Southampton zapewnił sobie miejsce w finale play-offów Championship po ledwie wiarygodnym zwycięskim golu w dogrywce Shea Charlesa, którego niecelne dośrodkowanie przeleciało nad bramkarzem Middlesbrough Solem Brynnem i wpadło w dalszy róg, przypieczętowując zwycięstwo 2-1 na St Mary's. Wynik ten prowadzi do finałowego starcia na Wembley z Hull City, ale konsekwencje tego napiętego, pełnego kontrowersji półfinału są dalekie od zakończenia, a zarzuty EFL o niewłaściwe postępowanie wobec Southampton wiszą nad klubem jak ciemna chmura.
Przygotowania do drugiego meczu zdominowały oskarżenia o „Spygate 2.0”, gdy EFL postawiła Southampton zarzuty w przeddzień pierwszego meczu o rzekome naruszenie przepisów. Klub nie zaprzeczył oskarżeniom i wszczął wewnętrzne dochodzenie, ale Middlesbrough domaga się dokładnego śledztwa i, jeśli wina zostanie udowodniona, odpowiednich sankcji. Wrogość wybuchła przed gwizdkiem, gdy w autokar Boro rzucano przedmiotami, a kibice Southampton założyli kamuflaż i lornetki, wyśmiewając zarzuty szpiegostwa. Stworzyło to grunt pod wybuchowe starcie, a emocje sięgały zenitu od pierwszego gwizdka.
Middlesbrough uderzył jako pierwszy już po czterech minutach, wykorzystując składną akcję, gdy dośrodkowanie Calluma Brittaina znalazło Rileya McGree, którego strzał z pierwszej piłki przeleciał obok Daniela Peretza. Pomocnik, mający historię dziwacznych celebracji, zdecydował się na swoją charakterystyczną imitację emu, a nie jakiś szpiegowski żart, wykazując się niezwykłą powściągliwością. Wczesny gol na krótko uciszył gospodarzy, ale Southampton stopniowo odzyskiwał kontrolę i wywierał presję, a Ross Stewart ledwo chybił, a Casper Jander omal nie wykorzystał błędu obrony.
Wyrównanie padło w doliczonym czasie pierwszej połowy i odzwierciedliło chaos wieczoru. Rzut wolny Jamesa Bree znalazł Ryana Manninga przy dalszym słupku, którego wolej został obroniony przez Brynna, tylko po to, by Stewart wyskoczył najwyżej i skierował piłkę głową do siatki. Ryk na St Mary's był ogłuszający, a kibice gospodarzy szybko zamienili oskarżenia o szpiegostwo w przyśpiewkę: „Szpiegujemy, kiedy chcemy.” Strefa techniczna była równie wybuchowa, a decyzje sędziego wywołały gwałtowną wymianę zdań między Tondą Eckertem z Southampton a Kimem Hellbergiem z Middlesbrough, których musiał rozdzielić czwarty sędzia.
Druga połowa to wyniszczająca wojna na wyczerpanie, a sędzia Andy Madley był w centrum kilku kontrowersyjnych decyzji. Luke Ayling położył rękę na piersi Léo Scienzy w polu karnym, ale Madley odrzucił gwałtowne apele o rzut karny, pozostawiając Eckerta w niedowierzaniu. Emocje znów sięgnęły zenitu, gdy chłopiec do podawania piłek z Southampton wdał się w przepychankę z Aidanem Morrisem po odmowie oddania piłki, co odzwierciedliło niesnaski. Energia Middlesbrough zaczęła słabnąć, a kluczowy napastnik Tommy Conway został zmuszony do opuszczenia boiska z powodu kontuzji, co jeszcze bardziej przechyliło szalę na korzyść Southampton.
Dogrywka pokazała obie drużyny borykające się ze zmęczeniem, co doprowadziło do serii błędów i niższego tempa. Jednak w 116. minucie moment niezamierzonej błyskotliwości rozstrzygnął mecz. Shea Charles, na prawym skrzydle, posłał lewonożne dośrodkowanie, które minęło wszystkich, w tym obrońcę Boro Daela Fry’a, i skręciło w dalszy róg. To było zdumiewające zakończenie meczu pełnego zwrotów akcji, a Charles pobiegł w ekstazie, dodając do swojej rosnącej reputacji człowieka od wielkich chwil, po wcześniejszych zwycięskich golach przeciwko Arsenalowi w FA Cup i dramatycznym powrocie przeciwko Leicester.
Dla Southampton zwycięstwo jest ogromnym krokiem w kierunku natychmiastowego powrotu do Premier League, ale widmo zarzutów EFL wisi nad klubem. Klub ryzykuje odjęcie punktów lub inne kary, jeśli zostanie uznany winnym, co może rzucić cień na występ na Wembley. Talent Charlesa do decydujących zagrań – to już jego czwarty kluczowy gol w meczach o wysoką stawkę w tym sezonie – podkreśla jego wartość, ale menedżer Tonda Eckert będzie musiał utrzymać koncentrację zespołu pośród wydarzeń pozaboiskowych.
Middlesbrough natomiast pozostaje z myślą, co mogło być. Ich wczesne prowadzenie i odporne działania defensywne zostały zniweczone przez moment czystego pecha, a oni poczują się pokrzywdzeni niektórymi decyzjami sędziego. Klub dał jasno do zrozumienia, że będzie naciskać na jak najsurowsze działania, jeśli Southampton zostanie uznany winnym niewłaściwego postępowania, a saga z pewnością będzie trwać. Porażka oznacza również, że przegapią trzeci wyjazd na Wembley w ciągu trzech lat, co jest gorzką pigułką dla drużyny, która mocno zainwestowała w awans.
Mecz zostanie zapamiętany nie tylko z powodu dziwacznego gola Charlesa, ale także z powodu narastających napięć wywołanych oskarżeniami o szpiegostwo. Oskarżenia o dyskryminujące komentarze Taylora Harwooda-Bellisa pod adresem Luke’a Aylinga dodały kolejną warstwę nieprzyjemności, zapewniając, że dyscyplinarne dochodzenie wykracza poza boisko. Gdy kurz opada, komisja dyscyplinarna EFL wyjdzie na pierwszy plan, a wiarygodność integralności ligi zostanie poddana analizie.
Gdy Southampton przygotowuje się do finału, robi to z mieszanką euforii i niepokoju. Widowisko na Wembley oferuje drogę z powrotem do najwyższej dywizji warte ponad 100 milionów funtów, ale nierozstrzygnięta sprawa przeciwko nim stwarza wyjątkową niepewność. Na razie jednak dziwaczne zakończenie na St Mary's przyćmiło urazę, dostarczając historii, która wykracza poza granice futbolowej logiki. Na podstawie artykułu z The Guardian.