Matwiej Safonow wszedł na boisko finału Ligi Mistrzów jako być może najmniej zajęty bramkarz w historii tych rozgrywek. Przez 120 minut regulaminowego czasu gry i dogrywki golkiper Paris Saint-Germain nie oddał ani jednego celnego strzału, który wymagałby interwencji. To była statystyczna anomalia jak na mecz tej rangi. Jednak gdy końcowy gwizdek ogłosił remis 1-1, wszystkie oczy zwróciły się ku zbliżającej się serii rzutów karnych. W tym momencie cichy Rosjanin stał się najważniejszym zawodnikiem na boisku.
Narracja wieczoru szybko się zmieniła. Safonow przez większość meczu był obserwatorem, patrząc, jak jego koledzy z pola walczą z Arsenalem w napiętym, taktycznym starciu. Obie strony neutralizowały się nawzajem, a czystych sytuacji było jak na lekarstwo. Dla bramkarza słynącego z refleksu brak akcji mógł być niepokojący. Ale Safonow pozostał skupiony, wiedząc, że jego szansa na wpływ na wynik w końcu nadejdzie. A gdy nadeszła, był gotowy.
Serie rzutów karnych mają wyjątkowy wymiar psychologiczny. Oddzielają opanowanych od tych, którzy się załamują. Dla Safonowa był to znajomy teren. Sześć miesięcy wcześniej, w grudniu, dał jeden z najbardziej niezwykłych indywidualnych występów w najnowszej historii. W finale Pucharu Interkontynentalnego przeciwko brazylijskiemu gigantowi Flamengo były zawodnik Krasnodaru obronił cztery rzuty karne w zwycięstwie 2-1 po remisie 1-1. Tej nocy w Katarze pięć razy wybrał właściwy kierunek i popisał się czterema znakomitymi obronami. To była lekcja mistrzowska, która natychmiast podniosła jego status w szatni PSG i ogłosiła go specjalistą od jedenastek.
Przeciwko Arsenalowi presja była jeszcze większa. To był finał Ligi Mistrzów, scena, której PSG nigdy wcześniej nie zdobyło. Katarscy właściciele klubu zainwestowali miliardy w pogoń za tym trofeum, a wcześniejsze porażki ciążyły na drużynie. Safonow jednak wydawał się nieobciążony. Gdy pierwszy strzelec Arsenalu podszedł, Rosjanin stał wyprostowany na linii, emanując spokojem. Choć szczegóły jego obron w serii pozostają niepotwierdzone w oficjalnych statystykach, zbiorowa pamięć o jego wyczynach w Pucharze Interkontynentalnym unosiła się w powietrzu. Sama reputacja zdawała się wymuszać błędy, a dwóch zawodników Arsenalu całkowicie spudłowało.
Psychologicznej wojny podczas serii rzutów karnych nie można przecenić. Napastnicy wiedzą, że muszą być doskonali przeciwko bramkarzowi z udokumentowaną umiejętnością prawidłowego odczytywania intencji. Obecność Safonowa zmusza do zastanowienia. Dane z jego poprzedniego triumfu pokazały, że ma tendencję do wczesnego skakania, ufając swoim przedmeczowym studiom. Przeciwko Flamengo każda obrona pochodziła ze skoku w odpowiednią stronę. Jego trenerzy chwalili jego skrupulatne przygotowanie – studiowanie filmów ze strzelcami rzutów karnych, notowanie wzorców i budowanie mentalnej bazy danych. To przygotowanie opłaciło się w największym wieczorze jego kariery.
Droga Safonowa do tego punktu była niekonwencjonalna. Mając 18 występów w reprezentacji Rosji, był już uznanym reprezentantem w wieku około 25 lat. Jego przeprowadzka do Paryża z Krasnodaru wzbudziła zdziwienie, ponieważ nie był postacią powszechnie znaną. Jednak jego występy w krajowych pucharach i europejskich rozgrywkach szybko pokazały jego unikalny zestaw umiejętności. Nie jest najbardziej akrobatycznym bramkarzem w grze otwartej, ale jego obecność w polu karnym jest elitarna. W erze, w której marginalne zyski definiują mistrzów, posiadanie specjalisty od rzutów karnych jest strategiczną zaletą. PSG wcześnie to dostrzegło i powierzyło mu rękawice w kluczowych meczach pucharowych.
Konsekwencje jego występu w finale Ligi Mistrzów wykraczają poza jedną noc. Dla PSG zdobycie trofeum przekształca ich tożsamość. Po latach bliskich sukcesów i dramatycznych odpadnięć to zwycięstwo potwierdza słuszność projektu. Rola Safonowa w nim zostanie uwieczniona. Nie musiał dokonać obrony podczas meczu – osobliwość, która będzie dyskutowana przez dziesięciolecia – ale jego wpływ w serii rzutów karnych był decydujący. Zwycięstwo wzmacnia również wartość dokładnej analizy przeciwnika. Każdy klub teraz zintensyfikuje poszukiwania bramkarzy o podobnych umiejętnościach w rzutach karnych.
Patrząc na szerszy krajobraz piłkarski, wzrost Safonowa może spowodować zmianę w sposobie oceny bramkarzy. Tradycyjnie statystyki takie jak obrony na mecz i czyste konta dominują w dyskursie. Jednak we współczesnej grze, gdzie piłka turniejowa często zależy od rzutów karnych, może pojawić się nowa miara: procent obronionych rzutów karnych w meczach o wysoką stawkę. Liczby Safonowa w tym względzie są znakomite. W dwóch wielkich finałach zdobył teraz dwa trofea dla PSG bezpośrednio dzięki interwencjom w rzutach karnych. To dziedzictwo, które niewielu może sobie przypisać.
Gdy po końcowym gwizdku rozpoczęła się celebracja, Safonow został otoczony przez kolegów z drużyny. Rozumieli jego cichy wkład. Podczas gdy gwiazdy pola często przejmują nagłówki, bramkarz dostarczył, gdy było to najbardziej potrzebne. Jego skromność po meczu – bagatelizowanie pochwał, przypisywanie zasług jedności zespołu – tylko powiększyła jego rosnącą legendę. Kibice PSG, którzy znosili tyle bólu, wreszcie mieli bohatera, w którego mogli wierzyć.
Dla Arsenalu porażka będzie boleć. Dorównywali PSG przez 120 minut i mogliby argumentować, że w momentach byli lepszą drużyną. Ale serie rzutów karnych są okrutne i trafili na bramkarza płynącego na fali swojej reputacji. Kibice Kanonierów będą się zastanawiać, co by było, gdyby ich strzelcy zachowali więcej zimnej krwi. Ale zimny fakt pozostaje: Safonow odegrał główną rolę w ich koszmarze.
Patrząc w przyszłość, PSG wejdzie w przyszły sezon z odnowionym poczuciem niezwyciężoności. Zdobyli Europę, a bariera psychologiczna została przełamana. Safonow, mający dopiero 27 lat, może pozostać ich specjalistą od rzutów karnych przez lata. Jego następnym celem będzie konsekwencja w regularnej grze, ale na razie zadowala się tym, że zostanie zapamiętany jako człowiek, który obronił cztery karne w jednym finale i nawiedzał wspomnienia w innym. Historia piłki nożnej pełna jest bramkarzy, którzy definiowali epoki, a Safonow być może właśnie wykuwa swoją własną, unikalną niszę.
Na podstawie doniesień L'Equipe.