Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Angielska pasja Luisa Enrique: Co Oznacza dla PSG

AFC Champions League EliteLiverpoolSporting GijonReal SociedadReal MadridArsenalEvertonCelticDerbyParis Saint-GermainBarcelonaAnglia

Incognito wyprawy Luisa Enrique na Anfield i Celtic Park ujawniają jego głęboką miłość do angielskiego futbolu. Ta pasja może ukształtować strategię PSG w

Luis Enrique zawsze był swego rodzaju paradoksem. Kariera w całości wykuta w hiszpańskiej La Liga – od Sportingu Gijón przez Real Madryt, a przede wszystkim Barcelonę – Asturyjczyk był oddanym uczniem filozofii Blaugrany. Jednak pod powierzchnią tiki-taki biło zupełnie inne futbolowe serce. Dożywotnia fascynacja Enriquego angielskim futbolem, a szerzej brytyjską grą, ukształtowała jego charakter i teraz może wpłynąć na kampanię Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów.

Dla wielu wydaje się to sprzeczne z intuicją. Enrique, trener słynący z przywiązania do gry pozycyjnej i posiadania piłki, wydaje się mało prawdopodobnym anglofilem. Ale jego miłość nie dotyczy stylu – chodzi o surową, nieprzefiltrowaną emocję, która definiuje sport po drugiej stronie kanału La Manche. "Odwaga, mentalność walki do końca, bez wahania włożenie nogi w drybling" – wyjaśnił bliski współpracownik w L'Équipe. "Angielski futbol dokładnie odpowiada jego cechom i charakterowi." Hiszpańska północ – Gijón, Bilbao, San Sebastián – rodzi buntowniczego, walecznego ducha, a Enrique go uosabia.

Ta pasja poprowadziła go, wkrótce po zawieszeniu butów w połowie lat 2000., do pielgrzymki. Incognito, z naciągniętym kapturem, wkradł się na Kop na Anfield podczas derbów Merseyside. Tam, wśród żarliwych kibiców Liverpoolu, został rozpoznany przez zaskoczonego fana. "Nie pamiętam, który to był mecz" – opowiadał później Enrique – "ale chciałem przeżyć to jako kibic, na jednym z najlepszych stadionów świata." To samo zrobił na Celtic Park podczas wieczoru Ligi Mistrzów, ginąc w murze dźwięku, gdy fani śpiewali "You'll Never Walk Alone". Jako zawodnik był zafascynowany atmosferą Premier League i tęsknił za doświadczeniem, które nigdy się nie ziściło.

Fascynacja Enriquego przejawiała się także na boisku. Rozkoszował się starciami z brytyjskimi klubami, strzelając gole Arsenalowi zarówno w remisie 1:1 na Camp Nou, jak i w zwycięstwie 4:2 na Wembley w 1999 roku. Jego karierę naznaczyły dwie brytyjskie postaci futbolowe, które pozostawiły trwały ślad. Kevin Moran, doświadczony irlandzki obrońca, dzielił pokój z młodym Enrique w Sportingu Gijón i okazał mu życzliwość, której Hiszpan nigdy nie zapomniał. Później, w Barcelonie, dżentelmeńskie maniery i ludzki styl zarządzania Sir Bobby'ego Robsona zrobiły na nim ogromne wrażenie w sezonie 1996/97.

Gdy Enrique przeszedł do trenowania, jego anglofilia tylko się nasiliła. Skrupulatnie przygotowywał się do przyszłości w Anglii, słuchając brytyjskich podcastów piłkarskich, aby wyostrzyć umiejętności językowe i pogłębić wiedzę o ligach. Wiosną 2023 roku otwarcie przyznał: "Śledzę angielski futbol dużo bardziej niż hiszpański." Było to nieukrywane "przyjdź i weź mnie", sugerujące ambicję sprawdzenia się na angielskiej ziemi.

Teraz, jako główny trener PSG, angielskie skłonności Enriquego nabierają nowego znaczenia. Rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z Liverpoolem – który PSG wygrało 2:0 w dwumeczu – był czymś więcej niż bitwą taktyczną; był spotkaniem dwóch kultur piłkarskich. Enrique's intymne zrozumienie emocjonalnych rytmów angielskiej gry, jej nacisku na intensywność i odwagę, prawdopodobnie wpłynęło na jego podejście. Wiedział, co Anfield może wyczarować, bo czuł to z trybun.

Dla PSG, klubu nieustannie poszukującego upragnionego tytułu Ligi Mistrzów, powinowactwo Enriquego do ognia rywalizacji Premier League może być niedocenianym atutem. Jego drużyny odzwierciedlają hart ducha, który podziwia: nieustanny pressing, fizyczne zaangażowanie i odmowę bycia zastraszonym. W starciu z Liverpoolem jego zespół wykazał stalową odporność, która nosiła znamiona klasycznego angielskiego występu – tyle że przepuszczonego przez katalońskie ramy posiadania piłki.

Pozostaje pytanie: czy Enrique kiedykolwiek poprowadzi zespół w Premier League? Jego przygotowania sugerują, że kiedyś może do tego dojść. Jednak na razie jego zadaniem jest wykorzystanie brytyjskiego ducha w drogocennej kadrze PSG. W rozgrywkach, gdzie marginesy są cienkie, trener, który naprawdę kocha chaos deszczowej nocy w Stoke – czy hymny Anfield – może mieć przewagę, gdy presja sięga zenitu.

Podróż Enriquego od rozmarzonego widza do taktyka Ligi Mistrzów podkreśla prostą prawdę: emocjonalne centrum futbolu wykracza poza filozofie. Jego anglofilskie serce, niegdyś ukryty dziwactwo, teraz bije w centrum europejskich ambicji PSG. Gdy paryżanie maszerują głębiej w rozgrywkach, podwójna tożsamość Enriquego – hiszpański technik z angielską duszą – może być czynnikiem X, który w końcu dostarczy trofeum do Miasta Światła.

Na podstawie doniesień L'Equipe.