni Simeone przeżywał płodny okres w Torino, osiągając dwucyfrową liczbę goli po raz pierwszy od lat.
Poza boiskiem sezon dostarczył chwil lekkości i pasji. Luciano Spalletti wywołał kulinarne poruszenie, twierdząc na konferencji prasowej, że Jonathan David tarł parmezan na swojej pasty z małżami – gastronomiczne przestępstwo we Włoszech. Tymczasem po zwycięstwie Como nad Juventusem Fàbregas wygłosił jeden z cytatów roku: „Jedno słowo. Tylko jedno słowo: Jestem tak cholernie dumny z was.” Czerwona kartka dla Lukaskza Skorupskiego z Bologni w meczu z Genoą dodała do notatek dyscyplinarnych.
Kurtyna opada na niedoskonałą, ale fascynującą kampanię Serie A. Liga stoi przed trudnymi pytaniami o swoją konkurencyjność i tożsamość. Genialność Interu i śmiałość Como zapewniły chwile chwały, ale brak reprezentacji na światowej scenie i okrutne lekcje z Europy pozostawiają gorzki posmak. Na podstawie raportów z The Guardian.