Napięcie osiągnęło punkt wrzenia na kilka godzin przed Derby della Mole, gdy doszło do gwałtownych starć między ultrasami Torino i Juventusu w pobliżu Stadio Olimpico Grande Torino. Grupy z obu stron, w tym frakcje Tradizione i Drughi Juventusu, próbowały skonfrontować się w pobliżu curvy Maratona i wzdłuż via Filadelfia. Sytuacja szybko eskalowała, gdy w stronę policji poleciały butelki, kamienie i race, co zmusiło siły porządkowe do użycia gazu łzawiącego w celu rozproszenia tłumu.
W chaosie 45-letni kibic Juventusu doznał poważnego urazu głowy. Wstępne raporty wskazują, że został uderzony pojemnikiem z gazem łzawiącym podczas zamieszania i w stanie krytycznym przewieziono go do szpitala Mauriziano, a następnie przeniesiono do centrum urazowego CTO. Źródła medyczne potwierdziły później, że stan kibica nie zagrażał życiu, ale incydent spotęgował już i tak napiętą atmosferę wokół meczu.
Przemoc nie ograniczyła się do pojedynczych potyczek. Według relacji świadków i oświadczeń policji, kilka osób zostało zatrzymanych przez Digos, a kilku funkcjonariuszy odniosło obrażenia. Pomimo użycia gazu łzawiącego i ustawienia kordonów, ultras pozostawali nieugięci, a okrzyki i prowokacje trwały nawet gdy władze próbowały odzyskać kontrolę.
Wewnątrz stadionu nastrój wśród kibiców Juventusu zmienił się dramatycznie, gdy rozeszła się wieść o rannym supporterze. Znaczna część przyjezdnych Bianconerich opuściła wyznaczony sektor gości, wlewając się zamiast tego na obszar anty-stadionu i gromadząc się pod curvy. Ich przesłanie było jasne i natychmiastowe: chcieli zawieszenia meczu. Rozległy się okrzyki „Non giocate la partita, sospendetela” („Nie grajcie meczu, zawieście go”), odzwierciedlające surowe emocje i gniew wobec zarówno przeciwnych ultras, jak i postrzeganej porażki środków bezpieczeństwa.
Wśród tego zamieszania pomocnik Juventusu Manuel Locatelli podjął niezwykły krok. W towarzystwie ochrony klubu opuścił boisko i podszedł do ultras, aby osobiście z nimi porozmawiać. Gest ten, przypominający podobne momenty, gdy piłkarze działają jako mediatorzy, podkreślił wagę incydentu i siłę nastrojów fanów. Wkrótce potem obie drużyny wycofały się do swoich szatni, pozostawiając mecz w zawieszeniu.
Derby della Mole, od dawna uważane za jeden z najbardziej zaciekłych rywalizacji we włoskim futbolu, ma historię nadszarpniętą przemocą kibiców. Ten najnowszy epizod dodaje niepokojący rozdział do tej narracji. Podczas gdy rywalizacja na boisku często zajmuje centralne miejsce, działania mniejszości ultras ponownie grożą przyćmieniem samego sportu. Żądanie przerwania gry jest jaskrawym przypomnieniem, jak niezadowolenie kibiców może bezpośrednio wpływać na decyzje dotyczące protokołów meczowych.
Poza bezpośrednimi konsekwencjami, incydent rodzi poważne pytania o bezpieczeństwo na meczach wysokiego ryzyka. Władze prawdopodobnie przeanalizują błędy wywiadowcze, które pozwoliły ultrasom zbliżyć się do konfrontacji. Użycie gazu łzawiącego w pobliżu tłumów – choć często konieczne – może prowadzić do niezamierzonych ofiar, czego dowodem jest ranny kibic. Dla Serie A i włoskiego zarządu piłkarskiego jest to studium przypadku w ciągłej walce o równowagę między żarliwym wsparciem a bezpieczeństwem publicznym.
Pojawienie się Locatellego przed curvy było potężnym momentem, symbolizującym zarówno empatię piłkarzy, jak i niewygodną rzeczywistość, że futboliści czasami muszą działać jako bufor między władzami a wściekłymi kibicami. Jego gotowość do bezpośredniego zaangażowania mogła rozładować część napięcia, ale podstawowe problemy pozostają nierozwiązane. Sam mecz, jeśli dojdzie do skutku, odbędzie się teraz w cieniu niepewności i powagi.
W miarę trwania śledztwa w sprawie tego, jak dokładnie kibic został ranny i czy nastąpią dalsze aresztowania, skutki tej przedderbowej przemocy z pewnością odbiją się echem poza boiskiem. Rozważane są możliwe sankcje, w tym zamknięcie niektórych sektorów stadionu lub grzywny dla obu klubów. Na razie uwaga przesuwa się z taktyki i trzech punktów na zdrowie kibica oraz szersze przesłanie tych, którzy żądają przerwania gry.
Na podstawie raportów z Tuttosport.