Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Hearts potępia 'hańbiące' nadużycia po wtargnięciu na

PremiershipHeart Of Midlothian vs RangersCelticSerce MidlothianRangersThe StrongestSzkocjaPoliceAnderlechtNottingham ForestAberdeen

Hearts potępia 'hańbiące' sceny po wtargnięciu na boisko na Celtic Park, gdzie doszło do nadużyć wobec piłkarzy i przerwania meczu. Klub domaga się działań ze

Końcowy gwizdek w walce o tytuł Scottish Premiership nigdy nie został zagwizdany, ale to brzydkie następstwa zwycięstwa Celticu nad Hearts, które zapewniło im tytuł, będą pamiętane znacznie dłużej niż jakiekolwiek świętowanie. Masowe wtargnięcie na boisko na Celtic Park przerodziło się w chaos, a piłkarze i sztab Hearts zostali poddani temu, co klub z Edynburga nazwał 'hańbiącym' i 'haniebnym' fizycznym i werbalnym znęcaniu się. Mecz został przerwany przed doliczonym czasem gry, rzucając cień na sezon, w którym Hearts był boleśnie blisko pierwszego mistrzostwa ligi od 1960 roku.

Hearts przyjechał do Glasgow wiedząc, że zwycięstwo zapewniłoby historyczny tytuł, podczas gdy Celtic potrzebował wygranej, aby zdobyć piąte z rzędu mistrzostwo Premiership. Gospodarze wygrali 3-1, ale kiedy Callum Osmand strzelił trzeciego gola dla Celticu głęboko w doliczonym czasie gry, stadion eksplodował. Tysiące kibiców wlało się na boisko, zanim mecz oficjalnie się zakończył, otaczając piłkarzy i tworząc groźną atmosferę, która szybko wymknęła się spod kontroli.

Gdy stewards i policja próbowali przywrócić porządek, piłkarze i sztab Hearts byli popychani, wyzywani słownie, a według późniejszego oświadczenia klubu, byli przedmiotem poważnych gróźb fizycznych. Nagrania pokazały niektóre osoby agresywnie konfrontowane, a gwizdy z trybun tylko potęgowały poczucie zagrożenia. Sędziowie, sami złapani w zamieszaniu, nie byli w stanie wznowić gry, a drużyna Hearts - chroniona przez policję - uciekła bezpośrednio z boiska, nie do szatni, ale do autokaru i pod eskortą wróciła do Edynburga.

Podróż do Tynecastle Park była ponurym kontrastem do entuzjastycznego przyjęcia, jakie czekało piłkarzy ze strony ich własnych kibiców. Pomimo bolesnego bliskiego sukcesu, fani ustawili się na ulicach, aby oklaskiwać drużynę, która zdobyła wyobraźnię świata piłkarskiego. Jednak to powitanie zostało pozbawione odpowiedniego pożegnania na boisku; piłkarze nie mieli okazji podziękować przyjezdnym kibicom na Celtic Park ani przeprowadzić obowiązków medialnych po meczu.

Godziny po chaotycznych scenach Hearts wydał mocne oświadczenie, które nie pozostawiało wątpliwości co do powagi incydentu. 'Heart of Midlothian całkowicie potępia haniebne sceny na Celtic Park dziś po południu, które po raz kolejny wprawiły w zakłopotanie szkocką piłkę nożną' – brzmiało. Klub potwierdził, że bada 'doniesienia o poważnym fizycznym i werbalnym znęcaniu się nad naszymi zawodnikami i sztabem, zarówno na boisku, jak i poza nim' oraz nawiązał dialog z Police Scotland. Oświadczenie podkreśliło, że w 'groźnej i przerażającej atmosferze' natychmiastowe opuszczenie było jedyną odpowiedzialną czynnością.

Klub wyraził również oczekiwanie 'najsilniejszych możliwych działań' ze strony organów zarządzających piłką nożną, ujmując sprawę w kontekście bezpieczeństwa zawodników i 'integralności gry'. Żądanie Hearts dotyczące znaczących sankcji podkreśliło przekonanie, że przekroczona została granica znacznie wykraczająca poza zwykłą euforię świętowania tytułu. Oświadczenie oddało hołd menedżerowi Derekowi McInnesowi i drużynie, która 'zrobiła klub dumny', podkreślając, że nikt z nich nie zasłużył na tak przerażające zakończenie niezwykłej kampanii.

W momencie interwencji Hearts ani Celtic, ani Scottish Professional Football League nie wydali żadnego publicznego komentarza na temat wtargnięcia. Kapitan Celticu Callum McGregor został zacytowany, jak bagatelizował inwazję, podczas gdy menedżer Martin O'Neill początkowo twierdził, że nie wiedział o żadnym konkretnym atakowaniu przeciwników. 'Nie powołuję się na Piątą Poprawkę, nie wiem ostatecznie, ale jeśli niektórzy zawodnicy Hearts zostali zaatakowani, to po prostu nie jest w porządku' – powiedział O'Neill, dodając, że sam próbował zepchnąć kibiców z boiska.

Relacja O'Neilla ujawniła również zamieszanie co do tego, czy mecz wciąż trwał. Wyjaśnił, że czwarty sędzia wskazał, że pozostała jeszcze minuta do gry, ale kiedy menedżer Hearts McInnes uścisnął mu dłoń i złożył gratulacje, szef Celticu uznał, że mecz się zakończył. To proceduralne nieporozumienie tylko pogłębiło poczucie procesu, który całkowicie się załamał, a dobro zawodników było traktowane jako dodatek w chaosie.

Dla szkockiej piłki nożnej ten epizod przywołuje niewygodne pytania dotyczące zarządzania tłumem i kultury wtargnięć na boisko, szczególnie na mecze o wysoką stawkę. Chociaż SPFL ma wytyczne, niezdolność do powstrzymania tysięcy przed wtargnięciem na boisko – i późniejsze nadużycia – budzi poważne wątpliwości co do egzekwowania. Perspektywa sankcji, czy to finansowych, czy zamknięcia stadionów, będzie rozważana w kontekście potrzeby odstraszania przyszłych incydentów bez karania praworządnej większości.

Narracja nocy była ostatecznie okrutna dla Hearts, których walka o tytuł wzbudziła romantyczne wyobrażenia o mistrzu spoza Old Firm. Żaden klub poza Celtikiem i Rangers nie podniósł trofeum szkockiej najwyższej ligi od Aberdeen w 1985 roku, a pogoń Hearts, prowadzona przez McInnesa, wniosła świeżość, której liga często pragnęła. To, że taka bajka została zatruta przez przerażające sceny na stadionie mistrza, jest gorzką pigułką do przełknięcia dla sportu.

W miarę trwania dochodzeń i gromadzenia dowodów przez Police Scotland, debata przeniesie się na kwestię odpowiedzialności. Dla Hearts bezpośrednim priorytetem jest dobro zawodników i sztabu, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie. Ich żądanie działań nie dotyczy tylko kary, ale zapewnienia, że żadna drużyna nie doświadczy tak traumatycznego zakończenia sezonu ponownie. Finał Scottish Premiership mógł ukoronować mistrza, ale także ujawnił podatność, której władze nie mogą dłużej ignorować.

Na podstawie raportów z The Guardian.