Rico Verhoeven jest przekonany, że tylko musnął powierzchnię swojego potencjału bokserskiego i nadal wierzy, że może zadać więcej obrażeń Ołeksandrowi Usykowi, jeśli para spotka się ponownie. Holenderski ciężki, były mistrz świata w kickboxingu, doprowadził zunifikowanego mistrza na skraj decyzji na początku tego miesiąca, zanim kontrowersyjne przerwanie zakończyło walkę z zaledwie jedną sekundą pozostałą w 11. rundzie. W rozmowie z Sky Sports Verhoeven opisał występ jako jedynie "otwarcie skrzynki narzędziowej" i obiecał, że rewanż przyniesie nowe niespodzianki.
Walka, która odbyła się u stóp Piramid w Gizie, pokazała, że Verhoeven przewyższył oczekiwania, manewrując przez słynną pracę nóg Usyka i lądując znaczące ciosy na korpus. Chociaż Ukrainiec ostatecznie wymusił interwencję sędziego, timing — jeden tik zegara do ostatniego gongu — wywołał natychmiastowe wezwania do drugiej walki. Verhoeven wierzy, że jego praca na korpus będzie miała trwałe skutki: "Następnego dnia on to poczuje" — stwierdził, choć nie posunął się do twierdzenia, że był o krok od nokautu.
Upór Verhoevena, że posiada 'arsenał', który nie został jeszcze ujawniony, wynika z jego rozległego doświadczenia w uderzeniach. W trakcie swojej utytułowanej kariery kickbokserskiej rozwinął różnorodny arsenał ataków i uważa, że jego przejście do boksu wciąż ma warstwy do odkrycia. "To tylko otwarcie skrzynki narzędziowej. Pokazałem tylko kilka narzędzi" — wyjaśnił. "Jest wiele sposobów, w jakie możemy walczyć z Usykiem. Następnym razem znów będzie niespodzianka." Zdolność byłego mistrza Glory do adaptacji i pozostania nieprzewidywalnym może stanowić inną zagadkę dla Usyka, którego techniczne mistrzostwo rozłożyło na części elitarne ciężkie.
Jednak droga do natychmiastowego rewanżu jest daleka od jasności. Usyk, który posiada pasy WBC, WBA i WBO w wadze ciężkiej, został zobowiązany przez WBC do walki z obowiązkowym pretendentem Agitem Kabayelem jako następnym. Jeśli Ukrainiec nada priorytet temu obowiązkowi, Verhoeven będzie zmuszony czekać — lub ryzykować utratę okazji całkowicie. Usyk może również zdecydować się na zwakowanie pasa, ale ten scenariusz wydaje się mało prawdopodobny, biorąc pod uwagę jego dążenie do niekwestionowanego statusu. Na razie Verhoeven pozostaje w zawieszeniu, przyznając, że "nie ma pojęcia", co dalej.
Niepewność stawia Verhoevena na rozdrożu kariery. Wchodząc w szeregi zawodowego boksu później niż większość, 37-latek musi starannie ważyć każdy ruch. Jednak uwaga wygenerowana przez jego dzielny wysiłek przeciwko Usykowi otworzyła drzwi na całym świecie. "Kontaktował się ze mną cały świat. To szaleństwo" — zauważył. Jeśli rewanż nie dojdzie do skutku, Verhoeven chętnie będzie gonił za wielkimi walkami w spektakularnych sceneriach, podkreślając, że liczby oglądalności dowodzą jego atrakcyjności kasowej. Ma jeden niepodlegający negocjacjom warunek: największe sceny przeciwko dowolnemu przeciwnikowi.
Podczas gdy bezpośrednia przyszłość Verhoevena jest dyktowana przez politykę organów sankcjonujących, jego akcje niewątpliwie wzrosły. Poprowadziwszy Usyka głębiej niż większość się spodziewała i lądując ciosy, które zarejestrowały się u mistrza, rozwiał wszelkie pojęcie, że był tylko kickbokserem bawiącym się w boks. Jego występ przekształcił go w prawdziwe zagrożenie w wadze ciężkiej — takie, którego skrzynka narzędziowa, jak mówi, jest daleka od pustej. Jeśli sequel dostanie zielone światło, fani mogą być świadkami bardziej wyzwolonego i agresywnego Verhoevena, uzbrojonego w pewność siebie, że już zachwiał królem dywizji.
Poza dramatem wagi ciężkiej, kalendarz bokserski wciąż się kręci z fascynującymi walkami. 6 czerwca Chris Billam-Smith broni swojego tytułu w cruiserweight przeciwko Ryanowi Rozickiemu w Bournemouth, na żywo w Sky Sports. Wydarzenie, część gali Zuffa Boxing, zapowiada fajerwerki w dywizji łaknącej jasności. Billam-Smith, sprawdzony sprzedawca biletów w swoim rodzinnym mieście, będzie dążył do umocnienia swojej pozycji, podczas gdy Verhoeven i Usyk będą rozplątywać swoje pogmatwane ścieżki.
Dla Usyka mandat Kabayela stanowi zarówno logistyczną przeszkodę, jak i potencjalną okazję do zwiększenia dziedzictwa. Ukrainiec ma historię bez narzekania wypełniania obowiązkowych zobowiązań, a zwycięstwo nad niepokonanym Kabayelem jeszcze bardziej umocniłoby jego epokową passę. Ale cień mściwego Verhoevena, uzbrojonego w nowo odkrytą wiarę i głębszy arsenał, będzie wisiał nad każdym wyborem, którego dokona. Krajobraz wagi ciężkiej pozostaje tak nieprzewidywalny jak zawsze, z jednym Holendrem niecierpliwie czekającym, aby udowodnić, że pierwsze spotkanie było jedynie preludium.
Na podstawie doniesień Sky Sports.