Montreal Canadiens znajdują się w wczesnym dołku w swojej serii ćwierćfinałowej Pucharu Stanleya przeciwko Buffalo Sabres, przegrywając pierwszy mecz 4-2. Po porażce kapitan drużyny Nick Suzuki udzielił szczerej oceny tego, co poszło nie tak w jego zespole.
Suzuki nie przebierał w słowach, opisując występ drużyny, sugerując, że Canadiens byli w dużej mierze architektami własnej porażki. Wskazał na powolny początek, który sprawił, że Montreal znalazł się w tyle 2-0, deficyt, który drużyna starała się odrobić przez resztę meczu.
„Nie sądzę, żebyśmy grali ogólnie źle” – stwierdził Suzuki w swoich wypowiedziach pomeczowych. „Myślę, że po prostu strzeliliśmy sobie w stopę. Przegrywaliśmy 0-2 i spędziliśmy cały mecz próbując odrobić straty.”
Kapitan zauważył jednak pewne pozytywne sygnały, szczególnie w trzeciej tercji, kiedy jego zdaniem jego zespół kontrolował posiadanie krążka przez dłuższy czas. Przyznał jednak, że wczesna strata okazała się zbyt trudna do odrobienia przeciwko zdeterminowanej drużynie Sabres.
Suzuki podkreślił, że kiedy Canadiens grają szybko i zgranie, są trudną do pokonania drużyną. Niestety dla Montrealu, ten rodzaj hokeja nie był widoczny od pierwszego wznowienia. „Kiedy gramy szybko, razem jako zjednoczony zespół, trudno jest grać przeciwko nam. Ale nie sądzę, żebyśmy grali w ten sposób na początku meczu” – wyjaśnił.
Porażka stawia Montreal w trudnej sytuacji, ponieważ teraz przegrywa rywalizację do czterech zwycięstw 1-0. Canadiens będą musieli szybko się pozbierać i rozwiązać problemy, które nękały ich w meczu 1, jeśli chcą wyrównać serię.
Następne spotkanie między tymi dwoma zespołami zaplanowano na 9 maja. Obie drużyny zdobyły swoje miejsca w tej rywalizacji ćwierćfinałowej dzięki ciężko wywalczonym zwycięstwom w poprzedniej rundzie. Sabres awansowali po pokonaniu Boston Bruins, podczas gdy Canadiens przeszli dalej po wyeliminowaniu Tampa Bay Lightning.
Na podstawie raportów z Чемпионат.com.