Długo cierpiący kibice Southend United w końcu zaznali krajowej chwały pucharowej, gdy ludzie Kevina Mahera pokonali Wealdstone po rzutach karnych w napiętym finale FA Trophy na Wembley. Po bezbramkowych 90 minutach Gus Scott-Morriss chłodno wykorzystał decydującą jedenastkę, przypieczętowując zwycięstwo 5-4 w serii rzutów karnych, wywołując dzikie świętowanie wśród 22 000 podróżujących fanów i zapewniając katharsis dla klubu, który doświadczył lat zamętu.
Trener Kevin Maher, który nie mógł patrzeć, odwrócił się plecami, gdy Scott-Morriss podszedł do piłki, tylko po to, by zostać otoczonym przez trenera pierwszego zespołu i bliskiego przyjaciela Marka Bentleya, gdy ryk tłumu potwierdził zwycięstwo. Ten moment był kulminacją trwającego 1670 dni projektu odbudowy, który rozpoczął się w październiku 2021 roku, kiedy Maher, Bentley i asystent Darren Currie objęli stery w klubie znajdującym się w wolnym spadku.
Wtedy Southend właśnie stracił swój 101-letni status w Football League. Nowa kadra szkoleniowa odziedziczyła koszmar: embarga transferowe, odjęcie punktów, wielokrotne wnioski o likwidację, miesiące bez pensji, przeciekający dach boiska treningowego i zawodników zmuszonych do korzystania z toalety w pobliskim supermarkecie. Powrót z takich głębin był po prostu niezwykły.
Przed meczem Maher powiedział swojej drużynie w hotelu: „To była piekielna podróż”. W zaciemnionym pokoju zawodnicy oglądali wzruszające wideo wiadomości od bliskich – tradycję mającą na celu podkreślenie osobistych stawek. Jedna rodzina nakleiła nawet głowę zawodnika na krewetkę i wydrukowała na fladze, wywołując śmiech wśród przedmeczowego napięcia.
Harmonogram dnia był starannie zaplanowany. Po lunchu odbyła się krótka odprawa taktyczna, a następnie przejazd autokarem pod słynnym łukiem Wembley – widok znajomy po zeszłorocznej bolesnej porażce w finale play-off po dogrywce z Oldham. Ale tym razem było inaczej. Przybywając o 15:00, zawodnicy mieli 45 minut w środku przed rozgrzewką, podczas których obrońca Scott-Morriss rozluźnił atmosferę, profilując kolegów z drużyny w programie meczowym, wyśmiewając się z „murów” Harry'ego Taylora w obronie, wątpliwego oddechu i umiejętności w rzutkach.
Taylor jednak nie było na boisku. Został zawieszony na finał po otrzymaniu dwóch żółtych kartek w przegranym meczu eliminacyjnym play-off Southend w National League. Mimo przymusowego wykluczenia, Maher zadbał, by Taylor był częścią każdej chwili: jego koszulka wisiała w szatni obok koszulek kolegów, a on sam został włączony do przedmeczowej zbiórki, podczas której Maher przywołał piechotę morską – „nie zostawiamy nikogo”. Ten duch przenikał całą drużynę.
Przerwa nadeszła z wynikiem wciąż bezbramkowym. Maher, który przez cały czas był ożywiony na linii bocznej, w szatni wybrał spokój zamiast chaosu. „Czterdzieści pięć minut sezonu, chłopaki. Możemy być zmęczeni za tydzień” – powiedział, zachęcając zawodników do dzielenia się myślami. Jedność była wyczuwalna.
Serię rzutów karnych cechowało duże napięcie. Bramkarz Collin Andeng-Ndi, mający zaledwie 20 lat, obronił pierwsze dwa rzuty karne Wealdstone, przechylając rywalizację zdecydowanie na korzyść Southend. Gdy zwycięski strzał Scotta-Morrissa wylądował w siatce, sztab szkoleniowy natychmiast przypisał zasługi trenerowi bramkarzy Anssi Jaakkolze za przygotowanie. Bohaterskie czyny Andeng-Ndiego uosabiają ducha kolektywu, który zdefiniował kadencję Mahera.
Celebracje na boisku jeszcze bardziej podkreśliły inkluzywność. Obrońca Harry Boyes odszukał wieloletniego dyrektora ds. komunikacji Matta Mundy'ego w jego ostatnim dniu w klubie, popychając go przed uwielbiającymi fanami. Analitycy i ekipa medialna zostali przyjęci jak równi – odzwierciedlenie motta „wszyscy razem”, które odbudowało Southend od podstaw.
Dla kibiców, którzy przetrwali najczarniejsze dni finansowego załamania pod poprzednimi właścicielami, ten Puchar FA Trophy to coś więcej niż srebro. Potwierdza misję ratunkową prowadzoną przez szefa konsorcjum Justina Reesa, którego przejęcie w 2024 roku zapobiegło upadkowi. Choć przyszłość po tym sezonie pozostaje niejasna – drużyna Mahera osiąga wyniki powyżej swojego budżetu, kończąc na szóstym miejscu w National League – ten triumf na Wembley oferuje moment czystej, nieokiełznanej radości.
Gdy Maher w końcu objął żonę i trzech synów, ze łzami płynącymi swobodnie, podróż od przeciekających dachów i niewypłaconych pensji do pucharowej chwały wydawała się kompletna. W tej chwili klub i jego ludzie znaleźli odkupienie. Na podstawie relacji z The Guardian.