Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Dlaczego umowa Clarke'a z Szkocją to hazard, który SFA

Mistrzostwa ŚwiataSzkocjaAngliaRangersDaniaHaitiAnderlechtKanadaNewcastle

Steve Clarke podpisuje umowę z Szkocją do Mistrzostw Świata 2030. SFA zobowiązuje się przed turniejem mimo wątpliwości. Dostarczył rekordowe trzy kwalifikacje

Steve Clarke związał swoją długoterminową przyszłość ze Szkocją, podpisując nowy kontrakt, który utrzyma go na stanowisku do Mistrzostw Świata 2030. Ogłoszenie Szkockiego Związku Piłki Nożnej kończy miesiące spekulacji na temat intencji 62-latka, który wcześniej w tym roku oceniał swoje szanse na pozostanie na zaledwie 25 procent. Dla dyrektora generalnego Iana Maxwella decyzja była jednak prosta: "To nasz najbardziej utytułowany trener reprezentacji w historii. Dlaczego mielibyśmy nie chcieć kogoś takiego u steru przez następne cztery lata?"

Dziedzictwo Clarke'a jest niezaprzeczalne. Odkąd objął stery w 2019 roku, poprowadził Szkocję do trzech wielkich turniejów — z rzędu Mistrzostw Europy i pierwszego występu na Mistrzostwach Świata od 28 lat. Jego 76-meczowe panowanie przyniosło 33 zwycięstwa, 16 remisów i 27 porażek, ale to w eliminacjach jego drużyna naprawdę błyszczy, z procentem zwycięstw bliskim 59. Zakończenie długiego oczekiwania narodu na miejsce na Mundialu umocniło jego status jako postaci transformacyjnej, choć podróż nie zawsze była gładka. Ból po przegranej w barażach o Mundial 2022 został zastąpiony euforią automatycznej kwalifikacji na Euro 2024, a następnie imponującą kampanią, która zapewniła miejsce w Stanach Zjednoczonych tego lata.

Pomimo tego sukcesu, czas podpisania nowej umowy budzi zdziwienie. Mając zaledwie dwa tygodnie do meczu otwarcia Szkocji z Haiti na Mundialu, SFA zdecydowało się związać Clarke'a zanim piłka zostanie kopnięta. Niektórzy twierdzą, że mądrzej byłoby poczekać do zakończenia turnieju. W końcu po Euro 2024 wielu kibiców wzywało do zmian po rozczarowującym odpadnięciu w fazie grupowej. Clarke przyznał w marcu, że jego przyszłość jest "50-50", a wspomnienie tego turnieju — gdzie Szkocja zdobyła zaledwie jeden punkt i miała trudności ze stwarzaniem okazji — wciąż jest żywe. Podobny występ tego lata mógłby zmienić czteroletnie zobowiązanie w kulę u nogi związku.

Jednak SFA nie widziało innej możliwości. Maxwell potwierdził, że nie było potrzeby przekonywania; opóźnienie wynikało wyłącznie z planowania Mistrzostw Świata. Słowa Clarke'a odzwierciedlają człowieka, który na nowo nabrał energii dzięki wyzwaniu, mówiąc o "stabilności" i potrzebie "ewolucji i wprowadzania ulepszeń" przy budowaniu "rurociągu talentów". Również zawodnicy wyrazili swoje zdanie. Seniorzy, tacy jak Scott McTominay i John McGinn, publicznie poparli swojego menedżera, podkreślając pozytywne środowisko, które stworzył. Ignorowanie takiej jedności, aby zaryzykować z niesprawdzonym kandydatem, byłoby lekkomyślne, zwłaszcza biorąc pod uwagę płytką pulę wybitnych szkockich alternatyw trenerskich.

Nowy kontrakt to w zasadzie zakład na zdolność Clarke'a do osiągnięcia sukcesu na największej scenie. Gwarantuje ciągłość aż do następnego światowego wydarzenia, ale wymaga również postępu. Rdzeń szkockiej kadry się starzeje, wielu kluczowych graczy ma ponad 50 występów i zbliża się do trzydziestki. Nadchodzi fala odejść, a Clarke będzie odpowiedzialny za zarządzanie tym przejściem przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjności. Nadzieją jest, że jego dogłębna znajomość grupy i pojawiające się taleny złagodzą cios, unikając bolesnych przebudowań, które nękały poprzednie epoki.

Opinie fanów pozostają głęboko podzielone. Niektórzy postrzegają umowę jako sprawiedliwą nagrodę za zakończenie dekad niepowodzeń, wskazując na niezaprzeczalny postęp pod okiem Clarke'a. Inni natomiast nie są przekonani do defensywnego, unikającego ryzyka stylu, który często hamował drużynę w turniejach. Narasta przekonanie, że "dotarcie tam to za mało", i tylko silny występ w Ameryce uciszy wątpiących. Jeśli Szkocja znowu odpadnie bez zwycięstwa lub wyraźnej tożsamości, szepty staną się rykiem.

Ostatecznie SFA postawiło na sprawdzonego kwalifikatora. Umiejętność Clarke'a do pokonywania długiej drogi do wielkich finałów jest niezaprzeczalna, ale jego następne wyzwanie to udowodnienie, że może zrobić więcej niż tylko do nich dotrzeć. Najbliższe cztery lata zdefiniują jego dziedzictwo: czy jest menedżerem, który uczynił Szkocję stałym bywalcem przy stole, czy tym, który trzymał ich w menu bez dania głównego? Odpowiedź zaczyna się w Bostonie.

Na podstawie doniesień BBC Sport.