Powrót Paragwaju na mundial po 16-letniej przerwie jest świadectwem transformacyjnej mocy jasnej wizji. Kiedy Gustavo Alfaro objął drużynę w sierpniu 2024 roku, odziedziczył zespół, który stracił tożsamość, dryfując przez turnieje bez defensywnej solidności ani ofensywnej płynności. Jego diagnoza była ostra i natychmiastowa: „Paragwajskie DNA, intensywność i czyste konta. To nas zaprowadzi na mundial”. To nie była tylko retoryka; to był plan, który miał na nowo zdefiniować Albirroję.
Alfaro, argentyński trener słynący z defensywnej organizacji, zaszczepił sztywny system 4-4-2, który stał się znakiem rozpoznawczym drużyny. Tylko w meczach kwalifikacyjnych na dużych wysokościach przeciwko Ekwadorowi i Boliwii sporadycznie przechodził na pięciu obrońców, chroniąc swoich zawodników przed ekstremalnymi warunkami. Ta dyscyplina taktyczna przyniosła natychmiastowe efekty. W swoim pierwszym meczu, w podróży do Montevideo, Paragwaj wyglądał jak zupełnie inna drużyna. Ta odporność przełożyła się na historyczne zwycięstwa u siebie nad Brazylią i Argentyną, wyniki, które przekonały nawet najbardziej sceptycznych kibiców, że „nowa” Albirroja jest autentyczna.
Droga do kwalifikacji była wybrukowana twardymi wyjazdowymi występami. Ludzie Alfaro przegrali tylko raz na wyjeździe pod jego wodzą – minimalnie z Brazylią – i odnieśli bohaterskie remisy w niektórych z najbardziej wymagających środowisk kontynentu. Na wysokości 4100 metrów w Boliwii, w rozrzedzonym powietrzu Ekwadoru na 2800 metrów i w duszącej wilgotności Barranquilli przeciwko Kolumbii, Paragwaj nie ustępował. Decydujący moment nadszedł w napiętym bezbramkowym remisie u siebie z Ekwadorem, który wywołał euforię. Prezydent Santiago Peña ogłosił święto narodowe, gest podkreślający, co to osiągnięcie znaczyło dla narodu, który przez lata doświadczał rozczarowań.
Sercem tego odrodzenia jest Julio Enciso, zawodnik, którego talent graniczy z sublimitą. Znany jako „La Joya” (klejnot), podróż Enciso z skromnych początków – matka sprzątaczka, ojciec uliczny sprzedawca – do Premier League była już bajką. Oszałamiający gol godny Nagrody Puskása dla Brighton przeciwko Manchesterowi City ogłosił jego umiejętności, ale kontuzje i zmiany trenerów sprawiły, że stracił drogę. Przeprowadzka do Strasburga ożywiła jego karierę, a ku pamięci dziadka spełnia teraz życiowe marzenie. „Dedykuję mu to. Na pewno patrzy na mnie z nieba” – powiedział Enciso, uosabiając emocjonalne jądro tej drużyny.
Podczas gdy Enciso zapewnia magię, fundament zbudowany jest na nieopiewanych bohaterach. Andrés Cubas, niski pomocnik mierzący zaledwie 168 cm, jest zwornikiem. Urodzony w Argentynie i niegdyś reprezentant Argentyny U-20, Cubas obiecał swojej matce urodzonej w Paragwaju, że będzie reprezentował jej naród, jeśli dostanie szansę. Nie imponuje fizycznie, ale jego inteligencja, ustawianie się i nieustępliwa zaciekłość czynią go niezastąpionym. Wygrywa pojedynki, odzyskuje piłkę i inicjuje szybkie przejścia – cichy dyrygent, który pozwala systemowi działać.
Kolejną wschodzącą siłą jest Damián Bobadilla, 24-letni środkowy pomocnik grający teraz w São Paulo. W przeciwieństwie do swojego ojca Aldo, czczonego byłego bramkarza, Damián wybrał grę w polu, ale mówi z równym uczuciem: „Mój tata nie miał peleryny, ale latał od słupka do słupka”. Młodszy Bobadilla odziedziczył tego ducha wojownika, łącząc fizyczność ze spokojnym podejmowaniem decyzji. Jego pojawienie się w Cerro Porteño i bezproblemowa adaptacja do brazylijskiego futbolu sugerują zawodnika gotowego na światową scenę.
Kibice Paragwaju, pozbawieni mundialu od 2010 roku, spodziewani są w ogromnych ilościach mimo astronomicznych kosztów. Pakiety obejmujące bilety na wszystkie trzy mecze grupowe zaczynają się od 20 000 dolarów – oszałamiająca kwota w kraju, gdzie średnia miesięczna pensja oscyluje wokół 450 dolarów. Mimo to wierni Albirroji zamienią stadiony w Inglewood i Santa Clara w morze czerwieni, bieli i błękitu, przy akompaniamencie kultowego śpiewu: „La Albirroooo, la Albirroooo, la Albirroja, la Albirroooo!”
Tło polityczne stanowi niezwykłą warstwę. Długoletni sojusz Paragwaju ze Stanami Zjednoczonymi pozostaje silny, a prezydent Peña nazwał reelekcję Donalda Trumpa „spełnieniem marzeń”. Jednak pobieżna uwaga Trumpa, że Peña jest „młodym, przystojnym facetem”, po czym dodał „nie lubię młodych, przystojnych mężczyzn”, przypomniała o nieprzewidywalnej dynamice towarzyszącej globalnym wydarzeniom. Na boisku takie rozproszenia są nieistotne; Alfaro skupia się wyłącznie na uczynieniu Paragwaju najtrudniejszym rywalem w Grupie B.
Alfaro, znany jako „El Cazador” (Łowca) od swojej książki „Cazadores de Utopías Imposibles”, często cytuje filozoficzne mądrości. Przytacza słynną maksymę przypisywaną legendzie koszykówki Patowi Rileyowi: „Jeśli chcę zbudować ofensywny zespół, najpierw muszę popracować nad defensywną dyscypliną, inaczej wylecę”. Ta filozofia zabrała już Ekwador na mundial w 2022 roku, a teraz powtórzył on wyczyn z paragwajską drużyną, która odzwierciedla jego własną twardą osobowość. Jeśli połączą swój defensywny mur z błyskotliwością Enciso zmieniającą przebieg gry, kolejna niemożliwa utopia może być w zasięgu ręki.
Na podstawie raportów The Guardian.