27-letni pobyt Wolfsburga w Bundeslidze zakończył się w poniedziałek wieczorem bolesną porażką 2-1 z Paderborn w drugim meczu barażowym o awans i spadek, co przypieczętowało łączną porażkę 2-1 i potwierdziło degradację do 2. Bundesligi po raz pierwszy od sezonu 1996-97. Porażka u siebie przed oszołomioną publicznością na Volkswagen Arenie oznacza nowe dno dla klubu, który kiedyś walczył o europejskie puchary i gościł takie gwiazdy jak Kevin De Bruyne.
Mecz rozpoczął się z nadzieją dla gospodarzy. Już w trzeciej minucie Wolfsburg objął prowadzenie za sprawą Dzenana Pejcinovicia, który wykończył płynną akcję asystowaną przez Adama Daghima. Wczesny gol dał drużynie z Dolnej Saksonii kluczową przewagę w dwumeczu po bezbramkowym pierwszym spotkaniu. Jednak impet zniknął niemal natychmiast, gdy duński obrońca Joakim Maehle otrzymał dwie żółte kartki w ciągu trzech minut – najpierw za faul w 11. minucie, a potem w 14. – pozostawiając Wolfsburg z dziesięcioma zawodnikami na ponad 75 minut. Podwójne upomnienie było momentem szaleństwa, który zmienił dynamikę całego dwumeczu.
W osłabieniu Wolfsburg początkowo bronił prowadzenia, ale Paderborn, korzystając z przewagi liczebnej, stopniowo zwiększał presję. Wyrównanie padło w 38. minucie z rzutu rożnego. Filip Bilbija wyskoczył najwyżej i mocno uderzył głową po dłuższym wrzucie z autu, pokonując bramkarza Kamila Grabarę. Przy wyrównanym wyniku dwumeczu i Paderborn, który poczuł krew, Wolfsburg przez długie fragmenty meczu był zepchnięty do defensywy, desperacko trzymając się swojego statusu w najwyższej klasie rozgrywkowej w drugiej połowie.
Ponieważ żadna ze stron nie zdołała strzelić gola w podstawowym czasie gry, mecz przeszedł do dogrywki. Nogom Wolfsburga zaczęło brakować sił, a odporność, która trwała przez większą część spotkania, w końcu pękła. W 99. minucie dośrodkowanie z lewej strony znalazło Laurina Curdę całkowicie niepilnowanego w polu karnym, a zawodnik Paderborn spokojnie umieścił piłkę w siatce, wywołując szaloną radość wśród przyjezdnych kibiców. Wolfsburg, pozbawiony energii i pomysłów, nie zdołał odpowiedzieć, a końcowy gwizdek potwierdził najgorsze obawy.
Degradacja niesie ze sobą poważne konsekwencje dla Wolfsburga. Finansowo spadek oznacza znaczną utratę przychodów z transmisji i prawdopodobne odejście kluczowych zawodników. Christian Eriksen i Lovro Majer – żaden z nich nie mógł zapobiec katastrofie – stoją przed niepewną przyszłością. Majer nie znalazł się nawet w kadrze meczowej, bezradnie obserwując z boku. Eriksen, który rozpoczął mecz, nie był w stanie narzucić swojej jakości w drużynie zmuszonej do bronienia się przez większość spotkania. Dla klubu wspieranego przez Volkswagena zejście do drugiej ligi będzie wymagać gruntownej przebudowy kadry i postawi pytania o ambicje i zarządzanie.
Degradacja Wolfsburga kończy historyczny okres w Bundeslidze, który rozpoczął się od awansu w 1997 roku. Przez te 27 lat klub przeżywał wzloty, w tym niesamowite mistrzostwo w sezonie 2008-09 pod wodzą Felixa Magatha, triumfy w DFB-Pokal i regularne kwalifikacje do europejskich pucharów. Jednak ostatnie sezony charakteryzowały się niestabilnością, zmianami trenerów i stopniowym spadkiem, a 12. miejsce w zeszłym sezonie dało fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Problemy tego sezonu w końcu dały o sobie znać, kulminując w barażu, który obnażył głęboko zakorzenione wady.
Kluczowym momentem dwumeczu – i być może całego sezonu Wolfsburga – było wykluczenie Maehle. Doświadczony reprezentant, zazwyczaj niezawodny, stracił panowanie nad sobą w najgorszym możliwym momencie. Jego pierwszej żółtej kartki za spóźniony faul można było uniknąć; druga, kilka minut później, była lekkomyślna i postawiła kolegów z drużyny przed trudnym zadaniem. W tak ważnym meczu dyscyplina jest kluczowa, a błąd Maehle nie tylko pozbawił drużynę liczebnej równości, ale także dodał wiary w atak Paderborn.
Dla Paderborn zwycięstwo oznacza bajkowy powrót do Bundesligi po czteroletniej przerwie. Klub ostatnio występował w najwyższej lidze w sezonie 2019-20, a ich droga powrotna opierała się na rozsądnym zarządzaniu i zgraniu zespołowym. Trener Dieter Hecking – ironicznie były szkoleniowiec Wolfsburga – opracował taktykę, która wykorzystała przestrzeń pozostawioną przez osłabioną drużynę i ostatecznie przetrwała przeciwnika z wyższej ligi. Ich awans jest przypomnieniem o zdolności piłki nożnej do szybkich zmian fortuny.
Nieobecność Lovro Majera w kadrze była znaczącym ciosem dla Wolfsburga. Chorwacki rozgrywający, który był jednym z niewielu jasnych punktów w trudnym sezonie, został wykluczony z powodu nieokreślonego problemu, pozbawiając drużynę bardzo potrzebnej kreatywności. Bez niego ciężar ofensywny spadł na Eriksena i niedoświadczonego Pejcinovicia. Eriksen, gracz najwyższej klasy, musiał cofać się, aby pomóc w odpieraniu ataków Paderborn, co ograniczyło jego wpływ w ofensywie. Brak głębi składu okazał się zgubny.
Patrząc w przyszłość, Wolfsburg musi teraz zmierzyć się z surową rzeczywistością 2. Bundesligi. Druga liga jest znana z wysokiego poziomu rywalizacji i fizyczności, stanowiąc prawdziwe wyzwanie dla natychmiastowego powrotu. Klub będzie musiał zdecydować, czy zaufać nowemu projektowi, czy dokonać radykalnych zmian. Die Wölfe mają infrastrukturę i wsparcie finansowe, aby wrócić, ale historia zna przypadki upadłych gigantów, którzy mieli trudności z odzyskaniem miejsca. Nadchodzące tygodnie będą kluczowe dla planowania odbudowy, która przywróci dumę i status w najwyższej lidze.
Dla Paderborn uroczystości wkrótce ustąpią miejsca przygotowaniom do życia wśród niemieckiej elity. Przy ograniczonych zasobach utrzymanie się będzie wymagać przemyślanych wzmocnień i kontynuacji walecznego ducha pokazanego w barażu. Tej nocy liczyło się jednak tylko to, że wykorzystali swoją szansę, gdy nadeszła, karząc samobójcze błędy Wolfsburga.
Na podstawie raportów L'Equipe.