Rhian Wilkinson i jej walijska kadra przybyli do Podgoricy w dalekich od idealnych okolicznościach, ale główna trenerka twierdzi stanowczo, że koszmar podróży nie wykolei ich kluczowej kampanii kwalifikacyjnej do Mistrzostw Świata Kobiet. Burze elektryczne zmusiły lot drużyny do zmiany kierunku na Brindisi we Włoszech, pozostawiając ich w potrzebie poszukiwania noclegu w ostatniej chwili i powodując, że Wilkinson i jej sztab spędzili bezsenną noc na lotniskowych krzesłach. Pomimo chaosu, przesłanie z obozu jest jasne: nie będzie wymówek, gdy w piątek zmierzą się z Czarnogórą.
Walijska ekipa pierwotnie miała wylądować w stolicy Czarnogóry w środę wieczorem, co dałoby im dwa pełne dni na przygotowania. Zamiast tego wylądowali niecałe 23 godziny przed rozpoczęciem meczu, co stanowi logistyczną udrękę, która wystawiłaby na próbę wytrzymałość każdej drużyny. Zawodniczki, chronione przed najgorszym, zostały wysłane do pospiesznie zarezerwowanych hoteli w Brindisi, podczas gdy sztab poniósł główny ciężar zakłóceń. Było to ostre przypomnienie, jak szybko starannie zaplanowane plany sportu elitarnego mogą się rozpaść, a jednak przywództwo Wilkinson w kryzysie zyskało uznanie jej zawodniczek.
„To oczywiście nie było proste, ale podobne rzeczy się zdarzają, a przy tak ogromnym opóźnieniu w naszych planach podróży myślę, że zostało to załatwione wyjątkowo i po prostu radzimy sobie z tym” – powiedziała Wilkinson reporterom. Szybko przeniosła zasługi na swój sztab, który pracował przez całą noc, aby zapewnić priorytet odpoczynkowi, odżywianiu i regeneracji zawodniczek. „Zawodniczki zauważyły, że sztab podczas tej podróży przeszedł samego siebie” – dodała, podkreślając bezinteresowność, która często pozostaje niezauważona.
Sama Wilkinson nie miała innego wyboru, jak spać na terminalu, co uznała za jedyną logiczną decyzję. „Jako główna trenerka to wszystko, co mogę zrobić” – powiedziała. „Jestem najmniej przydatną osobą na dzień przed meczem i dwa dni przed. Mam sztab, który będzie teraz pracował przez całą dobę, zwłaszcza zespół medyczny, aby upewnić się, że zawodniczki są gotowe do gry.” To filozofia, która podkreśla jej podejście skoncentrowane na zawodnikach, porównywane do jej udanej pracy z młodzieżowymi reprezentacjami Kanady.
Mecz z Czarnogórą to znacznie więcej niż rutynowy eliminacyjny. Ponieważ Czechy depczą im po piętach różnicą bramek, Walia wie, że mniej niż zwycięstwo może oddać inicjatywę rywalom w wyścigu o pierwsze miejsce w Grupie B1. Zwycięzcy grup zdobywają korzystniejszą ścieżkę przez skomplikowany system baraży MŚ, unikając potencjalnego wczesnego spotkania z wyżej notowaną drużyną. Dla narodu wciąż goniącego za swoim pierwszym występem w dużym turnieju stawka nie mogłaby być wyższa.
Forma Walii sugeruje, że są dobrze przygotowani, by poradzić sobie z presją. W marcu rozgromili Czarnogórę 6-1 w Llanelli, a ich siedmiomeczowa passa bez porażki – rekord dla żeńskiej drużyny – zrodziła cichą pewność siebie. Siła ofensywna zawodniczek takich jak Jess Fishlock i Sophie Ingle, w połączeniu z upartą jednostką defensywną, uczyniła ich potężną siłą na tym poziomie. Jednak nieprzewidywalny charakter życia obozowego, jak pokazuje ten epizod podróży, oznacza, że nie mogą niczego brać za pewnik.
Odmowa Wilkinson w gonieniu za różnicą bramek jest celowa. Ponieważ oczekuje się, że w piątek Czeszki również pokonają Albanię, grupa prawdopodobnie rozstrzygnie się w ostatnim dniu meczowym, kiedy Walia zmierzy się z Czechami na stadionie Cardiff City 9 czerwca. W tym scenariuszu wynik bezpośredniego spotkania staje się głównym kryterium rozstrzygającym, czyniąc różnicę bramek nieistotną, chyba że drużyny będą równe po tym kryterium. To mały, ale kluczowy szczegół taktyczny, który sugeruje, że Wilkinson już strategicznie przygotowuje się do decydującego starcia.
Brak pomocniczki Hayley Ladd z powodu kontuzji usuwa warstwę doświadczenia z kadry, ale Walia ma głębię, by to zastąpić. Spokój Ladd w środku pola był cechą ich ostatnich sukcesów, jednak pojawienie się młodszych alternatyw oferuje promyk nadziei. Wilkinson będzie musiała zmienić swój skład, ale kolektywny duch zespołu – wykuty po części przez wspólne przeciwności, takie jak ta saga podróżna – powinien im dobrze służyć.
Poza bezpośrednim wynikiem, ten epizod jest świadectwem wytrwałości wymaganej w międzynarodowej piłce nożnej kobiet, gdzie zasoby wciąż odstają od męskiej gry, a logistyczne koszmary nie są rzadkością. Szybka reakcja FAW, choć nie bezbłędna, ostatecznie sprowadziła kadrę do celu, ale incydent nieuchronnie wywoła rozmowy o strukturach wsparcia. Na razie jednak skupienie jest jednoznaczne.
Zwycięstwo w Czarnogórze przedłużyłoby passę Walii bez porażki do ośmiu meczów i stworzyłoby pojedynek o wszystko w Cardiff w przyszłym tygodniu. Dla grupy zawodniczek, które wcześniej były tak blisko osiągnięcia wielkich finałów, determinacja, by wykorzystać tę szansę, jest wyczuwalna. Spokojne przywództwo Wilkinson, nawet po nocy na podłodze lotniska, tylko wzmocniło przekonanie, że ta drużyna jest gotowa zapisać się w historii.
Na podstawie informacji BBC Sport.