W dramatycznym finale sezonu na Dens Park Dundee odwróciło losy meczu po przerwie i pokonało Aberdeen 3-2, zapewniając sobie ósme miejsce w William Hill Premiership. Dzięki temu wynikowi zespół Stevena Pressleya przeskoczył Dons w ostatnim dniu sezonu, kończąc burzliwą kampanię pozytywnym akcentem, podczas gdy Aberdeen spadło na dziewiąte miejsce – gorzka rzeczywistość dla klubu, który miał nadzieję na powrót do górnej połowy tabeli.
Gospodarze szybko zaznaczyli swoją obecność, przełamując impas już w 10. minucie. Cam Congreve, wypożyczony ze Swansea City skrzydłowy, dostarczył kuszące dośrodkowanie na dalszy słupek, a choć debiutujący bramkarz Aberdeen Nicholas Suman obronił główkę Charliego Reilly'ego, Drey Wright był czujny przy dobitce i strzelił z bliskiej odległości. Wczesny gol nagrodził odważny skład Dundee, w którym Ethan Hamilton, Congreve, Reilly, Joe Westley i Wright wszyscy wrócili po środowej porażce z Kilmarnock.
Odpowiedź Aberdeen była szybka i skuteczna po stałym fragmencie gry. Były ulubieniec Dundee, Lyall Cameron – jedna z trzech zmian w zespole gości obok Topiego Keskinena i Kjartana Kjartanssona – dośrodkował z rzutu rożnego z prawej strony, a Liam Morrison, niepilnowany, strzelił głową, pokonując Kierana O'Harę. To był pierwszy gol Morrisona dla klubu, padł on wbrew przebiegowi gry, dodając wiary zespołowi, który zaczął nerwowo.
Dons zostali zmuszeni do wczesnej zmiany w defensywie, gdy Mats Knoester upadł niebezpiecznie, próbując zapobiec pierwszemu golowi Wrighta. Obrońca został zniesiony na noszach, zastąpiony przez Nicky'ego Devlina – kontuzja, która później zostanie opisana jako poważny cios. Mimo zamieszania Aberdeen rosło w siłę w pierwszej połowie. Dundee zmarnowało złotą szansę na odzyskanie prowadzenia, gdy Fin Robertson obsłużył Congreve'a, ale skrzydłowy przestrzelił z bliskiej odległości. Ta zmarnowana okazja zemściła się w głębokim doliczonym czasie pierwszej połowy: strzał Camerona zza pola karnego został odbity wprost pod nogi Toyosiego Olusanyi, który skorzystał i umieścił piłkę w siatce, dając Aberdeen prowadzenie 2-1 w przerwie.
Dundee wyszło z szatni z większym zamiarem, ale klarowne sytuacje pozostawały rzadkością aż do 60. minuty. Congreve odpokutował za swoją wcześniejszą pomyłkę, podając Reilly'ego w sytuację sam na sam; Suman obronił pierwsze uderzenie, ale Westley zareagował najszybciej i spokojnym wykończeniem skierował piłkę do pustej bramki. Gol zdecydowanie zmienił momentum, a gdy mecz zdawał się zmierzać do remisu, Dundee zadało cios w końcówce. W 90. minucie dośrodkowanie Robertsona z rzutu rożnego z prawej strony trafiło na głowę Ryana Astleya, który potężnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce, wywołując szalone świętowanie i przypieczętowując niezwykły późny zwrot akcji.
Dla Pressleya comeback był dowodem odporności jego kadry. W wypowiedziach pomeczowych podkreślił charakter, jaki zespół pokazał, odrabiając straty z 2-1, i zaznaczył, że zajęcie ósmego miejsca stanowiło wymierny postęp po sezonie wzlotów i upadków. Były obrońca Hearts pracuje nad zaszczepieniem mentalności walki do końca, a to zwycięstwo – dopiero trzecie w ostatnich ośmiu meczach – potwierdziło te wysiłki, zapewniając wyższą lokatę od rywala dysponującego znacznie większym budżetem.
Z kolei menedżer Aberdeen, Stephen Robinson, nie przebierał w słowach w swojej ocenie. Narzekał na brak przywództwa na boisku i sugerował, że ten występ symbolizuje niedociągnięcia całej kampanii. Robinson wskazał, że Hearts był bliski zdobycia tytułu dzięki brytyjskiemu trzonowi, sugerując, że jego własny zespół nie ma rdzenia wychowanków niezbędnych do regularnej rywalizacji. Ta porażka oznacza, że Aberdeen kończy sezon z trzema przegranymi w ostatnich czterech meczach – passa, która wzmocniła apele o letnią przebudowę.
Mecz miał także wątki kontuzji i taktyki. Wczesne zejście Knoestera pogłębia problemy defensywne Aberdeen, podczas gdy debiut Sumana był mieszany – Australijczyk obronił kilka strzałów, ale przy wszystkich trzech golach był pozostawiony sam sobie. Dundee z kolei będzie postrzegać ten wynik jako potwierdzenie słuszności decyzji o postawieniu na młodzież i wypożyczonych, a Congreve i Reilly byli wpływowi. Zwycięstwo nie tylko przyniosło prestiż, ale także nieco większą część nagrody finansowej z ligi – niebagatelne wsparcie dla klubu rangi Dundee.
Patrząc poza 90 minut, wynik symbolizuje cienkie marginesy w dolnej połowie Premiership. Dundee zakończyło zaledwie punkt przed Aberdeen, które z kolei wyprzedziło o punkt St Mirren i Kilmarnock. Dla Dons przerwa letnia zapowiada znaczną rotację, podczas gdy Dundee będzie chciało wykorzystać ten moment, mając nadzieję, że trzon tego comebackowego zespołu będzie w stanie w przyszłym sezonie walczyć o miejsce w pierwszej szóstce. Późny dramat na Dens Park sprawił, że kurtyna opadła na szkocką ekstraklasę w klasycznym stylu – przypomnienie, że nawet mecze o nic mogą dostarczyć niezapomnianych chwil. Na podstawie relacji Sky Sports.