Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Arfield wyklucza rolę menedżera Livingston: 'Siwe włosy'

PremiershipDundee vs LivingstonLivingstonDundeeFalkirkAnderlechtKanadaNottingham ForestGetafeIFK GöteborgNewcastleNewcastle Jets

Scott Arfield (37 lat) poprowadzi Livingston w trzech ostatnich meczach Premiership, ale twierdzi, że nie będzie się ubiegał o stałą posadę menedżera

Scott Arfield stanowczo oświadczył, że nie będzie kandydował na stałe stanowisko menedżera Livingston, mimo że przygotowuje się do objęcia drużyny w trzech ostatnich meczach sezonu Scottish Premiership. Doświadczony 37-letni pomocnik poprowadzi zespół, począwszy od wyjazdowego meczu z Dundee na Dens Park w sobotę.

Tymczasowe powołanie Arfielda następuje po znaczących wstrząsach w zdegradowanym klubie. Jego poprzednik, Marvin Bartley, wraz z asystentem Neilem Hastingsem, złożyli rezygnację w czwartek po tym, jak poinformowano ich, że będą musieli ponownie ubiegać się o swoje stanowiska. Ta decyzja hierarchii klubowej pozostawiła próżnię przywódczą, którą Arfield, jako najbardziej doświadczony zawodnik w kadrze, został poproszony o wypełnienie tymczasowo.

Zapytany o swoje długoterminowe ambicje, Arfield był jak zwykle szczery i humorystyczny. „Powiem ci 17 maja” – powiedział, nawiązując do daty ich ostatniego meczu. „Jeśli dostanę trochę siwych włosów, to nie jestem zainteresowany, ale jeśli to będą trzy zwycięstwa, a mieliśmy tylko dwa zwycięstwa w całym sezonie, nigdy nie wiadomo, nigdy nie wiadomo”. Ten komentarz podkreśla ogromną presję i trudność roli menedżera, wyzwanie, na które nie jest jeszcze gotowy na stałe.

Kontekst sezonu Livingston jest kluczowy dla zrozumienia tej zmiany menedżerskiej. Klub został zdegradowany z Premiership, los przypieczętowany po trudnej kampanii. Długoletni szef David Martindale, który poprzedniego sezonu poprowadził ich z powrotem do najwyższej ligi przez baraże, przeniósł się w lutym na stanowisko dyrektora sportowego. Bartley został następnie awansowany z asystenta na menedżera, ale osiągnął tylko jedno zwycięstwo i sześć remisów w 11 meczach, co ostatecznie doprowadziło do jego rezygnacji zamiast ponownego ubiegania się o stanowisko.

Niechęć Arfielda do ubiegania się o pracę wiąże się również z jego przekonaniem, że wciąż ma przyszłość jako zawodnik. „Nie rzuciłbym swojego nazwiska. Oni mogą rzucić moje nazwisko, ale ja bym tego nie zrobił. Nadal czuję, że mam wiele do zaoferowania jako gracz” – wyjaśnił. To podkreśla powszechny dylemat weteranów piłkarskich rozważających przejście do coachingu – chęć dalszej gry w kontraście do wszechogarniającej natury zarządzania.

Co więcej, Arfield stanowczo stwierdził, że rola grającego menedżera, model czasami stosowany w niższych ligach, nie jest realnym rozwiązaniem. Posłużył się własnym doświadczeniem w Falkirk, aby to zilustrować, przypominając, jak menedżer John Hughes, który również grał, całkowicie skupiał się na meczu i nie był w stanie podejmować obiektywnych decyzji z boku. „Jesteś menedżerem, ale myślę, że ktoś musi podejmować decyzje, bo nie możesz tego zobaczyć” – zauważył Arfield, dodając, że wynikające z tego kłótnie między Hughesem a jego asystentem były źródłem wielkiej rozrywki dla młodych zawodników.

Dla Livingston ten tymczasowy okres to kwestia stabilizacji i godnego dokończenia rozczarowującego sezonu. Rolą Arfielda jest zapewnienie doświadczonego przywództwa w trzech ostatnich meczach, począwszy od spotkania z Dundee. Zarząd klubu będzie miał wówczas lato na przeprowadzenie dokładnych poszukiwań nowego stałego menedżera, decyzja ta będzie kluczowa dla ich ambicji, aby natychmiast wrócić z Championship.

Sytuacja w Livingston to mikrokosmos brutalnych realiów zarządzania piłką nożną. Szybkie przejście od długiej kadencji Martindale'a do krótkiego epizodu Bartleya, a teraz do tymczasowej roli Arfielda, pokazuje, jak szybko mogą się zmienić losy. Pragmatyczne i nieco zmęczone przyjęcie przez Arfielda wyzwania „płyń albo uton” odzwierciedla nastawienie gracza, który widział już wszystko, ale który zna także swoje własne ograniczenia i pragnienia dotyczące następnego rozdziału swojej kariery.

Na podstawie raportów BBC Sport.