Dążenie Arsenalu do chwały w Lidze Mistrzów zakończyło się rozczarowaniem, gdy przegrali z Paris Saint-Germain po rzutach karnych po napiętym remisie 1-1 w finale w Budapeszcie w sobotę. Kanonierzy, którzy grali w swoim drugim finale europejskiego pucharu po 17-letniej przerwie od 2006 roku, wydawali się gotowi wyryć swoje nazwisko na trofeum, gdy objęli prowadzenie w pierwszej połowie, ale odporność PSG sprawiła, że wyrównali mecz i ostatecznie triumfowali 4-3 w serii rzutów karnych.
Pod czujnym okiem Mikela Artety Arsenal rozpoczął z zamiarem i pokazał, dlaczego przebył męczącą drogę do finału. Ich wczesny gol, kliniczne wykończenie po płynnej akcji ofensywnej, wywołał fale hałasu w stolicy Węgier. Jednak w miarę upływu meczu jakość PSG zaczęła się ujawniać, a francuscy mistrzowie wyrównali uderzeniem o doskonałej jakości, pozostawiając starcie doskonale wyważone w końcowych fazach.
Druga połowa zamieniła się w ostrożną partię szachów, w której obie strony obawiały się decydującego ciosu. Dogrywka okazała się równie zachowawcza, z zmęczonymi nogami i umysłami po długim sezonie. Nic dziwnego, że finał miał być rozstrzygnięty z 11 metrów.
W serii rzutów karnych napięcie wzrosło. Arsenal i PSG wymieniały się udanymi konwersjami, ale chybienie kluczowej postaci w czerwono-białych barwach okazało się decydujące. Strzelcy PSG wykazali się lodowatą krwią, aby przypieczętować zwycięstwo, wywołując dzikie celebracje wśród swoich fanów i pozostawiając zawodników Arsenalu przybitych na murawie.
Ten wynik umacnia status Arsenalu jako wiecznych prawie-zwycięzców w elitarnej europejskiej rywalizacji. Porażka w finale w 2006 roku z Barceloną w Paryżu wciąż prześladuje zbiorową pamięć klubu, a to ostatnie niepowodzenie otwiera stare rany. Dla Artety, który przekształcił klub na arenie krajowej, poszukiwanie kontynentalnej korony pozostaje nieuchwytne.
Teraz uwaga przenosi się na indywidualne występy. Zgodnie z tradycją, masz możliwość oceny każdego zawodnika Arsenalu. Od bramkarza po napastników, każdy wkład — lub jego brak — jest pod lupą. Czy obrona była wystarczająco solidna? Czy pomoc została zdominowana? Czy napastnicy wykorzystali swoje szanse? Twoje oceny stworzą ostateczny obraz.
Kluczowe tematy dyskusji będą niewątpliwie koncentrować się na niezdolności Kanonierów do utrzymania prowadzenia. Chociaż zespół wyglądał ostro w momentach, nieudane zabicie meczu dało PSG koło ratunkowe, które chętnie wykorzystali. W szczególności walka w środku pola została zbyt łatwo oddana w drugiej połowie, pozwalając paryżanom dyktować tempo.
Pozytywnie, kilku zawodników Arsenalu może trzymać głowy wysoko. Linia obrony czasami odpierała fale nacisku PSG, a były przebłyski potencjału ofensywnego, które sugerowały świetlaną przyszłość. Jednak piłka nożna to okrutna gra, a indywidualne błędy lub chwile wahania są często karane na największej scenie.
Dla PSG to triumf stanowi decydujący rozdział w historii klubu. Z składem pełnym talentu w końcu spisali się na największej scenie, rozwiewając wszelkie wątpliwości co do swojego europejskiego rodowodu. Ich kibice będą delektować się tą chwilą przez pokolenia.
Gdy drużyna Arsenalu leci z powrotem do Londynu, rozpoczyna się dochodzenie. Jak odbiją się po tak druzgocącej porażce? Premier League i krajowe puchary mogą być wciąż w zasięgu, ale marzenie o Lidze Mistrzów znów zostało odłożone.
Nie przegap okazji, aby wyrazić swoje zdanie. Skorzystaj z interaktywnego narzędzia poniżej, aby przyznać ocenę w skali od 1 do 10 każdemu zawodnikowi Arsenalu, który wystąpił w finale. Bądź surowy, ale sprawiedliwy — to sąd opinii publicznej.
Na podstawie raportów L'Equipe.