Późny, dramatyczny gol Oliego McBurniego dał Hull City cenne prowadzenie w finale play-off Sky Bet Championship na wypełnionym po brzegi stadionie Wembley. Gdy mecz zdawał się zmierzać do dogrywki, napastnik Tygrysów uderzył, wprawiając fanów Hull w ekstazę i przybliżając swoją drużynę do awansu do Premier League.
Stawka nie mogła być wyższa dla obu klubów, z miejscem w najwyższej lidze i ogromnymi korzyściami finansowymi, które się z tym wiążą, wiszącymi na włosku. Tłum 84 506 widzów wypełnił narodowy stadion w późnomajowym słońcu, tworząc kocioł hałasu, gdy dwa dumne północne zespoły walczyły o najwyższą nagrodę.
Hull City pod wodzą swojego menedżera przekroczyło oczekiwania, docierając do tego etapu. Po solidnej kampanii w Championship zapewnili sobie miejsce w pierwszej szóstce i z determinacją przeszli przez półfinały. Teraz, na największej scenie, mają rękę na pucharze dzięki interwencji McBurniego.
Middlesbrough przyjechało na Wembley z własną historią odporności. Po wyczerpującym półfinale play-off Boro desperacko chciało zakończyć swoją banicję z Premier League. Ich fani, którzy wypełnili przeciwną stronę, byli głośni przez cały mecz, ale późny gol uciszył ich – na razie.
Przez większość popołudnia mecz był napięty i taktyczny. Okazji było mało, ponieważ obie pomocy neutralizowały się nawzajem. Hull miało lepsze posiadanie piłki na początku, podczas gdy Boro groźnie kontratakowało. Remis utrzymywał się, gdy zegar minął 80. minutę.
Potem nadszedł moment, który może zdefiniować sezon Hull. Precyzyjne dośrodkowanie z prawej strony znalazło McBurniego w polu karnym, a napastnik – który przez całe popołudnie był utrapieniem – wyskoczył najwyżej, by mocnym strzałem głową pokonać bramkarza. Piłka wpadła w dolny róg, a zachodnia część Wembley eksplodowała.
Ryk fanów Hull był mieszanką ulgi i czystej radości. Na ławce trenerskiej sztab się obejmował, a zawodnicy otoczyli strzelca. Dla obrońców Middlesbrough był to okrutny cios po tak dzielnym występie i teraz stoją przed trudnym zadaniem odrobienia strat.
Z zaledwie kilkoma minutami do końca, wliczając doliczony czas, Hull musi teraz inteligentnie zarządzać meczem. Middlesbrough rzuci wszystko do przodu w poszukiwaniu wyrównania, co zapowiada szalony finisz. Obrona Tygrysów, która w dużej mierze była solidna, będzie musiała być w najlepszej formie, by utrzymać prowadzenie.
Finał play-off Championship ma długą historię niezapomnianych dramatów, a tegoroczna edycja nie jest wyjątkiem. Od zwycięskich goli w ostatnich minutach po ból po rzutach karnych, mecz wart 170 milionów funtów – jak często się go nazywa ze względu na finansową gratkę awansu – rzadko zawodzi. Hull City, które ostatnio grało w Premier League w sezonie 2023-24, jest teraz zaledwie kilka minut od powrotu do najwyższej ligi.
Gdy piłka wpadła do siatki, zbiorowe westchnienie ustąpiło miejsca euforii wśród Tiger Nation. „To są momenty, które definiują kariery” – było niewypowiedzianym uczuciem na każdej twarzy. Dla McBurniego, zawodnika, który walczył z kontuzjami i wątpliwościami, gol był osobistym triumfem, o którym będzie się opowiadać przez lata.
Teraz Tygrysy muszą zachować nerwy. Middlesbrough zranione, ale nie pokonane, przypuści ostatni szturm. Każda sekunda będzie wiecznością dla fanów obu klubów. Gdy czwarty sędzia pokazuje minuty doliczonego czasu, napięcie na Wembley jest prawie nie do zniesienia.
Na podstawie raportów Sky Sports.