27-letni pobyt VfL Wolfsburg w niemieckiej ekstraklasie dobiegł bolesnego końca w poniedziałek, kiedy przegrali 2-1 z SC Paderborn 07 w drugim meczu barażowym o utrzymanie w Bundeslidze na Benteler-Arena. Porażka potwierdziła degradację klubu do 2. Bundesligi, losu, który wydawał się nie do pomyślenia dla drużyny mającej w składzie duńskiego rozgrywającego Christiana Eriksena.
Wolfsburg, który zdobył mistrzostwo Bundesligi w 2009 roku i był stałym bywalcem najwyższej ligi od 1997, przystąpił do baraży w rozsypce. Zajmując 16. miejsce po burzliwym sezonie pełnym zmian trenerów i nierównych występów, Wilki miały rozprawić się z Paderborn, które zajęło trzecie miejsce w drugiej lidze. Zamiast tego zostali przyćmieni przez dwa mecze, a decydujący cios padł na terenie przeciwnika.
Nie można przecenić znaczenia tej degradacji dla klubu, który konsekwentnie operował jednym z najwyższych budżetów płacowych w niemieckiej piłce. Spadek do 2. Bundesligi spowoduje dramatyczne zmniejszenie przychodów komercyjnych i telewizyjnych, wymuszając natychmiastową przebudowę składu. Gwiazdy, w tym Eriksen, prawdopodobnie odejdą, pozostawiając klub do odbudowy od podstaw.
Poniedziałkowy mecz był mikrokosmosem sezonu Wolfsburga – drużyna posiadająca piłkę, ale pozbawiona skuteczności, pogrążona przez błędy defensywne i walecznego rywala. Paderborn, dopingowany przez głośny tłum, szybko przejął inicjatywę, zdobywając bramkę z rzutu wolnego, szokując gości. Choć Wolfsburg wyrównał dzięki błyskowi klasy Eriksena, ich słabości znów dały o sobie znać, gdy szybki kontratak przywrócił prowadzenie gospodarzom. Nie było odwrotu.
Presja na Eriksenie, sprowadzonym w głośnym transferze do wzmocnienia środka pola, była ogromna. Jednak nawet jego kreatywność nie mogła zamaskować głębszych systemowych wad – dziurawej obrony, która traciła gole w alarmującym tempie, i bezzębnego ataku, który nie wykorzystywał okazji. Liczby rysowały ponury obraz: Wolfsburg nie wygrał meczu ligowego od ponad dwóch miesięcy przed barażem, a ta forma utrzymała się w najważniejszym momencie.
W zimnym świetle degradacji pojawia się pytanie o przyszłość. Konsekwencje finansowe będą ogromne. Analitycy branżowi szacują deficyt ponad 30 milionów euro rocznych przychodów, pogłębiony utratą udziału w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, co wydawało się tak rutynowe w ostatnich latach. Sponsorzy będą renegocjować lub zrywać umowy, a kibice, przyzwyczajeni do piłki Bundesligi i europejskich wieczorów, staną w obliczu twardej rzeczywistości wyjazdów na mniejsze stadiony.
Tymczasem Paderborn świętuje powrót do elity po prawie idealnym sezonie. Ich awans to bajkowy wzlot, pokazujący głębię niemieckiej piramidy piłkarskiej. Dla Wolfsburga jest to przestroga: żaden klub nie jest zbyt wielki, by upaść. Władze klubu muszą teraz wdrożyć spójną strategię szybkiego powrotu, podobnie jak Schalke i Hamburg przed nimi – zespoły, które przekonały się, jak trudna jest wspinaczka z powrotem.
Kiedy rozległ się końcowy gwizdek, przygnębieni piłkarze Wolfsburga opadli na murawę. To nie była tylko utrata ligi, ale cios w tożsamość klubu. Ze szczytów zdobycia Bundesligi pod wodzą Feliksa Magatha do tego dołka, łuk spadku jest stromy. Droga przed nimi wystawi na próbę determinację wszystkich związanych z instytucją wspieraną przez Volkswagena.
Na podstawie raportów ESPN.