Paolo Vanoli stał na linii bocznej na Stadio Artemio Franchi, gdy jego drużyna Fiorentiny wywalczyła ciężko remis u siebie z Atalantą, co matematycznie zapewniło im utrzymanie w Serie A na kolejny sezon. Mecz zakończył się remisem potwierdzającym ocalenie, a wywiad pomeczowy Vanolego z DAZN szybko przeszedł od samego meczu do głębszych tematów wdzięczności, ambicji i jego niepewnej przyszłości we Florencji. Trener, były piłkarz Fiorentiny, przekazał wyważony, ale pełen pasji komunikat do klubu i jego kibiców.
Sam mecz to Fiorentina objęła prowadzenie po strzale Roberto Piccoliego, ale niefortunny gol samobójczy obrońcy Pietro Comuzzo dał Atalancie punkt. Remis był jednak wystarczający, aby Viola wydostała się ze strefy spadkowej z meczami do rozegrania, co jest świadectwem odporności, którą Vanoli zaszczepił od swojego przybycia w połowie sezonu. To zwieńczyło niezwykłe odrodzenie w drugiej połowie sezonu, którego mało kto przewidywał, gdy przejmował drużynę pogrążoną w dolnej trójce.
Vanoli rozpoczął swoje uwagi od serdecznego podziękowania dla wiernych kibiców Fiorentiny. "Dziękuję fanom Fiorentiny," powiedział, "to był ogromny hołd. Grałem tutaj, wiem, jak bardzo cierpieli z powodu tej sytuacji." Jego słowa niosły ciężar człowieka, który rozumie głęboką emocjonalną więź miasta z klubem, samemu nosząc fioletową koszulkę jako piłkarz. Połączenie było wyczuwalne, a oklaski z trybun odzwierciedlały wzajemny szacunek, który wzrósł podczas jego kadencji.
Pomimo ulgi związanego z utrzymaniem, Vanoli szybko stanął w obronie swojego zespołu przed zewnętrzną krytyką. "Chcę bronić chłopaków," podkreślił. "Akceptujemy krytykę, ale ten zespół zawsze dawał z siebie wszystko odkąd tu jestem, co było widać w drugiej połowie sezonu w walce o utrzymanie i występach w Turynie oraz dzisiaj." Wskazał na wyraźną zmianę w profilu statystycznym drużyny, zauważając, że poprawa nie była jedynie anegdotyczna, ale poparta danymi. Defensywna solidność i waleczność Violi stały się cechami charakterystycznymi ich końcówki sezonu.
Liczby potwierdzają twierdzenia Vanolego. Kiedy obejmował stery, Fiorentina zdobywała średnio mniej niż punkt na mecz i traciła bramki w alarmującym tempie. Pod koniec sezonu nie tylko uniknęli spadku, ale zajęli szanowane 14. lub 15. miejsce — dokładna pozycja mniej ważna niż trend wzrostowy. To odrodzenie "girone di ritorno" (druga połowa sezonu) było prawdopodobnie najbardziej imponującą akcją ratunkową w Serie A w tamtym roku, jednak Vanoli uważa, że przeszło niezauważone.
Na tym tle Vanoli odniósł się do swojej przyszłości, a jego słowa były ostre. "Byłoby ogromnym rozczarowaniem zostać potwierdzonym z uznania," oświadczył, "ale nie dlatego, że widzieli mnie w pracy, bo liczby pokazują, co zrobiłem. Jestem ambitny i chcę zbudować ważną Fiorentinę." Przekaz był jasny: nie chce przedłużenia kontraktu wręczonego jako wyraz wdzięczności za utrzymanie drużyny. Zamiast tego domaga się projektu opartego na wierze w jego metody i osiągnięte wyniki.
Vanoli podkreślił również poczucie niedoceniania w świecie piłkarskim, zauważając, że nie jest "zbyt sponsorowany w mediach", a jego awans do Serie A był wynikiem ciężkiej pracy w niższych ligach. "Dzięki mojej edukacji nauczyłem się pracować, a dziś zbieram nagrodę," powiedział. Była to deklaracja własnej wartości od trenera, który ciężko zapracował i teraz oczekuje, że jego osiągnięcia zostaną uznane na podstawie zasług, a nie litości.
Konsekwencje dla hierarchii Fiorentiny są znaczące. Po zakończeniu sezonu klub musi zdecydować, czy w pełni wesprzeć Vanolego długoterminowym kontraktem i środkami na przebudowę składu, czy poszukać bardziej znanej nazwy. Stanowisko Vanolego stawia piłkę po stronie dyrektorów: przedłużenie musi być połączone z jasną wizją i inwestycjami, w przeciwnym razie może odejść. Biorąc pod uwagę ostatnią niestabilność klubu — zmieniającego kilku menedżerów — kontynuacja może być najmądrzejszym posunięciem, ale tylko jeśli zbiegnie się z ambicją Vanolego.
Dla Vanolego osobiście lato będzie skrzyżowaniem kariery. W wieku 53 lat udowodnił, że potrafi poradzić sobie z presją walki o utrzymanie w najwyższej lidze, ale pragnie projektu, który pozwoli mu budować, a nie tylko przetrwać. Odrzucenie kontraktu z litości to ryzyko, które może zmusić Fiorentinę do działania lub pozostawić go bez pracy, ale sygnalizuje też przyszłym pracodawcom, że jest trenerem z przekonaniem, a nie wygodą.
Gdy kurtyna opada nad burzliwym sezonem, kibice Fiorentiny mogą zastanowić się nad bliskim uniknięciem spadku i spojrzeć w przyszłość, która może wciąż obejmować człowieka, który ustabilizował łódź. Końcowe przesłanie Vanolego było pełne nadziei, ale z zastrzeżeniem: następny rozdział musi być pisany z ambicją, a nie tylko ulgą. Piłka jest teraz po stronie klubu.
Na podstawie raportów z Tuttosport.