Xxgwise
PremiumZaloguj
Wiadomości

Kryzys Realu Madryt: Zero Hiszpanów w kadrze na MŚ

Mistrzostwa ŚwiataCrystal Palace vs ArsenalHiszpaniaCrystal PalaceArsenalReal MadridZielone PrzylądekParagwajLesothoPartizan BelgradUniwersytet CraiovaBayern MonachiumArabia SaudyjskaBarcelonaCapitalAnderlecht

Kadra Hiszpanii na MŚ po raz pierwszy pomija piłkarzy Realu Madryt; De la Fuente wybiera kontuzjowanych gwiazdorów zamiast opcji z Madrytu.

W uderzającym odzwierciedleniu obecnego kryzysu Realu Madryt, selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente ogłosił kadrę na Mistrzostwa Świata 2025, w której nie ma żadnego piłkarza 15-krotnych mistrzów Europy. Ogłoszenie w poniedziałek oznacza pierwszy raz w historii MŚ, że reprezentacja Hiszpanii pojedzie na turniej bez ani jednego przedstawiciela Realu Madryt, zadając kolejny symboliczny cios totemicznej instytucji prezydenta Florentino Péreza.

Chociaż Hiszpania już na Euro 2020 nie miała Madrileen, to pominięcie w MŚ boli bardziej, biorąc pod uwagę historyczną rolę klubu jako dostawcy kręgosłupa La Roja. De la Fuente był jednak nieugięty. "Nie patrzę na klub, z którego pochodzi piłkarz, tylko na to, czy ma umiejętność gry z nami" – powiedział dziennikarzom. "Nie zwracam uwagi na to, czy są z jednego zespołu, czy z innego; nie mam takiej lokalnej i stronniczej mentalności, jaką może mieć kibic."

Statystycznie trudno znaleźć błąd w stanowisku trenera. W tym sezonie tylko trzech z 16 najczęściej wykorzystywanych piłkarzy Realu Madryt miało hiszpańskie paszporty: Álvaro Carreras, Dean Huijsen i Raúl Asencio. Wymownie w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium (porażka 3-4 15 kwietnia) menedżer Álvaro Arbeloa wystawił wyjściową jedenastkę złożoną wyłącznie z obcokrajowców. Ten mecz może być postrzegany jako symboliczny punkt niski annus horribilis dla obozu Madrytu.

Tylko środkowy obrońca Dean Huijsen wydawał się w ostatnich tygodniach poważnym kandydatem do reprezentacji, ale nawet on został ostatecznie pominięty w formacji defensywnej, która zamiast niego obejmuje niepowołanego wcześniej Marca Pubilla. Młodzi piłkarze, tacy jak Thiago Pitarch (18), zostali wyparci przez emerging talenty pomocników Barcelony, podczas gdy napastnik Gonzalo García (22) został umieszczony w grupie rezerwowej, która będzie trenować z kadrą do 4 czerwca, ale nie pojedzie na turniej.

Wybory De la Fuente dolały oliwy do ognia, włączając kilku zawodników z poważnymi obawami o kondycję fizyczną. Pomocnik Gavi, na przykład, rozegrał tylko jedną minutę międzynarodowego futbolu w ciągu dwóch i pół roku z powodu serii kontuzji, a mimo to otrzymuje powołanie. Podobnie Mikel Merino z Arsenalu wrócił do gry dopiero w niedzielę przeciwko Crystal Palace po czterech miesiącach przerwy, a zarówno Lamine Yamal, jak i Nico Williams nie dokończyli sezonu klubowego z powodu urazów. Trener przyznał nawet, że Yamal może opuścić pierwsze mecze grupowe Hiszpanii z Republiką Zielonego Przylądka 11 czerwca i Arabią Saudyjską dziesięć dni później.

Decyzja o zaryzykowaniu na tych wracających do zdrowia graczy, przy ignorowaniu dostępnej hiszpańskiej kontyngentu Realu Madryt, została odebrana w stolicy Hiszpanii jako wymowna odmowa. Wzmacnia to postrzeganie klubu dryfującego z dala od swojej narodowej tożsamości, dalekiego od czasów, gdy Iker Casillas, Sergio Ramos, Raúl i Xabi Alonso tworzyli kręgosłup zarówno klubu, jak i kraju. Przerwa międzynarodowa teraz podkreśla malejącą rolę rodzimych talentów w składzie zbudowanym wokół galaktyki zagranicznych gwiazd.

Dla Florentino Péreza ta selekcja to świeże upokorzenie w sezonie już wypełnionym rozczarowaniem. Bez śladu esencji Chamartín w narodowej układance, pytania o ścieżkę rozwoju młodzieży i strategię rekrutacyjną klubu staną się bardziej intensywne. Kiedy nawet kontuzjowani zawodnicy z innych drużyn są uważani za bezpieczniejszy wybór niż Hiszpanie z Madrytu, przekaz ze strony federacji trudno sobie wyobrazić jaśniejszym.

Kryzys sięga jednak głębiej niż tylko personalia. Całkowicie obcokrajowy skład Arbeloi przeciwko Bayernowi wskazuje na taktyczną i filozoficzną zmianę, która pozostawiła mało miejsca dla hiszpańskiego rdzenia, który niegdyś definiował klub. Barcelona natomiast nadal zasila hiszpańskim talentem przez La Masia, zapewniając, że ich obecność pozostaje wpleciona w tkankę reprezentacji. Ta rozbieżność podważa roszczenia Realu Madryt do bycia najlepszym klubem Hiszpanii, przynajmniej pod względem wkładu w La Roja.

Ostatecznie lista De la Fuente to coś więcej niż skład – to werdykt w sprawie sezonu Realu Madryt i ostrzeżenie na przyszłość. O ile klub nie odzyska zaangażowania w rozwijanie i ufanie hiszpańskim graczom, przepaść między jego globalną marką a krajową pozycją grozi staniem się trwałą. Na podstawie raportów z L'Equipe.