Podróż Sunderlandu z dna League One, zaledwie sześć lat temu, na skraj kwalifikacji do europejskich pucharów to jedna z najbardziej fascynujących historii sezonu Premier League. The Black Cats, awansowani dopiero w zeszłym roku, zaskoczyli wszystkich i obecnie zajmują 10. miejsce z 51 punktami, a zwycięstwo w ostatnim meczu może zapewnić im miejsce w rozgrywkach kontynentalnych.
Odrodzenie zespołu zostało napędzone ambitnym letnim oknem transferowym, w którym klub wydał 180 mln euro na 13 nowych graczy. Co niezwykłe, te wydatki plasują Sunderland dopiero na 22. miejscu w Anglii pod względem kosztu kadry, co podkreśla finansowy podział w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ich dyrektor sportowy, Florent Ghisolfi, jest architektem tej strategicznej przebudowy.
"Tutaj zespół przypomina naszą społeczność," powiedział Ghisolfi w wywiadzie dla L'Equipe, podsumowując filozofię, która napędza sukces Sunderlandu. 41-letni Francuz, który opuścił AS Roma, aby dołączyć do projektu, podkreślił, że kluczem nie była tylko liczba przybyłych, ale tożsamość kolektywna, którą udało im się stworzyć. "Było 13 rekrutów, ale udało nam się wzmocnić spójność zespołu. To był jeden z kluczy do naszego sezonu," wyjaśnił.
Strategia rekrutacyjna była starannym połączeniem młodości i doświadczenia, zgodnym z wizją właściciela Kyrila Louisa-Dreyfusa i trenera Régisa Le Brisa. Pomimo napływu nowych twarzy, zachowano ciągłość: pięciu z 16 najlepszych graczy pod względem minut spędzonych na boisku było już w składzie podczas kampanii w Championship. Ten rdzeń zachował walecznego ducha klubu, jednocześnie integrując nowy talent.
Wzrost Sunderlandu jest jeszcze bardziej uderzający, gdy pomyśleć, gdzie byli w 2018 roku, marniejąc w trzecioligowym League One. Odrodzenie klubu pod rządami Louisa-Dreyfusa, który przejął go w 2021 roku, było stałe i metodyczne. Awans w zeszłym sezonie był dopiero pierwszym krokiem; teraz walczą o Europę, coś nie do pomyślenia jeszcze rok temu.
Mecz tej niedzieli daje szansę na zwieńczenie już złotego sezonu. Zwycięstwo może wynieść ich na europejskie miejsca, dopełniając transformację, która porwała wyobraźnię ich zagorzałych fanów. Stadium of Light stało się fortecą, gdzie więź między zawodnikami a społecznością jest wyczuwalna.
Roli Ghisolfiego nie można przecenić. Przeprowadził klub przez późny start okna transferowego, przekonując właściciela o potrzebie cierpliwości, a następnie zrealizował plan szanujący DNA klubu. "Ludzie myślą, że zmieniliśmy cały zespół, ale ostatecznie, jeśli spojrzeć na 16 najlepszych pod względem czasu gry, mamy pięciu zawodników, którzy byli już tutaj w Championship," zauważył.
To połączenie starego i nowego dało Sunderlandowi unikalną przewagę. Doświadczone głowy zapewniają stabilność, a młode wilki wnoszą energię i nieustraszoność. To przepis, który pozwolił im bić się ponad stan w lidze zdominowanej przez finansowych gigantów.
W miarę zbliżania się finału sezonu Sunderland stoi na krawędzi historii. Europejska przygoda nie tylko nagrodziłaby lojalnych kibiców, ale także zwiększyłaby profil i finanse klubu, kładąc podwaliny pod trwały sukces. Zakład o 180 mln euro opłacił się, a przyszłość rysuje się jaśniej niż kiedykolwiek dla The Black Cats.
Podróż od hańby League One do potencjalnych europejskich nocy w blasku świateł to dowód mądrego przywództwa i zjednoczonej wizji. Historia Sunderlandu jeszcze się nie skończyła, ale ten rozdział jest już godny zapamiętania.
Na podstawie raportów L'Equipe.