Przygoda St Pauli w Bundeslidze zakończyła się rozczarowaniem w ostatnim dniu, gdy Wolfsburg, zainspirowany popisem Christiana Eriksena w stylu vintage, odniósł zwycięstwo 3-1 na Millerntor, które utrzymało Wilki w najwyższej klasie rozgrywkowej, skazując kultowy klub na spadek. W dramatycznej trzyzespołowej walce o utrzymanie z Heidenheim, St Pauli potrzebowało wygranej, aby kontrolować swój los, ale uległo drużynie Wolfsburga, która pokazała twardość często brakującą w burzliwym sezonie.
Gospodarze przystąpili do meczu bez zwycięstwa w dziewięciu spotkaniach, a napięcie było wyczuwalne. Pomimo słabej passy, wierni kibice Millerntor wierzyli, zwłaszcza gdy Heidenheim wcześnie przegrywał z Mainz. St Pauli naciskało i trafiło w słupek przez Joela Fujitę, ale zagrożenie ze strony kontrataków Wolfsburga zawsze wisiało w powietrzu. Konstantinos Koulierakis strzałem głową dał gościom prowadzenie tuż przed przerwą po rożnym Eriksena, co było ciosem wymuszającym na St Pauli gonienie wyniku.
Po przerwie rezerwowy Abdoulie Ceesay rozbudził nadzieje wyrównującym golem z zamieszania, a ponieważ Heidenheim przegrywał, remis wystarczyłby drużynie Alexandra Blessina. Jednak Eriksen, duński maestro, którego transfer początkowo kwestionowano jako luksusowy dodatek, przejął kontrolę. Jego wkręcający się w pole karne rożny wywołał chaos, a bramkarz Nikola Vasilj niechcący przebił piłkę do własnej bramki. VAR podtrzymał decyzję, a walka St Pauli o utrzymanie znalazła się na krawędzi.
Eriksen następnie nie wykorzystał rzutu karnego, trafiając w poprzeczkę, ale jego nieustanna kreatywność okazała się decydująca. Chwilę później jego strzał został odbity, a Dzenan Pejčinović dobił piłkę do siatki, przypieczętowując zwycięstwo i wywołując dziką radość wśród gości. Dla Wolfsburga był to triumf charakteru pod wodzą powracającego trenera Dietera Heckinga, który przekształcił Eriksena z postaci drugoplanowej w talizmanicznego kapitana drużyny po kontuzji Maxa Arnolda.
Zwycięstwo zwieńczyło chaotyczny sezon Wolfsburga, który przechodził przez trzech głównych trenerów i wahał się na rynku transferowym. Jednak Hecking, który dekadę temu prowadził klub do zwycięstw w Lidze Mistrzów nad Manchesterem United i Realem Madryt, może uznać to uniknięcie spadku za swoje największe osiągnięcie. Występy Eriksena były kluczowe: jego opanowanie, stałe fragmenty gry i przywództwo przeciągnęły niespójną drużynę przez linię mety.
Gdzie indziej Bayern Monachium podniósł Meisterschale po rozbiciu Köln 5-1, a Harry Kane zdobył hat-tricka. Bawarczycy zakończyli sezon znajomym świętowaniem tytułu, ale dzień został przyćmiony wiadomością o kolejnym urazie łydki Manuela Neuera. 40-latek, który niedawno przedłużył kontrakt, został włączony do wstępnej kadry Niemiec na Mundial i ma rozpocząć w pierwszym składzie przed Oliverem Baumannem, choć jego forma fizyczna pozostaje niepewna.
Sytuację Neuera pogłębiły błędy komunikacyjne trenera reprezentacji Juliana Nagelsmanna, przez co Baumann nie był świadomy zmiany. Nadchodzące odejście Leona Goetzki z Bayernu – potwierdzone gestem Neuera, który pozwolił mu podnieść puchar – dodało kolejny wątek, a pomocnik ma szukać nowego wyzwania po ograniczonej roli.
Stuttgart zapewnił sobie ostatnie miejsce w Lidze Mistrzów pomimo remisu 2-2 z Eintrachtem Frankfurt, korzystając z porażki Hoffenheim 4-0 z Borussią Mönchengladbach. Późne naciśnięcie Leverkusen nie przyniosło skutku, gdyż zremisowali z Hamburgiem, co oznacza, że Werkself przegapia elitarną europejską konkurencję.
Dla St Pauli spadek to gorzka pigułka po kampanii, w której zdobyli podziw dzięki modelowi własności kibiców i etosowi społeczności. Walczyli dzielnie, ale brakowało im ostrości w kluczowych momentach. Klub będzie teraz reorganizować się w 2. Bundeslidze, mając nadzieję na powrót przy zachowaniu swojej unikalnej tożsamości – misji znacznie trudniejszej w niższej lidze.
Historia odkupienia Eriksena i ocalenie Wolfsburga pod wodzą Heckinga zdominują narrację, ale ostatni dzień podkreślił również cienkie marginesy w Bundeslidze. Marzenie St Pauli umarło, ale niezłomna atmosfera na Millerntor – szaliki w górze do 'You'll Never Walk Alone' – udowodniła, że ich duch przetrwa nawet w porażce.
Na podstawie raportów z The Guardian.