Lyon Féminin zrobiło kolejny znaczący krok w kierunku bezprecedensowego quadruple, pokonując w niedzielę Paris Saint-Germain 4-1 w finale Pucharu Francji, dodając to trofeum do wcześniejszego sukcesu w Coupe de la Ligue. Zwycięstwo, rozegrane na Stade du Hainaut w Valenciennes, nigdy nie było zagrożone po miażdżącej pierwszej połowie, w której Lyon osiągnął prowadzenie 3-0.
Pomimo braku gwiazdorskich napastniczek Kadidiatou Diani (planowany) i Ady Hegerberg (sprawność w ostatniej chwili), atak Lyonu okazał się nieodparty. Melchie Dumornay przełamała martwy punkt w 23. minucie błyskotliwą indywidualną akcją, wchodząc do środka i spokojnie wykańczając. To był pierwszy z trzech goli w ciągu 17 minut, które pozostawiły PSG w szoku. Vicki Becho następnie popisała się magią, spotykając dośrodkowanie Jule Brand wzorowym strzałem głową z nieprawdopodobnego kąta w 35. minucie. Pięć minut później uderzyła wolejem kolejne podanie Brand, podwyższając na 3-0 przed przerwą.
PSG zdobyło bramkę kontaktową wczesną drugą połową za sprawą Kanjingi, która wykorzystała rzadki błąd obrony. Jednak wszelkie nadzieje na powrót zostały rozwiane, gdy Lindsey Heaps strzeliła czwartego gola w 75. minucie, spokojnie wykańczając po płynnej akcji podań. Trener Jonatan Giraldez pochwalił reakcję swojego zespołu: "Zachowaliśmy dużo spokoju i zareagowaliśmy dobrze. Trudno jest rozegrać doskonały mecz."
To zwycięstwo to 11. tytuł Pucharu Francji dla Lyonu i pierwszy od 2023 roku. Dla Giraldeza, w jego pierwszym sezonie u steru, to kolejne potwierdzenie dominacji drużyny. "Fakt, że strzeliliśmy te trzy gole w pierwszej połowie, pozwolił nam łatwiej zarządzać emocjami i planem taktycznym," powiedział. "Pod względem przygotowania, motywacji i koncentracji mentalnej, zespół bardzo dobrze podszedł do meczu w ciągu zaledwie kilku dni."
Dążenie Lyonu do quadruple trwa teraz na wielu frontach. Pozostają niepokonani w sezonie zasadniczym Arkema Première Ligue i w sobotę podejmą Nantes w półfinale play-offów. Zwycięstwo tam doprowadziłoby do decydującego meczu o tytuł 29 maja, w którym mogliby zdobyć 19. mistrzostwo kraju. Następnie 23 maja zmierzą się z Barceloną w finale Ligi Mistrzów w Oslo, starając się odzyskać europejską koronę, którą ostatnio dzierżyli w 2022 roku.
Głębokość składu okazała się decydującym czynnikiem. Z nieobecnymi Diani i Hegerberg, Becho wkroczyła z dwoma golami, podczas gdy Brand zaliczyła dwie asysty. "To kolejne trofeum, idziemy dalej w kierunku naszego celu. Jesteśmy gotowi," powiedziała Becho. "Ale nie ma łatwych meczów. Ludzie z zewnątrz myślą, że to łatwe, bo jesteśmy OL i są duże wyniki, ale ciężko pracujemy, aby to osiągnąć."
Lindsey Heaps, która jest kluczową postacią w pomocy, przyznała zmęczenie, ale podkreśliła skupienie: "Jesteśmy trochę zmęczeni, ale tak, radość pozostaje taka sama. Musimy pozostać skoncentrowani na każdym treningu, każdym spotkaniu i każdym meczu do końca sezonu. Możemy świętować, a potem szybko przejść do innych rzeczy."
Wynik ten przedłuża również dominację Lyonu nad PSG, które pokonali już cztery razy w tym sezonie, w tym w finale Coupe de la Ligue. PSG, mimo swoich zasobów, nie było w stanie konsekwentnie rywalizować z Lyonem, a niedzielny finał uwypuklił różnicę między tymi dwoma drużynami.
Gdy zawodniczki podnosiły trofeum w skromnej celebracji, przesłanie było jasne: to tylko kolejny krok. Z tytułem ligowym i koroną Ligi Mistrzów w zasięgu, Lyon jest na progu historii. Quadruple to nie tylko marzenie — to realistyczny cel.
Na podstawie doniesień z L'Equipe.